Donice z pelargoniami, głaz z wyrytym numerem domu, żywopłot przy chodniku albo świąteczna dekoracja przed bramą – miliony Polaków robi to bez mrugnięcia okiem. Tymczasem jeden telefon sąsiada do urzędu wystarczy, żeby dostać karę naliczaną nie od zdarzenia, tylko od każdego dnia. I to za coś, co wygląda jak absolutnie niewinne upiększanie okolic własnego domu.

Grafika poglądowa (generowana automatycznie przy użyciu Gemini)
Chodnik przed domem nie należy do ciebie. Prawo jest w tej kwestii bezwzględne
Wydaje się oczywiste, iż posesja kończy się na granicy działki. W praktyce jednak ogromna część właścicieli domów traktuje przestrzeń między swoim ogrodzeniem a jezdnią jak przedłużenie własnego podwórka. Wychodzi się za bramę, przechodzi przez chodnik i sadzi tam tulipany, bo „i tak tu stoję od 20 lat i nikomu nie przeszkadzało”. Problem w tym, iż w świetle prawa ta przestrzeń – chodnik, pas zieleni, pobocze – to element pasa drogowego, który należy do zarządcy drogi, a nie do właściciela sąsiedniej nieruchomości.
Artykuł 39 ust. 1 ustawy o drogach publicznych zakazuje „lokalizacji lub umieszczania urządzeń obcych, przedmiotów i materiałów niezwiązanych z potrzebami zarządzania drogami lub potrzebami ruchu drogowego”. Przepis jest sformułowany szeroko i obejmuje praktycznie wszystko: donice z kwiatami, głazy, murki, gruz po remoncie, dekoracje świąteczne, reklamy, ale też drzewa i krzewy posadzone w pasie zieleni przy chodniku. Wyjątek stanowią sytuacje, gdy zarządca drogi wyraził na to zgodę – ale bez takiej zgody choćby uroczy ogródek różany przy chodniku jest formalnie nielegaly.
Kara za każdy dzień. Rachunki potrafią rosnąć latami
Mechanizm naliczania kary sprawia, iż z pozornie drobnego naruszenia robi się poważny problem finansowy. Za zajmowanie pasa drogowego bez zezwolenia grozi grzywna w wysokości 10-krotności opłaty za zajęcie pasa drogowego – i to za każdy dzień naruszenia prawa. Stawki opłat ustala zarządca drogi, czyli w przypadku dróg gminnych – gmina, w przypadku dróg powiatowych – powiat. jeżeli oficjalna stawka za zajęcie 1 m² pasa drogowego wynosi 10 zł dziennie, to za nielegalne zajmowanie tego metra kwadratowego kara to 100 zł za każdy dzień. Postawiona kilka lat temu donica, o której nikt nie pamiętał, może wygenerować rachunek liczony w dziesiątkach tysięcy złotych.
Dodatkowa pułapka polega na tym, iż zezwolenia nie można uzyskać z mocą wsteczną. Chcąc legalnie zagospodarować pas drogowy, trzeba wystąpić o zgodę do zarządcy drogi zanim cokolwiek się tam postawi czy posadzi. jeżeli ktoś najpierw postawił, a potem chce „zalegalizować” sytuację, urząd odmówi wydania zezwolenia obejmującego czas już miniony. Kara za ten miniony czas pozostaje. Administracyjne kary pieniężne przedawniają się po 5 latach od momentu naruszenia – co oznacza, iż urząd może sięgnąć wstecz maksymalnie o 5 lat i nakazać zapłatę za każdy dzień w tym okresie.
Najpierw sprawdź mapę, potem sięgaj po łopatę
Zanim ktokolwiek postawi przed swoim ogrodzeniem cokolwiek – choćby doniczkę z marigoldem – powinien sprawdzić, czy teren przed ogrodzeniem faktycznie należy do jego działki, czy jest już pasem drogowym. To wcale nie jest takie oczywiste jak mogłoby się wydawać. Przebieg granicy pasa drogowego nie zawsze pokrywa się z tym, co „widać” na pierwszy rzut oka. Chodnik może być oddalony od ogrodzenia o metr, ale cały ten metr wciąż może być częścią pasa drogowego.
Granicę działki można sprawdzić w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, w ewidencji gruntów i budynków dostępnej w starostwie powiatowym oraz na mapach z geoportalu (geoportal.gov.pl), gdzie widoczne są granice ewidencyjne działek. Przy jakichkolwiek wątpliwościach warto też skonsultować się z geodetą. Warto pamiętać, iż granice pasa drogowego mogą się zmienić w przypadku planowanej lub realizowanej rozbudowy drogi – ogrodzenie postawione zgodnie z prawem może po kilku latach znaleźć się w pasie drogowym, gdy gmina postanowi poszerzyć ulicę. To już inny problem prawny, ale warto być świadomym, iż taka sytuacja w ogóle może się zdarzyć.
Głaz, który leżał spokojnie przez lata, zimą może kogoś skrzywdzić
Poza wymiarem prawnym pozostało czysto praktyczny: elementy ustawione w pasie drogowym stanowią realne zagrożenie bezpieczeństwa, szczególnie w okresie zimowym. Przykryty śniegiem lub pokryty lodem głaz, murek z kamienia czy choćby ciężka donica z rośliną stają się niewidoczne dla pieszych i kierowców. Pieszy potykający się o zaśnieżony głaz przy chodniku, rowerzysta wywracający się na ukrytej pod lodem betonowej krawędzi, samochód uszkadzający oponę na niewidocznym kamieniu – to nie są scenariusze z domeny filmów katastroficznych, tylko realne zdarzenia zgłaszane gminom i sądom przez poszkodowanych. W takim przypadku właściciel, który nielegalnie zajmował pas drogowy, naraża się nie tylko na karę administracyjną, ale też na roszczenia cywilne ze strony poszkodowanego.
Podobna logika dotyczy roślin – szczególnie drzew i krzewów – posadzonych przy ogrodzeniu od strony drogi. Mała sadzonka, która przez pierwsze lata nikomu nie przeszkadza, po dekadzie może stać się okazałym drzewem ograniczającym widoczność na skrzyżowaniu albo uszkadzającym nawierzchnię chodnika swoimi korzeniami. Zarządca drogi ma wówczas prawo nakazać usunięcie drzewa na koszt osoby, która je posadziła, a koszt wycinki i uprzątnięcia terenu doliczany jest do i tak już naliczonej kary za nielegalne zajmowanie pasa.
Jak legalnie urządzić przestrzeń przed ogrodzeniem
Nie ma zakazu legalnego korzystania z przestrzeni w pasie drogowym – jest tylko wymóg uzyskania odpowiedniej zgody przed jakimkolwiek działaniem. W przypadku dróg gminnych wniosek składa się do urzędu gminy lub miasta, w przypadku dróg powiatowych – do zarządu powiatu lub powiatowego zarządu dróg, dla dróg wojewódzkich – do adekwatnego zarządu dróg wojewódzkich. Wniosek powinien zawierać opis planowanego zagospodarowania, jego wymiary oraz czas, na jaki ma być prowadzone. Za udzielenie zezwolenia pobierana jest opłata, której wysokość ustala zarządca. Zasady składania wniosków opisane są szczegółowo na rządowym portalu biznes.gov.pl.
W praktyce gminy dość regularnie wyrażają zgodę na nasadzenia roślinne lub dekoracyjne elementy w pasach zieleni przy chodnikach, jeżeli są one bezpieczne i estetyczne. Warunkiem jest zwykle to, iż nie ograniczają widoczności w ruchu drogowym, nie utrudniają pieszym korzystania z chodnika i nie kolidują z infrastrukturą podziemną. Część gmin wychodzi naprzeciw mieszkańcom i publikuje uproszczone procedury dla typowych przypadków – warto sprawdzić stronę internetową lokalnego urzędu przed złożeniem wniosku. Niezależnie od tego, co gmina dopuszcza, jedno pozostaje niezmienne: najpierw zgoda, potem działanie – nigdy odwrotnie.

4 godzin temu





