Moja żona spała obok mnie… Nagle dostałem powiadomienie na Facebooku – pewna kobieta poprosiła mnie o dodanie do znajomych. Zaakceptowałem zaproszenie i napisałem do niej: „Czy my się znamy?”. Odpisała: „Słyszałam, iż się ożeniłeś, ale wciąż Cię kocham”. Była to dawna znajoma. Wyglądała pięknie na zdjęciu. Zamknąłem okno czatu i spojrzałem na żonę, która spała spokojnie po ciężkim dniu pracy. Patrząc na nią pomyślałem, jak bezpiecznie się czuje, zasypiając tak spokojnie w naszym nowym mieszkaniu ze mną. Daleko od domu swoich rodziców, gdzie zawsze otaczała ją rodzina. Gdy było jej smutno, mogła wypłakać się mamie w ramionach. Siostra lub brat rozbawiali ją żartami. Tata przynosił jej drobiazgi, które lubiła – a mimo to zaufała mi bezgranicznie. Wszystkie te myśli przebiegły mi przez głowę, więc podniosłem telefon i nacisnąłem „ZABLOKUJ”. Odwróciłem się do niej i zasnąłem przy jej boku. Jestem mężczyzną, nie dzieckiem. Przysięgałem jej wierność i będę dotrzymywał słowa. Zawsze będę walczył o to, by być mężem, który nigdy nie zdradzi swojej żony ani nie rozbije swojej rodziny…

17 godzin temu

Moja żona spała obok mnie I nagle na ekranie telefonu pojawiła się dziwna, niebieskawa wiadomość na Facebooku, jakby przesłana zza firanki innej rzeczywistości. Jakaś kobieta poprosiła, żebym ją dodał do znajomych.

Dodałem ją więc; kliknięcie rozbrzmiało mi w głowie jak echo w środku starej kamienicy w Krakowie.

Potwierdziłem zaproszenie i wysłałem krótką wiadomość: Czy my się znamy?.

Odpisała natychmiast, jakby siedziała tuż za ścianą: Słyszałam, iż się ożeniłeś, ale ja cię przez cały czas kocham.

To była dawna znajoma, jeszcze z liceum w Tarnowie. Na zdjęciu wydawała się nierealna prawie jak aniołek namalowany na sklepieniu kościoła.

Zamknąłem okno czatu. Spojrzałem na Jagodę, która leżała obok i oddychała cicho po długim, absurdalnie trudnym dniu w pracy.

Patrzyłem na nią i myślałem o tym, jak dziwnie spokojna potrafi być, śpiąc tak bezpiecznie w naszym obcym mieszkaniu, które jeszcze pachnie świeżością farby i kurzem z kartonów. Tak daleko od rodziców, gdzie przez całe życie śmiała się i płakała w otoczeniu najbliższych.

Kiedyś, gdy coś ją trapiło, mogła konspiracyjnie schować twarz w kolanach mamy. Siostra szeptała zmyślone dowcipy, brat robił miny. Tata wracał z wieczornych zakupów i niósł torbę pełną pierników z Nowego Targu.

A ona tutaj, wśród nowych ścian, dała mi całe zaufanie, takie totalnie polskie, jak opłatek na Wigilię.

Wszystko to migotało mi w głowie jak rzędy światełek na choince. Podniosłem telefon, wcisnąłem ZABLOKUJ.

Odwróciłem się do niej, wtuliłem głowę w jej poduszkę przesiąkniętą zapachem mydła Biały Jeleń i zapadłem w sen.

Jestem mężczyzną, nie dzieckiem. Przysięgałem jej wierność w majowy poranek, pod drzewami czereśni pełnymi kwiatów i będę powtarzał tę przysięgę w każdym śnie. Będę walczył, by być mężem, który nie zdradza ani nie niszczy rodziny choćby jeżeli sen będzie przypominał labirynt pełen dziwnych pokus.

Idź do oryginalnego materiału