Pani Dorota od niemal pięciu lat opiekuje się wolno żyjącymi kotami w rejonie ul. Wrzosowo w Świnoujściu. Nie są to jej zwierzęta. Dokarmia je, przygotowała im prowizoryczne schronienia i od lat próbuje doprowadzić do ich sterylizacji i kastracji. Jak mówi, kiedy zaczynała, kotów było około pięciu. Dziś wraz z młodymi może być ich około dwudziestu. Ostatnia próba samodzielnego złapania jednego ze zdziczałych kotów skończyła się pogryzieniem, silnym obrzękiem ręki i wizytą w szpitalu. Dokumentację medyczną widzieliśmy w redakcji. Po rozmowie z panią Dorotą zwróciliśmy się z pytaniami do Urzędu Miasta Świnoujście oraz schroniska. Publikujemy pełne stanowiska obu instytucji.