PIĘKNY FINAŁ AKCJI RATUNKOWEJ. MŁODE ŻÓŁWIE BŁOTNE WRÓCIŁY DO NATURY

ostrodanews.pl 2 tygodni temu

Ta historia zaczęła się kilka miesięcy temu przy skraju drogi w rezerwacie Bagno Nadrowskie. Mogła skończyć się źle, ale tym razem człowiek wkroczył we adekwatnym momencie. Dziś młode żółwie błotne, które przyszły na świat dzięki opiece specjalistów, wróciły do swojego naturalnego środowiska.

Pod koniec maja w rezerwacie przyrody Bagno Nadrowskie leśnicy zauważyli samicę żółwia błotnego składającą jaja. Problem polegał na tym, iż wybrała miejsce wyjątkowo niefortunne – tuż przy drodze. Istniało realne ryzyko, iż całe złoże zostanie przypadkowo zniszczone.

Jaja znalezione przez leśników.

Po konsultacji z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Olsztynie zapadła decyzja o interwencji. Z ziemi wydobyto 23 jaja, które trafiły do Mazurskiego Centrum Bioróżnorodności i Edukacji KUMAK w Urwitałcie pod Mikołajkami. Tam, w kontrolowanych warunkach, rozpoczęło się czekanie.

Pisaliśmy o tej historii już w sierpniu, kiedy pojawiła się pierwsza dobra wiadomość. Z jaj zaczęły wykluwać się małe żółwiki. Najpierw było ich kilkanaście, wszystkie zdrowe i ruchliwe. Po wykluciu trafiały do terrarium, gdzie były karmione pokarmem pochodzącym z naturalnych zbiorników. Specjaliści od początku zakładali jednak, iż nie zostaną tam długo. Ich miejscem miał być rezerwat.

Żółwiki po wykluciu.

Lasy Państwowe poinformowały, iż młode żółwie błotne wróciły do natury, na teren rezerwatu przyrody Bagno Nadrowskie. Po tygodniach inkubacji i opieki specjalistów po raz pierwszy mogły ruszyć już całkowicie samodzielnie w środowisko, do którego od początku należały.

Na opublikowanych materiałach widać niewielkie żółwie stawiające pierwsze kroki w nowym otoczeniu. Dla nas to po prostu sympatyczny widok. Z punktu widzenia ochrony przyrody ma jednak znacznie większe znaczenie. Żółw błotny jest bowiem jednym z najrzadszych gadów występujących w Polsce i podlega ścisłej ochronie gatunkowej już od 1935 roku. Rezerwat Bagno Nadrowskie został utworzony właśnie m.in. po to, aby chronić jego populację oraz siedliska innych zwierząt związanych z terenami wodno-błotnymi.

Co ciekawe, historia żółwi w tym miejscu jest znacznie dłuższa. Kilka lat temu pisaliśmy o badaniach prowadzonych tam przez herpetologa Krzysztofa Majchera, który obserwuje miejscową populację od 1987 roku. Wśród odnajdywanych osobników była choćby samica znana badaczom jeszcze z lat 80.

Tym razem wszystko zaczęło się więc od jednej żółwicy, 23 jaj i szybkiej decyzji ludzi, którzy uznali, iż naturze trzeba trochę pomóc. Po kilku miesiącach można dopisać ostatnie zdanie: żółwiki są już u siebie.

Idź do oryginalnego materiału