Nieatrakcyjna
Kasia wygodnie rozsiadła się na kanapie w swojej ulubionej kawiarni w centrum Warszawy i czekała na zamówienie. Często wpadała tu przed pracą na cappuccino i ptysia, żeby poprawić sobie humor przed długim dniem.
Za oknem sypał śnieg, zupełnie tak jak to bywa u nas w grudniowe poranki. Kasia z rozkoszą upiła łyk gorącej kawy. Przy stoliku naprzeciwko siedziały dwie dziewczyny, najpewniej przyjaciółki.
Słuchaj, ostatnio spotkałam nową dziewczynę mojego byłego powiedziała jedna z nich. Naprawdę, ani urody, ani wdzięku! Nie rozumiem, co on w niej widzi.
Może bigos gotuje lepszy niż restauracje? Albo jakieś cuda w łóżku? zaśmiała się druga.
Daj spokój! Zobacz sama, mam jej zdjęcie na Facebooku. Uwierz, nie grzeszy urodą.
Zachichotały, a Kasia zastygła w miejscu. Przypomniały jej się słowa mamy, które przypadkiem usłyszała jeszcze jako siedmioletnia dziewczynka, kiedy rodzice rozmawiali w kuchni. Kasia to nasza nie jest pięknością. Twarzy nie ma ładnej, niech się przynajmniej czynami wykazuje.
Dorosła Kasia bardzo dbała o siebie. Ale mimo starań, nigdy nie czuła się wystarczająco ładna. Mama często powtarzała: Głowa do góry, córeczko! Pięknością nie jesteś, to radą do wszystkiego dochodź. Ucz się, pracuj, żeby sama nie zostać.
W szkole wstydziła się swojej nieforemnej sylwetki i mocno chłopięcych proporcji. Na studiach nauczyła się zgrabnie dobierać ubrania i delikatnie malować. choćby chłopaka sobie znalazła, ale ten potrafił rzucić, pół żartem, pół serio, tekstem o jej płaskiej pupie czy olbrzymiej stopie. W końcu Kasia zrozumiała, iż choćby będąc mądrą, niekoniecznie znajdzie miłość. Pogodziła się z tym i żyła dalej.
Wypiwszy kawę i zjedliwszy ptysia, ruszyła do pracy. W przerwie na lunch musiała jeszcze zajrzeć do przyjaciółki, żeby nakarmić kota i podlać kwiaty. Maja wyjechała na dwa tygodnie do Egiptu, a jej mąż rzadko bywał w domu. choćby jak się z nim miniesz, to i tak cię nie zauważy, rzuciła Maja na odchodne, pakując się na wakacje.
W mieszkaniu przyjaciółki Kasia najpierw wsypała karmę do miski śpiącemu Bazylowi, potem zabrała się za podlewanie kwiatów. Za ścianą cicho grało radio. Kasia rozpoznała znajomą melodię i zaczęła nucić pod nosem: Przyjdzie taki dzień, gdy znowu wrócimy do domu… Nagle ogarnęło ją niesamowite ciepło. Ta stara piosenka, kwiaty, spokój wokół poczuła się lekka, radosna, zapomniała o wszystkich kompleksach. choćby zaczęła się lekko kołysać i obracać wśród doniczek, uśmiechając się do samej siebie.
Wtem usłyszała głosy.
Odwróciła się i zobaczyła dwóch facetów. Bartek mąż Mai i jeszcze jeden, nieznany jej chłopak. Obydwaj patrzyli z lekkim zaskoczeniem. Ale wstyd! przemknęło Kasi przez myśl.
Cześć, Kasiu. To jest mój kolega, Krzysiek. Wpadliśmy tylko po jakieś papiery. Tak fajnie tańczyłaś, iż ciężko nam było się nie uśmiechnąć. Wybacz, iż przeszkodziliśmy.
Ja tylko… Maja mnie poprosiła…
Kasia gwałtownie ruszyła do drzwi, ale nie zauważyła pod nogami kota. Potknęła się i pechowo wyłożyła na podłodze. Zrobiło jej się ciemno przed oczami.
Ocknęła się już w szpitalnej sali.
Dzień dobry. Jak się pani czuje? Mam na imię Weronika, jestem pani współlokatorką. Miała pani lekkie wstrząśnienie mózgu, ale lekarz powiedział, iż wszystko będzie dobrze. Był tu kurier i przyszedł młody mężczyzna z kwiatami uśmiechnęła się ciepło dziewczyna.
Dziękuję zdołała tylko odpowiedzieć Kasia.
Ostrożnie wstała, podeszła do okna i otworzyła reklamówkę. Były tam owoce, sok i jej ukochane ptysie. Najpewniej od Mai i Bartka.
Sięgnęła po kwiaty i dostrzegła karteczkę: Kasiu, szybkiego powrotu do zdrowia! Takiej sympatycznej dziewczynie zdecydowanie nie pasuje leżeć w szpitalu. Zapraszam na wystawę kwiatów innej odpowiedzi nie przyjmuję! Krzysiek.
Utopiła nos w białych chryzantemach, przymknęła oczy z euforii i rzuciła się do uścisków współlokatorce z łóżka obok…
Piękno nie zawsze musi być rzucające się w oczy. Każda dziewczyna ma swoje. Czasem jest to ciepło, które promieniuje z wnętrzaWeronika objęła ją ramieniem, a Kasia poczuła, iż pierwszy raz od lat oddycha pełną piersią. W szpitalnym oknie odbijała się wesoła twarz może nieidealna, ale szczera, rozświetlona uśmiechem.
Za oknem śnieg cicho opadał na miasto, a Kasia pomyślała, iż wracając do domu, pójdzie wprost na tę wystawę kwiatów. Nie po to, żeby być zobaczoną, ale żeby być z ciekawością, odwagą i łagodnym rozbawieniem. Może zatańczy jeszcze raz, nie bojąc się, kto patrzy.
Piękno, którym do tej pory nie wiedziała, iż błyszczy, otuliło ją jak ciepły szal i już nie zamierzała go zdejmować.

16 godzin temu
![Muzeum KL Plaszow w budowie. Na 40 hektarach powstaje przestrzeń pamięci [ZDJĘCIA Z DRONA]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/03/MuzeumPlaszow8.jpg)





