Chodzi o sposób zamontowania latarni.
- Sporo z nich jest po prostu w drzewach! Teraz, gdy mamy jesień, a większość liści już spadła albo niebawem spadnie, to jeszcze będą spełniały swoją funkcję. Ale potem przyjdzie wiosna, znów się zazielenią i z tego oświetlenia za wiele nam nie zostanie - zaznacza mieszkaniec.
Wybraliśmy się na miejsce, by sprawdzić, gdzie je ustawiono. Oczywiście spora część znalazła się w odpowiedniej odległości, ale są też takie, które wręcz "toną" w koronach drzew.
Choć niektórzy machną ręką i uznają to za błahy problem, park m.in. właśnie dzięki doświetleniu może naprawdę sporo zyskać. W okolicy budują się nowe mieszkania, dzieci mogą pobawić się na placu zabaw, niedaleko znajduje się też szkoła, a spacerowicze wybierają często to miejsce, aby zejść nad zalew Sobótka.
- Uważam, iż warto byłoby więc zwrócić na to uwagę, żeby nie ustawiać latarni, które będą świecić nie wiadomo komu. choćby jeżeli nie da się już zmienić ich położenia czy wysokości, może udałoby się chociaż przyciąć część zasłaniających je gałęzi - zastanawiał się nasz czytelnik.
Co na to ratusz?
Aby rozwiać te wątpliwości, sprawę poruszyliśmy w urzędzie miasta.
Wszystkich rozstawionych latarni ma być 55, a problem, zdaniem przedstawicieli ratusza, może dziś dotyczyć zaledwie trzech-czterech punktów.
Z odpowiedzi wynika też, iż i tak poprawiono już pierwotny plan rozmieszczenia latarni.
- Przed rozpoczęciem robót Miejski Zarząd Dróg podjął decyzję o zmniejszeniu wysokości wszystkich słupów oświetleniowych do 4,5 m, aby uniknąć kolizji z zielenią. Jeszcze niższe latarnie musiałyby być ustawione gęściej, co z kolei spowodowałoby wzrost kosztów inwestycji, a większa liczba latarni zdominowałaby krajobraz parku. Z drugiej strony przesunięcie o kilka metrów sprawiłoby, iż świeciłyby one na trawniki zamiast na parkowe alejki - tłumaczy biuro prasowe.
Zmianę lokalizacji wiązałaby się ponadto ze zmianą całej dokumentacji projektowej.
Nie oznacza to jednak, iż urząd "zostawia sprawę".
- Po zamontowaniu wszystkich latarni, wykonane zostaną przez specjalistyczną firmę, zaplanowane zabiegi pielęgnacyjne koron drzew. Zakładamy, iż pozwolą one zminimalizować zaistniałe niedogodności. W ramach dalszej eksploatacji sieci, będziemy ten problem monitorować, a w skrajnie niekorzystnej sytuacji rozważona zostanie możliwość modyfikacji sylwetki kolidujących latarni - zapewniają.
Na te działania trzeba poczekać do listopada i momentu opadnięcia wszystkich liści.





