Niepowetowanka / floriankonrad

publixo.com 2 miesięcy temu

wiadomo: nigdy nie będziesz największą
z moich strat (pobawmy się słowami:
jesteś zatratą. i wtratą! nierozstratą!).

po utracie po prostu przestanę się rzucać,
ciało zeschnie się, skurczy. a co komu
po odwodnionej skorupce.

nie grożę samobójstwem! cicho, luz,
to bajka o głaskanym pod włos, pod kolce,
jeżozwierzu. tym, co mi kłuje język
buńczucznostkami, za sprawą którego
mogę wystrugać z kostki Fa albo Palmolive
brodatą figurkę – i zacieszać, iż o: Żyd z mydła,
że cha cha cha, negatyw rzeczywistości,
odwrotna strona medalika.

to opowieść o gnojku skłaniającym mnie
do wywołujących autożenadę stwierdzeń,
na przykład... (tu miało być parę słów o dążeniu
do jasności, wiecznej chęci poukładania
rozsypanych klocków, ale by jednocześnie nie
być kimś w stylu Magdaleny Buczek, która, jeśli
do końca życia nic nie odwali, a wiadomo, że
tego nie zrobi, jest murowaną kandydatką
do wyniesienia na ołtarze; aby nie zmieniać się
w polakierowaną figurę,
kłębki kadzidlanego dymu,

by odpruwać sobie włóczkowe skrzydła, zdzierać
przyrastające wbrew woli nimby z filcu
i żyć, kurczę, z kłami na widoku,
jako trickster!).

zaraz, czekaj, kochanie.
jednak bywam sakralniejący.

tonsurat zanosi dziękczynności,
składa dar za darem. niszczyca płotowa
przeradza się w uroczyn, kolce zwierzaka
przebijają mi gardło. i już nie bredzę.
Idź do oryginalnego materiału