Styczeń 2026 roku. Kurier w pośpiechu rzuca paczkę pod drzwiami i niedomyka furtki. Goście wychodzą z imienin i zbyt długo żegnają się w progu. Dziecko wybiega do kolegi, zostawiając bramę na oścież. Wystarczy ułamek sekundy, by Twój ukochany czworonóg – choćby ten najłagodniejszy, który „zaliczyłby zgon z miłości” – znalazł się po drugiej stronie ogrodzenia. Dla wielu właścicieli psów taka ucieczka wydaje się błahostką, zwłaszcza jeżeli pupil wraca po pięciu minutach merdając ogonem. W świetle polskiego prawa jest to jednak poważne wykroczenie przeciwko porządkowi publicznemu. Mit o tym, iż mandat należy się tylko wtedy, gdy pies kogoś ugryzie, wpędził w kłopoty finansowe tysiące Polaków. Niezachowanie środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia to paragraf, który Policja i sądy egzekwują z żelazną konsekwencją, a koszty cywilne takiej „wycieczki” mogą zrujnować domowy budżet.

Fot. Warszawa w Pigułce
Właściciele psów często traktują swoje zwierzęta jak pełnoprawnych członków rodziny, zapominając, iż w oczach prawa są one „rzeczą” (choć podlegającą ochronie humanitarnej), za którą człowiek ponosi pełną odpowiedzialność. Kodeks wykroczeń oraz Kodeks cywilny nie rozróżniają psów na „małe i słodkie” oraz „duże i groźne” w kwestii samego faktu ucieczki. York wbiegający pod koła roweru może narobić takich samych szkód prawnych, jak owczarek niemiecki. W 2026 roku, przy zaostrzonych taryfikatorach i rosnącej świadomości poszkodowanych, „samowolka” Twojego psa to luksus, na który Cię nie stać.
Artykuł 77 – bat na nieuważnych właścicieli
Podstawą prawną, która spędza sen z powiek właścicielom uciekinierów, jest Artykuł 77 Kodeksu wykroczeń. Przepis ten przeszedł w ostatnich latach znaczącą nowelizację, drastycznie podnosząc kary. Mówi on jasno: „Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany”.
Co to oznacza w praktyce? Aby dostać mandat, pies nie musi nikogo zaatakować. Wystarczy, iż biega luzem po ulicy, chodniku czy parku bez opieki właściciela. Sam fakt, iż zwierzę wydostało się poza teren prywatnej posesji i znajduje się w przestrzeni publicznej bez kontroli, jest spełnieniem znamion wykroczenia. Policjant nie będzie pytał, czy pies jest łagodny. Zapyta, dlaczego brama była otwarta i czy w ogrodzeniu są dziury.
Sytuacja staje się jeszcze poważniejsza, jeżeli pies swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka (paragraf 2 tego artykułu). Wówczas sprawa może trafić do sądu, a kara może być znacznie surowsza, włącznie z ograniczeniem wolności. Przykład? Duży pies wybiega na plac zabaw pełen dzieci. choćby jeżeli chce się tylko bawić, jego masa i dynamika stwarzają realne zagrożenie.
Kolizja z psem – koszmar każdego kierowcy i… właściciela psa
Mandat w wysokości 500 czy 1000 złotych to jednak drobnostka w porównaniu z odpowiedzialnością cywilną za szkody komunikacyjne. To scenariusz, o którym rzadko myślimy: pies wybiega na jezdnię, kierowca nadjeżdżającego samochodu gwałtownie hamuje lub odbija kierownicą, by nie potrącić zwierzęcia, i uderza w latarnię, drzewo lub inny pojazd.
Kto za to płaci? Zgodnie z art. 431 Kodeksu cywilnego: „Kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło (…)”. Jest to odpowiedzialność na zasadzie winy w nadzorze, ale w praktyce domniemanie winy właściciela jest niezwykle silne.
W 2026 roku naprawa nowoczesnego samochodu, naszpikowanego czujnikami i radarami w zderzakach, to koszty idące w dziesiątki tysięcy złotych. jeżeli Twój pies (nawet mały kundelek) spowoduje, iż kierowca rozbije auto, ubezpieczyciel kierowcy wypłaci mu odszkodowanie z AC, a następnie zwróci się do Ciebie z tzw. regresem ubezpieczeniowym. Będziesz musiał oddać ubezpieczalni każdą złotówkę. jeżeli kierowca lub pasażerowie doznali obrażeń ciała, dojdą do tego koszty leczenia, rehabilitacji i zadośćuczynienia. Łączna kwota może przekroczyć wartość Twojego domu.
Brudne łapy na płaszczu, czyli szkody „miękkie”
Nie zawsze musi dojść do wypadku drogowego, by portfel właściciela psa ucierpiał. Wyobraźmy sobie jesienną pluchę. Twój radosny labrador ucieka z posesji i z entuzjazmem skacze na przechodzącą sąsiadkę, by się przywitać. Efekt? Zabłocony płaszcz, podarte rajstopy, a w najgorszym razie – przewrócona starsza osoba i złamane biodro lub zbite okulary.
Każda z tych szkód obciąża Twoje konto. Sąsiadka ma pełne prawo oddać płaszcz do pralni chemicznej i przynieść Ci rachunek. jeżeli płaszcz był markowy i nie da się go doprać – zapłacisz za nowy. jeżeli okulary pękły – pokrywasz koszt wizyty u okulisty i nowych szkieł. Tłumaczenie „on tylko chciał się przywitać” nie ma żadnej mocy prawnej. To Ty odpowiadasz za to, by pies nie miał fizycznej możliwości „witania się” z przypadkowymi przechodniami.
Tabliczka „Uwaga Pies” nie zwalnia z myślenia
Wielu właścicieli uważa, iż powieszenie na płocie żółtej tabliczki z napisem „Uwaga! Zły pies” lub „Teren prywatny, wchodzisz na własną odpowiedzialność” załatwia sprawę. To niebezpieczny mit.
Tabliczka ostrzegawcza jest ważna i wymagana w niektórych gminach regulaminem utrzymania czystości i porządku, ale działa ona tylko w granicach Twojej posesji. jeżeli listonosz wejdzie na teren bez dzwonienia, a tabliczka była widoczna – masz linię obrony (choć nie stuprocentową). Ale jeżeli pies wydostanie się POZA ogrodzenie, tabliczka traci jakąkolwiek moc sprawczą. Na ulicy czy chodniku to pies jest intruzem. Fakt, iż ostrzegałeś, iż pies jest groźny, a mimo to pozwoliłeś mu uciec, może wręcz działać na Twoją niekorzyść jako dowód na świadomość zagrożenia, jakie stwarza zwierzę.
Kury sąsiada i leśna pułapka
Ucieczka psa na tereny wiejskie lub podmiejskie niesie dodatkowe ryzyka. Zagryzienie kury, kaczki czy pogonienie kota sąsiada to klasyczne szkody w mieniu, za które trzeba zapłacić. Często jednak psy uciekają do lasu. Tutaj wkracza Ustawa o lasach (art. 166 Kodeksu wykroczeń).
Puszczanie psa luzem w lesie (poza czynnościami związanymi z polowaniem) jest surowo zabronione. Grozi za to grzywna, a w skrajnych przypadkach – jeżeli pies kłusuje (goni zwierzynę leśną) – może zostać odstrzelony przez myśliwego (choć przepisy w tej kwestii zostały zaostrzone i myśliwy musi udowodnić bezpośrednie zagrożenie dla zwierzyny, ryzyko wciąż istnieje). Twój pies w lesie jest zagrożeniem dla saren (stres, poronienia), ale też sam jest narażony na wściekliznę czy wnyki kłusowników.
Co z OC? Czy ubezpieczenie uratuje skórę?
Jedynym skutecznym ratunkiem finansowym w 2026 roku jest ubezpieczenie Odpowiedzialności Cywilnej (OC) w życiu prywatnym. Często jest ono dodawane do polisy mieszkaniowej za kilkadziesiąt złotych rocznie. To najlepiej wydane pieniądze dla wszystkich psiarza.
Dobra polisa OC pokryje koszty naprawy samochodu sąsiada, pralni chemicznej czy leczenia pogryzionego listonosza. Ale uwaga! Należy dokładnie przeczytać OWU (Ogólne Warunki Ubezpieczenia). Niektóre tanie polisy wyłączają odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez psy ras uznawanych za agresywne (np. rottweiler, pitbull) lub w sytuacji „rażącego niedbalstwa”. Pozostawienie otwartej bramy na oścież przy ruchliwej ulicy ubezpieczyciel może uznać właśnie za rażące niedbalstwo i odmówić wypłaty, zostawiając Cię z długami.
Co to oznacza dla Ciebie? Zabezpiecz psa i portfel
Aby uniknąć scenariusza, w którym spacer psa kończy się w sądzie, podejmij natychmiastowe działania:
- Zrób audyt ogrodzenia: Przejdź wzdłuż płotu. Sprawdź, czy nie ma podkopów, luźnych desek w siatce czy dziur, przez które pies może się przecisnąć. Pamiętaj, iż pies potrafi przeskoczyć przeszkodę, która wydaje się za wysoka – zwłaszcza pod wpływem adrenaliny.
- Zainwestuj w samozamykacz: jeżeli masz problem z kurierami lub dziećmi niedomykającymi furtki, zamontuj mocną sprężynę (samozamykacz) lub klamkę z gałką od zewnątrz, która wymaga użycia klucza. To proste rozwiązanie eliminuje „czynnik ludzki”.
- Sprawdź polisę OC: Wyciągnij polisę mieszkaniową i sprawdź sekcję „OC w życiu prywatnym”. Czy obejmuje szkody wyrządzone przez psy? Do jakiej kwoty (suma gwarancyjna)? jeżeli masz dużego psa i mieszkasz przy drogiej dzielnicy pełnej luksusowych aut, suma gwarancyjna 50 000 zł może być za niska. Zwiększ ją do 200 000 zł – różnica w składce to grosze.
- Adresatka to podstawa: Choć czipowanie jest ważne, to adresatka z numerem telefonu przy obroży jest najszybszym sposobem na odzyskanie uciekiniera, zanim trafi on do schroniska lub… pod koła radiowozu.
- Szkolenie (przywołanie): Żaden płot nie zastąpi posłuszeństwa. jeżeli Twój pies ucieka, gdy tylko otworzy się brama, zainwestuj w szkolenie z behawiorystą. Nauka komendy „zostań” przy otwartej bramie to fundament bezpieczeństwa.
Pamiętaj, pies na gigancie to nie przygoda z filmu Disneya. To realne zagrożenie dla niego samego i Twoich finansów. W 2026 roku odpowiedzialny właściciel to taki, który przewiduje skutki otwartej bramy, zanim dojdzie do tragedii.

5 godzin temu







