Dzisiaj znowu myślę o naszej działce i relacji z teściową. Szczerze mówiąc, wciąż nie mogę uwierzyć, jak bardzo była zaskoczona, kiedy weszła ostatnio do naszego ogrodu i zobaczyła, iż nie ma tam żadnych warzyw ani owoców.
Rodzice mojego męża, państwo Wojciechowscy, mieli przez wiele lat działkę pod Warszawą. Postanowili przekazać ją nam, bo już nie mieli sił ani zdrowia, żeby się wszystkim zajmować. Babcia męża, pani Halina, kochała ogród uprawiała ogórki, pomidory, jabłka Wszystko zimą lądowało w słoikach. Później rozwoziła je sąsiadom i rodzinie. Po niej to wszystko spadło na mnie.
Teraz mamy ogród. Jest tam miejsce na grillowanie i odpoczynek w weekendy. Ale był jeden haczyk ja zupełnie nie miałam ochoty bawić się w ogrodnika. Mąż, Bartek, zaproponował, żeby przerobić wszystko na ogród kwiatowy. Zarabiamy wystarczająco, aby kupować jedzenie na bazarku lub w Biedronce. Zrezygnowałam z grządek warzywnych, na ich miejsce posialiśmy trawę. Teraz mamy wielki, zielony trawnik, gdzie można rozłożyć koc, poczytać książkę albo pobawić się z naszym kotem Feliksem.
Kiedy teściowa przyszła do nas, nie kryła zdziwienia. Stwierdziła, iż jestem fatalną gospodynią, iż „nic nie potrafię zrobić porządnie” i „niszczę wszystko, czego się dotknę”. Byłam pod wrażeniem jej słów, choć próbowałam się nie denerwować.
Ostatnio odwiedził ją sąsiad, pan Stefan, i zapytał o jej słynne ogórki małosolne. Teściowa wyciągnęła słoik z zasuszonymi kwiatami lawendy i z poważną miną powiedziała, iż to jedyne zapasy, jakie jeszcze zostały z jej ogrodowych przetworów. Zasugerowała, żeby to właśnie to są nowe smaki i może podarować je żonie i wnukom pana Stefana, bo jej synowa, czyli ja, „z ogrodami już nie daje rady”.
To było dla mnie szokujące i mocno mnie dotknęło. Próbowałam zachować spokój, choć wewnątrz wszystko we mnie wrzało. Teraz teściowa ogłosiła, iż chciałaby znowu mieć swoją działkę, żeby znów móc siać i sadzić, jak za dawnych lat. Sama nie wiem, co robić wszystko już sobie zaplanowaliśmy: miał być ogród kwiatowy i niewielki basenik dla dzieci, a nagle zapowiada się, iż wrócimy do warzywniaka…
Ciągle zastanawiam się, czy pozwolić jej spełnić swoje marzenie, czy może bronić własnej wizji ogrodu. Wiem jedno życie z teściową wciąż potrafi nieźle zaskoczyć!

2 tygodni temu



