Polacy kochają psy. Szacuje się, iż w co drugim mieszkaniu w naszym kraju merda jakiś ogon. Traktujemy czworonogi jak pełnoprawnych członków rodziny, często zapominając, iż mieszkamy w „ulu”, gdzie ściany mają uszy, a sąsiedzi – granice cierpliwości. Wielu właścicieli żyje w przekonaniu, iż „wolnoć Tomku w swoim domku” i nikt nie może im zabronić posiadania psa, choćby jeżeli ten wyje przez 8 godzin dziennie. To niebezpieczna iluzja. Przepisy dają spółdzielniom i wspólnotom potężny oręż. jeżeli Twój pupil stanie się udręką dla otoczenia, finał może być drastyczny: od gigantycznych grzywien, przez nakaz usunięcia zwierzęcia, aż po… przymusową licytację Twojego mieszkania.

Fot, Filip Chajzer Archiwum Prywatne
„Zakaz trzymania psów” jest nielegalny, ale…
Zacznijmy od obalenia popularnego mitu. Spółdzielnia mieszkaniowa czy wspólnota nie może w swoim regulaminie wprowadzić całkowitego zakazu posiadania zwierząt. Potwierdzały to wielokrotnie sądy, uznając takie zapisy za naruszające prawa właścicielskie. jeżeli w regulaminie Twojego bloku widnieje punkt „zakaz wprowadzania psów”, jest on martwy prawnie.
Jednak to zwycięstwo właścicieli czworonogów jest pyrrusowe. Choć nie można zakazać posiadania psa „z góry”, można wyciągnąć surowe konsekwencje, jeżeli konkretny pies staje się uciążliwy. Prawo do posiadania zwierzęcia kończy się tam, gdzie zaczyna się prawo sąsiada do wypoczynku i spokoju. I tu wkraczają przepisy o „zakłócaniu miru domowego” oraz „rażącym wykraczaniu przeciwko porządkowi domowemu”.
Artykuł 51 Kodeksu wykroczeń – bat na szczekanie
Dla wielu właścicieli szczekanie to „natura psa”. Dla sąsiada zza ściany, który pracuje zdalnie lub usypia małe dziecko, to tortura. jeżeli Twój pies szczeka lub wyje pod Twoją nieobecność, sąsiedzi mają prawo wezwać policję. Podstawą jest art. 51 Kodeksu wykroczeń: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny (…)”.
Warto wiedzieć, iż mandat (nawet 500 zł) można dostać nie tylko za hałas w nocy (22:00–6:00), ale również w ciągu dnia. jeżeli pies ujada nieprzerwanie przez kilka godzin, jest to zakłócanie spokoju. Tłumaczenie policjantom, iż „pies tęskni”, rzadko pomaga. jeżeli interwencje się powtarzają, sprawa trafia do sądu, który może nałożyć grzywnę do 5000 zł. To jednak dopiero początek problemów.
Spółdzielnia mówi: „Pies albo mieszkanie”
Kiedy mandaty nie pomagają, a sąsiedzi przez cały czas słyszą wycie, zarząd spółdzielni lub wspólnoty może wytoczyć najcięższe działa. Mowa o procedurze wykluczenia członka spółdzielni lub – w przypadku właścicieli mieszkań własnościowych – o przymusowej sprzedaży lokalu.
Zgodnie z ustawą o własności lokali (art. 16), jeżeli właściciel lokalu „wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali uciążliwym”, wspólnota może w procesie sądowym żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji.
Sądy w Polsce wydawały już wyroki, w których uciążliwe sąsiedztwo (w tym smród, brud i hałas generowany przez zwierzęta) było podstawą do eksmisji właściciela. Wcześniej jednak zarządca nieruchomości zwykle wysyła ostateczne wezwanie: „prosimy o usunięcie przyczyny uciążliwości”. W praktyce oznacza to ultimatum: albo oddasz psa, albo spotkamy się w sądzie o licytację mieszkania.
Zaniedbanie zwierzęcia – argument ostateczny
Jest jeszcze jedna ścieżka prawna, którą mogą wykorzystać zdesperowani sąsiedzi. Uporczywe szczekanie i wycie psa, który zostaje sam na 10–12 godzin, może zostać zinterpretowane jako znęcanie się nad zwierzęciem. Ustawa o ochronie zwierząt mówi o obowiązku zapewnienia adekwatnych warunków bytowania.
Sąsiedzi mogą zgłosić sprawę nie tylko na policję, ale też do organizacji prozwierzęcych lub powiatowego lekarza weterynarii. jeżeli kontrola wykaże, iż pies wyje z powodu lęku separacyjnego, braku wody czy spacerów, a właściciel nie reaguje, wójt, burmistrz lub prezydent miasta może wydać decyzję o czasowym odebraniu zwierzęcia właścicielowi. Wtedy tracisz psa nie z woli spółdzielni, ale z mocy ustawy o ochronie zwierząt, a dodatkowo czeka Cię sprawa karna.
Brud na klatce i smycz – regulamin ma znaczenie
Oprócz hałasu, kością niezgody jest higiena i bezpieczeństwo. Spółdzielnie mają prawo nakazać w regulaminie, by psy w częściach wspólnych (winda, klatka schodowa) były prowadzone na smyczy, a rasy uznawane za agresywne – w kagańcu. jeżeli Twój pupil biega luzem po korytarzu i brudzi (błoto, sierść, a co gorsza odchody), administracja może obciążyć Cię kosztami sprzątania.
Regularne łamanie tych zasad również buduje „teczkę” uciążliwego lokatora, która potem jest dowodem w sądzie. Warto pamiętać, iż zgodnie z art. 77 Kodeksu wykroczeń, za niezachowanie ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia (np. pies bez smyczy wbiegający do windy z obcą osobą) grozi kara nagany lub grzywny do 1000 zł.
Co to oznacza dla Ciebie?
Posiadanie psa w bloku to wielka odpowiedzialność, która wykracza poza karmienie i spacery. Aby uniknąć wojny z sąsiadami i pism z administracji, musisz działać prewencyjnie.
Po pierwsze, nie ignoruj sygnałów. jeżeli sąsiad puka i mówi „Pani pies wył całe rano”, nie trzaskaj drzwiami i nie mów „to pies, to szczeka”. To pierwszy sygnał ostrzegawczy. Podziękuj za informację i zacznij działać. Zainstaluj kamerkę domową, by sprawdzić, co pies robi pod Twoją nieobecność.
Po drugie, zainwestuj w behawiorystę. jeżeli pies ma lęk separacyjny, sam sobie z tym nie poradzi. Trening klatkowy, maty węchowe czy leki wyciszające przepisane przez weterynarza mogą uratować Twoje relacje sąsiedzkie. jeżeli wykażesz przed spółdzielnią, iż pracujesz nad problemem (masz zaświadczenia od behawiorysty), trudniej będzie im udowodnić „uporczywe” i „złośliwe” zakłócanie miru.
Po trzecie, dbaj o części wspólne bardziej niż inni. jeżeli Twojemu psu zdarzy się „wypadek” na klatce lub naniesie błota, posprzątaj to natychmiast. Pokaż sąsiadom, iż jesteś odpowiedzialnym właścicielem. Często to właśnie drobne uciążliwości (sierść w windzie, zapach) przelewają czarę goryczy i skłaniają ludzi do pisania skarg na hałas.
Pamiętaj: Spółdzielnia nie chce Twojego psa, chce świętego spokoju dla ogółu mieszkańców. jeżeli im go zapewnisz, nikt nie będzie sprawdzał, czy masz w domu jamnika, czy doga niemieckiego.
Choć wizja „licytacji mieszkania za szczekanie psa” brzmi drastycznie, polskie prawo rzeczywiście daje taką możliwość w skrajnych przypadkach. Oto weryfikacja kluczowych punktów artykułu:
-
Mandaty za szczekanie (Art. 51 Kodeksu wykroczeń): To prawda. Przepis ten mówi o zakłócaniu spokoju, porządku publicznego lub spoczynku nocnego „krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem”. Uporczywe szczekanie psa (zarówno w nocy, jak i w dzień) jest przez policję i sądy kwalifikowane jako hałas. Mandat wynosi do 500 zł, a grzywna w sądzie do 5000 zł.
-
Przymusowa sprzedaż mieszkania (Art. 16 Ustawy o własności lokali): To również prawda. Jest to tzw. „broń atomowa” wspólnot mieszkaniowych. Przepis pozwala na licytację lokalu, jeżeli właściciel „wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali uciążliwym”. Istnieją wyroki sądowe w Polsce, gdzie sądy nakazywały sprzedaż lokali uciążliwych sąsiadów (np. trzymających stada zwierząt, generujących smród lub hałas). Jest to proces trudny i długotrwały, ale prawnie możliwy.
-
Zakaz trzymania psów jest nielegalny: Prawda. Sądy wielokrotnie uchylały uchwały wspólnot zakazujące posiadania zwierząt. Można jednak nakładać obowiązki (smycz, kaganiec, sprzątanie).
-
Odebranie zwierzęcia (Ustawa o ochronie zwierząt): Prawda. jeżeli pies wyje całymi dniami, bo jest zostawiany sam bez opieki, wody czy spacerów, może to zostać uznane za znęcanie się. Wtedy wójt/burmistrz/prezydent miasta może wydać decyzję o czasowym odebraniu zwierzęcia.

2 godzin temu





