
Na bazie notatnika z kartkami luźno opartymi na motywach z Małego księcia, który to notatnik zakupiłam onegdaj w jednym z chińskich sklepów, powstaje swoisty notatnik ważnych wydarzeń. Na razie ma trzy wpisy. Pierwszy łączy się z obchodami sylwestra i ze Słowem Bożym, i jakoś nie chcę go pokazać. Zawiera trochę fajerwerków, cytat z Micheasza i bardzo osobiste echo. Nie wiem, czy Dotrzyma Słowa w tym roku, ale zobaczymy. Zapisałam, będę mieć Go za co złapać.
Drugi i trzeci, już jutrzejszy, wpis wyglądają tak:

Widać generalną ideę? Jest jakieś fajne życiowe wydarzenie, jest obrazek, który lekko retuszuję (artystów proszę o wybaczenie), jest jakiś tekst, niekoniecznie biblijny, niekoniecznie mój, ale tekst, który mi z jakichś powodów gra. Może się to i złoży w jaką spójną - przynajmniej z grubsza - całość. Zobaczym.
Z ciekawych rzeczy, mama dziś zamoczyła pod kranem swoje aparaty słuchowe. I oczywiście nie działają. Jutro święto, pojutrze ma iść do zakładu audiocośtam, ale raczej nie sądzę, żeby to się dało naprawić. Raczej liczę się z kupnem kolejnej pary aparatów. Drobne kilka tysięcy.
Dziś ułożyłam dwie klasówki z powtórzeniami. Jutro tylko pokserować parę rzeczy i uprasować parę innych, i pojutrze wio do roboty.
A pryszcze na pysku spokojnie sobie są.
1074.