Mróz, który boli najbardziej. Interwencja w chełmskim schronisku dla zwierząt

wschodni24.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: Schronisko dla psów


Choć sam temat chełmskiego schroniska dla zwierząt dotyczył zagrożenia mrozem, to rozgrzał mieszkańców Chełma do czerwoności. Sprawa zaczęła się od interwencji dziennikarskiej, kontroli urzędników i radnych, a zakończyła sporem o zwrot psów.

Zacznijmy od początku. W piątek (9 stycznia) dziennikarze jednego z tygodników udali się do chełmskiego schroniska, aby sprawdzić liczne sygnały od zaniepokojonych mieszkańców. Padały oskarżenia, iż w schronisku nikogo nie ma, kojce i budy nie są odpowiednio docieplone, a woda w miskach zamarzła. Obawy te okazały się w dużej mierze prawdziwe. Dziennikarze odsłonili bardzo smutny obraz stanu chełmskiego schroniska. Przypomnijmy – schroniska, którym zarządza prywatna firma w ramach zadań zleconych przez Miasto Chełm.

Temat poruszył chełmian do tego stopnia, iż media społecznościowe zostały zalane wyłącznie tą sprawą. W sobotę (10 stycznia) doszło do akcji interwencyjnej z udziałem urzędników. Na miejscu akcji pojawił się także miejski radny Łukasz Krzywicki (KO). Przez cały dzień prowadzone były prace zabezpieczające zwierzęta.

Dziś, przy mrozie przekraczającym –10°C, razem z pracownikami UM i MPGK zabezpieczaliśmy zwierzęta w schronisku przed zimnem i silnym wiatrem. To była szybka reakcja na naprawdę trudne i niedopuszczalne warunki, w jakich szczególnie podczas mrozów przebywały psiaki – pisał w mediach społecznościowych radny Krzywicki. Dlatego nie składam broni. przez cały czas będę naciskał, aby schronisko przeszło pod opiekę MPGK, które ma realne zasoby, by prowadzić je tak, jak trzeba – z troską i odpowiedzialnością – apeluje radny.

Warto przypomnieć, iż w Chełmie już realizowane są prace nad powstaniem zupełnie nowego schroniska. Prezydent Jakub Banaszek już dawno zapowiedział, iż schronisko dla zwierząt powinna prowadzić miejska spółka, np. MPGK właśnie. Wyznaczenie terenu pod budowę schroniska napotyka jednak problemy formalne związane z planowaniem przestrzennym. Dopiero po zmianie planów, będzie można przystąpić do budowy nowego obiektu, a następnie – wedle zapowiedzi prezydenta – przekazać je miejskiej spółce. To powinno trwale rozwiązać problem bezdomnych zwierząt.

Cała sytuacja wzbudziła falę nieprzychylnych komentarzy i opinii pod adresem chełmskiego schroniska. Nie brakuje jednak osób, które stają w obronie placówki.

Opamiętajmy się w tej fali hejtu! Kto nie bywa tam, niech nie wypowiada się teraz pod wpływem emocji! Bywam tam regularnie, pomagam, wspieram i pamiętajmy, iż schronisko to nie tylko budynki, ale przede wszystkim ludzie! Pracuje tam Pani Kasia, która ma serce do zwierząt. Są też inni, którzy wykonują tą niełatwą pracę. Najłatwiej jest ocenić to pod wpływem jednej akcji. Byliście w innych schroniskach? Uważacie, iż tam warunki są inne? Nie są. Wszystkich, którzy tak hejtują zachęcam do wzięcia zwierzaka do własnego domu na czas mrozów. Tylko to im pomoże – komentuje w sieci Pani Joanna.

Samo schronisko także odniosło się do całej sytuacji:

Codzienna praca w schronisku to nie tylko liczby – to troska, opieka i zaangażowanie, za pomocą którego każdy pies ma zapewnione dobre warunki życia. Mimo trudności i fali komentarzy, nie poddajemy się! Dalej działamy najlepiej jak potrafimy, dbając o każdy dzień naszych podopiecznych. Każda pomoc od ludzi dobrej woli daje nam siłę, by dalej pomagać, choćby gdy brakuje odpowiednich środków i wsparcia – piszą na swoim Facebooku.

Wierzymy, iż cała ta akcja będzie otrzeźwiającym wstrząsem zarówno dla administratora schroniska, jak i dla wszystkich mieszkańców miasta. Miejmy nadzieję, iż przyniesie wyłącznie pozytywne skutki. Poprawi na stałe warunki bytowe zwierząt i zainteresuje chełmian adopcją psów, bez której przecież życie samotnych zwierząt nie poprawi się. Żadna buda i żaden kojec nie da tego, co miłość człowieka. Należy jednak pamiętać, iż zwierzęta to nie zabawka, którą można zwrócić w każdej chwili. O jednej z takich „niefortunnych” sytuacji poinformowało schronisko.

Warto też pamiętać, iż dom tymczasowy to ogromna odpowiedzialność. Jedna noc spędzona w cieple, a następnego dnia powrót do schroniskowego boksu (szczególnie w czasie mrozów) to dla psa ogromny stres i realne ryzyko zdrowotne! Tak stało się w przypadku naszych dwóch suczek – Karci i Tofci, które wczoraj zostały zabrane na dom tymczasowy przez jednego z radnych, a dziś zostały już oddane z powrotem do schroniska.

Choć radny nie został wskazany z nazwiska, do sytuacji sam przyznał się radny Łukasz Krzywicki i odniósł się do zarzutu. Przyznał, iż jedynie pośredniczył w przekazaniu psów do jednej z rodzin i nie wiedział, iż zostały zwrócone.

Pieski nie zostały wzięte do domu przez „jednego z radnych”, tylko „ten radny” otrzymał informację, iż jedna osoba chce się nimi zaopiekować, przynajmniej przez najgorsze mrozy. Psiaki zostały tej osobie dostarczone przez jednego z pracowników Urzędu Miasta [przyp. red.]. „Ten radny” zakupił dla tej dwójki mięciutkie obroże i smycze i też je tam dostarczył. I dzisiaj po południu dowiedział się, iż miała miejsce taka sytuacja…..i zgadzam się, decydując się na czasową opiekę, trzeba wiedzieć co się robi… – skomentował radny Krzywicki

Idź do oryginalnego materiału