Są drogi, które prowadzą z punktu A do punktu B. I są takie, które same w sobie są celem podróży. Trasa z Calgary do Vancouver, prowadząca przez kanadyjskie Góry Skaliste, bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii. A dla najbardziej wytrwałych — można pójść o krok dalej i pokonać całą trasę przez Kanadę z Toronto do Vancouver, która zajmuje około 40–45 godzin samej jazdy.
Już na samym początku podróży, opuszczając rozległe przestrzenie Alberty, krajobraz zaczyna się zmieniać. Calgary leży na wysokości około 1045 metrów nad poziomem morza, co już samo w sobie daje przedsmak górskiego klimatu. Horyzont, który jeszcze przed chwilą był niemal płaski, nagle zaczyna falować, aż w końcu wyrastają na nim potężne szczyty Gór Skalistych.
Jednym z najbardziej malowniczych odcinków tej podróży jest przejazd drogą Highway 5, znaną również jako Coquihalla Highway. To trasa, która wspina się wysoko w góry — w najwyższym punkcie osiąga około 1240 metrów nad poziomem morza w rejonie Coquihalla Summit.
Jadąc tą drogą, ma się wrażenie, iż człowiek jest tylko gościem w świecie natury. Po obu stronach rozciągają się gęste, ciemnozielone lasy iglaste, pachnące żywicą i wilgocią. Wysokie świerki i sosny tworzą naturalne korytarze, przez które przebija się światło, nadając całej scenerii niemal filmowy charakter.
Wyżej, tam gdzie drzewa ustępują miejsca skałom, krajobraz staje się jeszcze bardziej surowy. Ostre, postrzępione szczyty, często pokryte śniegiem choćby latem, kontrastują z błękitem nieba. Czasem w oddali można dostrzec wodospady spływające cienkimi strugami po skalnych ścianach, a w dolinach — rzeki wijące się jak srebrne wstęgi.
To nie jest zwykła jazda samochodem. To doświadczenie, które angażuje wszystkie zmysły. Każdy zakręt odsłania nowy widok, każdy kilometr przynosi coś, czego nie da się zaplanować ani przewidzieć.
A kiedy zbliżamy się do wybrzeża i wjeżdżamy w okolice Vancouver, krajobraz znów się zmienia. Góry powoli łagodnieją, lasy stają się jeszcze bardziej bujne, a w powietrzu czuć wilgoć znad oceanu. To jak płynne przejście z dzikiej, surowej natury do tętniącego życiem miasta.
Ta trasa to coś więcej niż droga — to podróż przez jedne z najpiękniejszych krajobrazów na świecie. To przypomnienie, jak potężna i jednocześnie zachwycająca potrafi być natura.
Jeśli ktoś szuka prawdziwej przygody, powinien choć raz w życiu przejechać tę drogę — a może choćby całą Kanadę, od Toronto aż po Vancouver. Nie dla samego celu, ale dla drogi, która na długo zostaje w pamięci.
Michał Bogusławski








