Nie siedzimy w domu. Praca, działanie, aktywność.

3 godzin temu

Zdaję sobie sprawę, iż czasy się zmieniły i kijem rzeki nie zawrócę, ale staram się dzieciakom pokazywać standardy, które obowiązywały w naszych czasach. Kiedy dzień był ciepły – spędzało się go na dworze. Aktywność i ruch napędzały nas wszystkich. Praca u dziadków była czymś normalnym – pomoc w ogrodzie to klasyczny weekend.

Czasami mam wrażenie, iż wychowałem się na ogródku dziadków. Zadania dostawałem różne, a każde musiało zostać wykonane perfekcyjnie, bo dziadek patrzył. Ogródek był całym jego światem – przynajmniej w tych czasach, które ja pamiętam.

Dziś wyruszyliśmy z Maćkiem wspierać babcię. Nic poważnego. Przykręcić kilka desek, podciąć tuje, posprzątać po sobie. Czas spędzony razem – pożytecznie i aktywnie. Babcia zadowolona.

Później zabawy na dworze z kolegą. Trochę ruchu. Wyście na basen. Potem hulajnoga z kumplem. A wieczorem… Jak jeszcze wieczorem dziecko ma siłę na oglądanie czy granie – proszę bardzo.

Ale życie to ruch. I mam nadzieję, iż tę ideę młodzieży uda się zaszczepić i pójdą tą drogą w przyszłości.

Idź do oryginalnego materiału