Była 5.30, jak zwykle obudził mnie kot pragnący małej przekąski. Wyszłam na chwilę na balkon i oto, co zobaczyłam. Cała ta chmara kawek nadleciała i obsiadła dach wieżowca po drugiej stronie ulicy. Zdążyła cyknąć kilka zdjęć, nie wszystkie wyszły, zaś kawki nagle zerwała się i odleciała. Co do jedn









