Pierwsze święta Marcysia w nowym domu. Po dramacie przyszedł czas na nadzieję

3 godzin temu

Jeszcze kilka tygodni temu walczył o życie po bestialskim ataku. Dziś Marcyś – królik, którego historia poruszyła całą Polskę – spędza swoje pierwsze święta w bezpiecznym domu. Jego opiekunka, pani Kasia, nie tylko dzieli się radością, ale apeluje: pomagajmy tym zwierzętom, które wciąż czekają na swoją szansę.

Od dramatu do nowego życia

Historia Marcysia wstrząsnęła opinią publiczną. W lutym, w centrum Krakowa – w Ogrodzie Kasztanowym niedaleko Dworca Głównego – znaleziono królika w stanie krytycznym. Zwierzę było skatowane i porzucone. Obrażenia były tak poważne, iż konieczna okazała się amputacja tylnych łap.

Opiekę nad zwierzęciem przejęło Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, które rozpoczęło walkę o jego życie. Mimo dramatycznych rokowań, lekarze i wolontariusze nie poddali się.

Po operacji i długiej rehabilitacji Marcyś odzyskał siły. W marcu trafił do nowego domu – pod opiekę pani Kasi, doświadczonej opiekunki królików z Katowic. Tam rozpoczął zupełnie nowe życie.

„Zamieniajmy zło w dobro”

Pierwsze święta w nowym domu stały się dla Marcysia symbolem nadziei. Pani Kasia w swoim wpisie w mediach społecznościowych podkreśla jednak, iż nie wszystkie zwierzęta mają tyle szczęścia.

– Chcielibyśmy, aby te Święta były spokojne, pełne euforii i rodzinnego ciepła. Oby Wasze zwierzaki były zdrowe i niczego im nie brakowało – napisała.

Jednocześnie zwraca uwagę na los królików przebywających w fundacjach i domach tymczasowych. Jak podkreśla, często jedna osoba opiekuje się kilkunastoma zwierzętami, ponosząc ogromne koszty ich utrzymania i leczenia.

Małe fundacje, wielkie potrzeby

W swoim apelu pani Kasia wskazuje na działalność Fundacja Azyl Nadziei, która opiekuje się kilkunastoma królikami.

Koszty utrzymania jednego zwierzęcia – od wyżywienia po leczenie – mogą sięgać setek, a choćby tysięcy złotych miesięcznie. W przypadku większej liczby podopiecznych staje się to ogromnym wyzwaniem.

– Każda paczka ziół czy sianka to realna pomoc. Zamieniajmy zło w dobro – apeluje opiekunka Marcysia.

Sprawca zatrzymany

Policja gwałtownie ustaliła sprawcę bestialskiego czynu. 21-letni mężczyzna, mieszkający w pobliżu miejsca zdarzenia, został zatrzymany pod koniec lutego. Przyznał się do znęcania nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem.

Sprawa wywołała szeroką dyskusję na temat ochrony zwierząt i konieczności surowszego karania sprawców przemocy.

„Efekt Marcysia”

Pani Kasia nie ukrywa, iż chciałaby, aby historia Marcysia przełożyła się na realną pomoc dla innych zwierząt. Jej celem jest stworzenie „efektu Marcysia” – zwiększenia zainteresowania adopcjami i wsparciem dla mniejszych fundacji.

Bo choć Marcyś dziś żyje bezpiecznie i otoczony troską, wiele innych zwierząt wciąż czeka na swoją szansę.

Patryk Trzaska

Idź do oryginalnego materiału