„Ogród wojenny: Rośliny w czasie konfliktu” w Galerii Geppart i 66P

1 tydzień temu

Wystawa Ogród wojenny: Rośliny w czasie konfliktu otwiera przestrzeń mikrohistorii, w której rośliny stają się nie tylko świadkami, ale także aktywnymi uczestnikami wydarzeń II wojny światowej. Towarzyszyły ludziom zarówno na frontach, jak i w codziennym życiu — jako źródło nadziei, pożywienia, leków oraz symbol przetrwania w obliczu katastrofy.

Prace współczesnych artystek koncentrują się na relacjach kobiet z konkretnymi gatunkami roślin — pomidorem, pokrzywą czy lnem — których znaczenie rosło wraz z eskalacją działań wojennych. Wystawa skłania do refleksji nad tym, jak kobiety wchodziły w dialog z roślinami, również w codzienności obozów koncentracyjnych i gett, próbując przetrwać w skrajnie nieludzkich warunkach.

Ekspozycja nie ogranicza się do ukazania praktycznych funkcji roślin. Jej celem jest również wydobycie ich głębokiej symboliki — jako znaków oporu, nadziei i pamięci. To opowieść o zielonym dziedzictwie, które rośliny pozostawiły nam 80 lat po zakończeniu wojny.

„Ogród wojenny. Rośliny w czasie konfliktu”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Michał Pietrzak
„Ogród wojenny. Rośliny w czasie konfliktu”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Michał Pietrzak
„Ogród wojenny. Rośliny w czasie konfliktu”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Michał Pietrzak
„Ogród wojenny. Rośliny w czasie konfliktu”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Michał Pietrzak

Roślina jako podmiot opowieści

Po II wojnie światowej, w ramach nowej humanistyki, zaczęła kształtować się koncepcja wyobraźni ekologicznej — alternatywnego sposobu myślenia o relacjach między ludźmi a światem przyrody. Wyobraźnia ta wyrasta z refleksji nad historią, pamięcią i etyką, kwestionując antropocentryczne paradygmaty i proponując nowe ramy interpretacyjne.

Wystawa nie snuje narracji w sposób tradycyjny. Nie jest opowieścią o ludziach widzianych oczami ludzi, ale próbą przedstawienia doświadczenia wojny z perspektywy tego, co zwykle milczy — roślin. Ekspozycja stawia pytania o możliwość postrzegania przyrody jako świadka historii: czy rośliny mogą przekazywać ślady przemocy, głodu i wymuszonego przystosowania?

Dlatego jednym z kluczowych kontekstów kuratorskich wystawy jest właśnie koncepcja wyobraźni ekologicznej — sposób myślenia, który przekracza granice antropocentryzmu i uznaje znaczenie nie-ludzkich form życia w budowaniu i przechowywaniu pamięci.

„Ogród wojenny. Rośliny w czasie konfliktu”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Michał Pietrzak

Roślina jako świadek i żywe archiwum

Na wystawie roślina staje się świadkiem materialnym. Na przykładzie gatunków, które przetrwały bombardowania lub rosły wokół obozów koncentracyjnych, pokazujemy, iż świadectwo nie musi być wypowiedziane. Jak pisze Susan Schuppli, żyjemy w epoce „świadka materialnego” — każdy byt, którego ciało nosi ślady przeszłości, może stać się nośnikiem pamięci. Roślina zakorzeniona w przestrzeni getta nie tylko „była tam”; jej tkanki, reakcje i obecność przechowały historię miejsca.

Część ekspozycji poświęcona jest adaptacji i melancholii — przyglądamy się roślinom jako medium pamięci. Natura nie potrzebuje marmuru, by pamiętać — wystarczy cykl. Roślina nie jest pomnikiem, ale żywym archiwum, które trwa mimo zmian, starzeje się i odradza. Przywołujemy głosy artystów, którzy wierzą, iż roślina pamięta lepiej niż kamień: nie zapomina, choć nie mówi wprost. Wystawa podąża za tą intuicją — opowiada roślinami, które coś przeżyły, trwały obok śmierci, a dziś w ciszy niosą w sobie opowieść.

„Ogród wojenny. Rośliny w czasie konfliktu”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Michał Pietrzak
„Ogród wojenny. Rośliny w czasie konfliktu”, widok wystawy, 66P Subiektywna Instytucja Kultury, fot. Michał Pietrzak

Roślina jako uczestnik komunikacji i substancjalna część historii

Kluczowe w tej narracji staje się pytanie o komunikację pozaludzką. Czy możliwe jest zrozumienie rośliny? Czy można wejść z nią w relację narracyjną? Odwołujemy się tu do myśli Eduardo Kohna, który przekonuje, iż wszystkie istoty żywe — nie tylko ludzie — posługują się znakami, porozumiewają się i reagują na świat. W jego słynnej frazie: „Co może znaczyć stwierdzenie, iż lasy myślą?” zawarty jest potencjał całej wystawy. Pytamy nie tylko, co rośliny przeżyły, ale także — jak o tym opowiadają: poprzez zapach, obecność, trwanie w nieprzyjaznym środowisku.

W Ogrodzie wojennym relacja między historią a przyrodą ukazana jest jako materialnie nierozerwalna. Przywołujemy głos mieszkańca Brzezinki, który mówi, iż brzozy wyrosły tam „na ludzkim prochu”. To nie metafora — to biologiczna rzeczywistość. Brzoza nie jest tylko świadkiem; staje się substancjalną częścią historii, która została przez nią dosłownie wchłonięta. Taka perspektywa wymusza nową etykę pamięci — szacunek wobec tego, co żyje na miejscach pośmiertnych, oraz zrozumienie, iż historia może być przechowywana w ciałach, korzeniach i sokach roślin.

„Ogród wojenny. Rośliny w czasie konfliktu”, widok wystawy, Galeria Geppart, fot. Michał Pietrzak
„Ogród wojenny. Rośliny w czasie konfliktu”, widok wystawy, Galeria Geppart, fot. Michał Pietrzak

Roślina jako podmiot przetrwania

Wystawa krytycznie odnosi się do instrumentalnego traktowania natury — jako surowca, tła czy narzędzia. Akt przesadzania drzew, ukazany w materiałach dokumentalnych, przedstawiony jest jako forma przemocy: narzucanie roślinom nowych warunków wbrew ich rytmom i biologicznym potrzebom. To obraz władzy człowieka nad tym, co niezdolne do obrony, ale również subtelna afirmacja oporu roślin — ich umiejętności trwania mimo przemocy.

Ogród wojenny nie jest nostalgiczną opowieścią o ogrodnictwie w trudnych czasach. To radykalna próba opowiedzenia historii II wojny światowej przez pryzmat roślin — nie jako dekoracyjnych elementów, ale jako istot, które widziały, przetrwały, przechowują pamięć, a być może — myślą. To wystawa o świecie więcej-niż-ludzkim, który trwa obok nas i przed nami, a który — choć nie mówi naszym językiem — być może wyraża prawdę o tym, co się wydarzyło.

Sytuowanie wystawy w kontekście przetrwania

Ogród wojenny: Rośliny w czasie konfliktu lokuje się pomiędzy ideą rośliny jako wspierającego podmiotu a koncepcją rośliny-przetrwalnika — nośnika życia w czasach zagłady. To podejście przekształca florę w coś więcej niż neutralne tło wydarzeń: roślina staje się figurą oporu, obecności i biologicznej pamięci w czasie konfliktów.

Rok 2025 to 80. rocznica zakończenia II wojny światowej — wystawa zaprasza do odkrycia mikrohistorii codziennego przetrwania, zapisanych w ciele roślin. Choć wojna unicestwiła światy ludzkie, flora trwała — w cieniu, na obrzeżach, w ukryciu — oferując schronienie, pożywienie i sens.

Rośliny nie były biernymi elementami pejzażu: pomidory, pokrzywy, len, zioła i kwiaty — każdy z tych organizmów odegrał konkretną rolę w życiu obozów, gett i uchodźców. Stawały się nie tylko środkami przetrwania, ale także znacznikami obecności i milczącymi świadkami wydarzeń.

Jak pisze Elfriede Jelinek w Pianistce: „Wojna pozostawiła las pełen cieni” — cień wojny pada na zieleń, ale też odwrotnie: zieleń ocala coś z człowieczeństwa. W tym napięciu między destrukcją a trwaniem zawarta jest istota wystawy.

„Ogród wojenny. Rośliny w czasie konfliktu”, widok wystawy, Galeria Geppart, fot. Michał Pietrzak
„Ogród wojenny. Rośliny w czasie konfliktu”, widok wystawy, Galeria Geppart, fot. Michał Pietrzak

Rośliny w obliczu przemocy i w rytmie melancholii

Część ekspozycji koncentruje się wokół tematyki agresji, zniszczenia i gwałtu — momentu eksplozji, który brutalnie przerywa ciągłość życia. W Sercątku Herta Müller pisze: „Głód nie jest bunkrem ani ramą łóżka (…). Głód nie jest przedmiotem”. To cytat, który oddaje niewidzialność cierpienia, a jednocześnie wskazuje na jego materialne otoczenie — świat, w którym przyroda, czasem jako jedyne źródło pożywienia, staje się świadkiem i uczestnikiem wydarzeń. Rośliny obecne w krajobrazie przemocy nabierają tu znaczenia — nie jako tło, ale jako ciała dotknięte historią.

Wystawa poświęcona jest uczuciom melancholii i procesowi adaptacji — emocjom oraz biologicznym rytmom życia toczącego się w cieniu przemocy. W Lis już wtedy był myśliwym Müller notuje: „Ziemia jest cienka jak papier” — obraz kruchy, ale sugestywny. Ziemia jako powierzchnia pamięci jest narażona na zapis traumy, ale też zdolna do regeneracji. Rośliny rosnące na tej ziemi przystosowują się do warunków, przechowując w swojej biologii ślady przeszłości — cicho, ale wymownie. To opowieść o życiu, które trwa — nie wbrew historii, ale z jej pełnym ciężarem.

Idź do oryginalnego materiału