Miałem wtedy jakieś pięć albo sześć lat, jeszcze przed szkołą, na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy do naszej wsi ze stolicy przyjechało na stałe dwoje emerytów babcia Zofia i wujek Stefan. Kupili dom tuż naprzeciwko naszego niski, z dwoma oknami od frontu, ale za to z ogromnym ogrodem, którego ze względu na wiek nie zamierzali już […]