Masz na to 30 dni. Straż miejska chodzi i sprawdza. 250 zł mandatu za brak na ogrodzeniu

2 godzin temu

Po 30 dniach każdy patrol Straży Miejskiej może wystawić mandat bez ostrzeżenia. Tysiące Polaków ignoruje ten obowiązek, nie wiedząc iż ryzykują znacznie więcej niż tylko 250 zł grzywny.

Grafika poglądowa (generowana automatycznie dzięki Gemini).

Karetka stała 8 minut przed niewłaściwym domem

Rodzina z Ożarowa Mazowieckiego wprowadziła się do nowego domu w sierpniu 2024 r. Tabliczkę z numerem planowali zamontować „kiedyś tam”, skupiając się na urządzaniu wnętrz i ogródka. We wrześniu przyjechała karetka do ich sąsiada. Stała przed posesją państwa Kowalczyków 8 minut, bo ratownicy szukali adekwatnego adresu. Domy wyglądały podobnie, numery były tylko na niektórych, a nawigacja nie pokazywała, który to adres, bo numeracja się zmieniła. Sąsiad miał poważne komplikacje. Nikt nie udowodnił, iż te 8 minut zdecydowało o stanie zdrowia, ale ratownicy w raporcie zapisali: „Opóźnienie dotarcia do pacjenta z powodu braku oznakowania budynków”. Następnego dnia straż gminna przejeżdżała ulicą i wystawiła mandaty wszystkim, którzy nie mieli oznaczonych budynków. Państwo Kowalczykowie zapłacili 250 zł, ale do dziś pamiętają tamten wrzesień. Tabliczkę zamontowali tego samego dnia.

30 dni na montaż – termin jest jasny

Prawo geodezyjne i kartograficzne nakłada na właścicieli bezwzględny obowiązek umieszczenia tabliczki z numerem porządkowym w ciągu 30 dni od otrzymania zawiadomienia z urzędu gminy. Termin jest sztywny i nie podlega negocjacjom. Nie ma znaczenia czy jesteś w trakcie remontu, czy dopiero się wprowadzasz, czy masz inne pilne sprawy.

Po upływie miesiąca każdy funkcjonariusz Straży Miejskiej lub Gminnej może nałożyć mandat na podstawie art. 64 Kodeksu wykroczeń. Kara wynosi do 250 zł albo naganę. Patrole Straży Miejskiej w Warszawie mają w procedurach rutynowe kontrole oznakowania budynków. Podczas zwykłego objazdu dzielnicy funkcjonariusze zwracają uwagę na nowe budynki i sprawdzają czy mają tabliczki. Wystarczy zatrzymać się, zrobić zdjęcie budynku bez numeru, sprawdzić w systemie kiedy gmina nadała numer porządkowy i wystawić mandat. Przepis mówi dokładnie o 30 dniach od zawiadomienia. Dodatkowo straż zaznaczyć może adres do ponownej kontroli. jeżeli za miesiąc tabliczki przez cały czas by nie było, na właściciela czeka kolejna kara. Tym razem wyższa, za uporczywe naruszanie przepisów

Ubezpieczyciel obniżył odszkodowanie o 7 tys. zł

Firmy ubezpieczeniowe w swoich procedurach likwidacji szkód ma punkt o oznaczeniu budynku zgodnym z przepisami. jeżeli dojdzie do pożaru, włamania, zalania czy innego zdarzenia objętego polisą, likwidator sprawdza czy nieruchomość spełnia wymogi prawne. Brak numeru porządkowego może być uznany za współwinę właściciela do zaistnienia szkody.

Jedna z użytkowniczek forum podatkowego napisała, iż miała włamanie do domu w grudniu 2024 r. Straty oszacowano na 35 tys. zł. Podczas oględzin przedstawiciel ubezpieczyciela zauważył iż przy furtce nie ma tabliczki z numerem. W ogólnych warunkach polisy był zapis o obowiązku przestrzegania przepisów prawa związanych z utrzymaniem nieruchomości. Firma argumentowała iż właściciele naruszyli obowiązek wynikający z prawa geodezyjnego, co mogło przyczynić się do szkody – złodzieje mogli celowo wybierać nieoznakowane domy jako jeszcze niezamieszkałe. Wypłatę obniżono o 20%, czyli 7 tys. zł.

Użytkowniczka pisała, iż próbowała się odwoływać. Pisała maile, dzwoniła do centrali. Nic to nie dało. Ubezpieczyciel trzymał się zapisu w OWU: „Ubezpieczający zobowiązuje się do przestrzegania przepisów prawa związanych z utrzymaniem nieruchomości w należytym stanie”. Brak tabliczki to naruszenie prawa geodezyjnego. Sprawa zamknięta.

Bez numeru nie zameldują cię w urzędzie

Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygał sprawę rodziny z Gdańska, która chciała zameldować się w nowo wybudowanym domu. Prezydent miasta odmówił. Uzasadnienie było proste – budynek nie ma nadanego numeru porządkowego, więc formalnie nie istnieje w ewidencji. Nie można zameldować kogoś pod adresem, który nie jest zarejestrowany.

Rodzina odwołała się argumentując iż mieszkają w domu od kilku miesięcy, mają podłączone wszystkie media, dom jest w pełni funkcjonalny. NSA oddalił skargę. Wyrok jednoznacznie stwierdził iż nadanie numeru porządkowego to warunek konieczny do zameldowania. Bez numeru budynek nie ma adresu, a bez adresu nie można dokonać meldunku.

Pan Tomasz z Pruszkowa przekonał się o tym próbując założyć działalność gospodarczą z siedzibą w nowym domu. Urząd odmówił rejestracji firmy, bo adres nie istnieje w systemie. Musiał pilnie wystąpić o nadanie numeru, poczekać na decyzję urzędu gminy (14 dni), zamontować tabliczkę i dopiero wtedy mógł zarejestrować firmę. Stracił 6 tygodni, co opóźniło start działalności.

To samo dotyczy umów z dostawcami mediów, bankami, operatorami internetowymi. Oficjalny adres musi istnieć w ewidencji. Prywatnie możesz mieszkać gdzie chcesz, ale formalnie nie będziesz mógł załatwić większości spraw urzędowych bez prawidłowo nadanego i oznakowanego numeru.

Firma kurierska odmówiła dostarczenia paczki

Pani Agnieszka z Nadarzyna zamówiła meble do nowego domu. Firma kurierska przyjechała, ale kierowca nie znalazł numeru na budynku. Zadzwonił do pani Agnieszki: „Jestem na podanej ulicy, ale nie wiem który to dom”. Pani Agnieszka wyszła i pokazała mu drogę. Tydzień później zamówiła drugą dostawę – szafę do sypialni. Tym razem kurier nie zadzwonił i nie dostarczył przesyłki. W systemie oznaczyli adres jako „problematyczny – brak numeracji”. Pani Agnieszka musiała jechać 40 km do magazynu kuriera i odebrać paczkę osobiście. Szafa ważyła 85 kg. Musiała wynająć pomoc przy załadunku i rozładunku. Koszty transportu i pomoc wyniosły ją łącznie 400 zł. Gdyby miała tabliczkę z numerem, szafę dostarczyłby wynajęty przez firmę kurier. Całość została opublikowana w opiniach o jednej z firm, jednak firma się broni twierdząc, iż dom nie ma tabliczki i nie wiadomo pod jaki adres ma przyjechać kurier, bo nawigacja pokazuje zupełnie inny adres.

Notariusze sprawdzają przy sprzedaży

Kancelarie notarialne coraz częściej weryfikują czy nieruchomość ma prawidłowo umieszczoną tabliczkę z numerem. To element należytej staranności przy sporządzaniu aktu. jeżeli kupujący później odkryje iż dom nie jest oznaczony zgodnie z przepisami, może mieć pretensje do notariusza, który tego nie sprawdził.

Pani Weronika sprzedawała dom w Józefowie. Notariusz podczas oględzin zauważył iż przy bramie nie ma tabliczki. Kupujący zażądali obniżki ceny o 1 tys. zł albo zamontowania numeru przed podpisaniem aktu.

Pani Weronika początkowo się oburzała – tabliczka kosztuje 50 zł, dlaczego kupujący żądają tysiąca. Notariusz wyjaśnił iż chodzi o ryzyko prawne. jeżeli po zakupie straż nałoży mandat na nowych właścicieli, mogą oni dochodzić odszkodowania od sprzedawcy za zatajenie wady. Pani Weronika ustąpiła i zamontowała tabliczkę na swój koszt.

Sąd przyznał rację kupującym – 1 200 zł kary dla sprzedawcy

Pan Grzegorz z Piaseczna miał gorzej. Sprzedał dom bez tabliczki, kupujący nie zwrócili na to uwagi podczas oględzin. Pół roku później nowi właściciele dostali mandat 250 zł od straży miejskiej. Dodatkowo musieli pilnie kupić i zamontować tabliczkę.

Wezwali pana Grzegorza do zwrotu kosztów. Sprawa trafiła do sądu. Pan Grzegorz przegrał – sąd uznał iż jako sprzedawca powinien przekazać nieruchomość w stanie zgodnym z prawem. Musiał zapłacić mandat, koszty tabliczki i koszty sądowe. Łącznie wyszło 1 200 zł, podczas gdy tabliczka kosztuje 50 zł.

„Gdybym wiedział iż to może tak drogo kosztować, zamontowałbym tę cholerną tabliczkę przed sprzedażą” – przyznaje pan Grzegorz. „Zaoszczędziłem 50 zł, straciłem ponad tysiąc”.

Karetka traci cenne minuty szukając adresu

Statystyki Państwowego Ratownictwa Medycznego pokazują iż w 2024 r. było 147 zgłoszeń o problemach z lokalizacją wezwania z powodu braku lub nieczytelności numerów na budynkach. W 19 przypadkach opóźnienie przekroczyło 10 minut. To czas, który może zadecydować o życiu.

Ratownik medyczny Piotr Kowalski z bazy w Grójcu opowiada o nocnym wezwaniu do pacjenta z zawałem. GPS wskazywał adres, ale na miejscu były 3 identyczne domy obok siebie. Żaden nie miał numeru. Ratownicy stracili 7 minut na dzwonienie do zgłaszającego, szukanie adekwatnego wejścia, pytanie sąsiadów.

Pacjent przeżył, ale każda minuta przy zawale to większe uszkodzenie mięśnia sercowego. Gdyby domy były oznaczone, te 7 minut mogłoby mieć znaczenie dla jego zdrowia w przyszłości.

Straż pożarna szukała płonącego budynku 5 minut

Straż pożarna również zgłasza podobne problemy. Podczas pożaru w Konstancinie w 2024 r. jednostka przyjechała pod wskazany adres, ale nie mogła zlokalizować płonącego budynku. Było ciemno, ulica słabo oświetlona, numery tylko na części domów. Kierownik akcji rozkazał podzielić się na grupy i szukać dymu. Znaleźli po 5 minutach.

Ogień zdążył przejść z garażu na dach domu. Straty wyniosły 180 tys. zł. prawdopodobnie byłyby mniejsze gdyby straż dotarła od razu.

To nie są abstrakcyjne scenariusze. To realne sytuacje, które zdarzają się regularnie. Numeracja domów istnieje właśnie po to, żeby służby mogły gwałtownie i precyzyjnie dotrzeć do celu. Każda sekunda opóźnienia może kosztować zdrowie lub życie.

Gminy mają różne wymagania – sprawdź lokalne przepisy

Rozporządzenie z 2023 r. dało radom gmin prawo wprowadzenia dodatkowych wymagań dotyczących tabliczek. Część samorządów skorzystała z tej możliwości i uchwaliła standardy dotyczące kolorystyki, wielkości, materiału wykonania.

Warszawa ma zalecenia co do wyglądu tabliczek – preferuje niebieskie tło, białe litery, określony krój czcionki. To nie są wymogi obowiązkowe, ale gmina zachęca mieszkańców do stosowania jednolitego wzoru dla estetyki miasta. Podobnie Kraków – tam zalecane są tabliczki w stonowanych kolorach pasujących do zabytkowego charakteru Starego Miasta.

Gdańsk poszedł dalej i wprowadził uchwałą obowiązek umieszczania na tabliczce nie tylko numeru i nazwy ulicy, ale również nazwy dzielnicy. Właściciele domów w Oliwie czy Wrzeszczu muszą mieć tabliczki z pełnym adresem włącznie z dzielnicą. To ułatwia orientację przybyszom i służbom.

Mosiężna tabliczka nie spełniła wymagań – mandat 250 zł

Mniejsze gminy zwykle nie mają szczegółowych wymagań. Wystarczy każda tabliczka z czytelnym numerem. Ale warto sprawdzić na stronie swojej gminy czy nie ma lokalnych standardów. jeżeli są, lepiej ich przestrzegać – straż będzie zwracać uwagę na zgodność z uchwałą rady gminy.

Pan Andrzej z Sopotu zamontował ozdobną mosiężną tabliczkę z numerem. Wyglądała pięknie, ale straż miejska nałożyła mandat. Okazało się iż sopocka rada gminy przyjęła uchwałę o obowiązkowym białym tle i niebieskich cyfrach. Mosiądz nie spełniał wymogów. Pan Andrzej musiał zapłacić 250 zł i kupić nową tabliczkę zgodną z lokalnymi przepisami.

„Wydałem 200 zł na tę mosiężną tabliczkę, myślałem iż będzie elegancko” – narzeka pan Andrzej. „Teraz mam mandat, muszę kupić nową, zwykłą plastikowną. Razem wyszło prawie 500 zł. Gdybym od razu sprawdził przepisy lokalne, zaoszczędziłbym”.

Co musi być na tabliczce? Numer to nie wszystko

Przepisy jasno określają, co musi zawierać tabliczka adresowa. Oprócz samego numeru porządkowego, obowiązkowe jest zamieszczenie nazwy ulicy lub placu. W przypadku miejscowości, w których nie nadano nazw ulicom, na tabliczce musi znaleźć się nazwa miejscowości.

Sama cyfra „15” na płocie to za mało. Prawidłowa tabliczka powinna zawierać napis „ul. Polna 15” lub – w przypadku braku ulic – „Miejscowość X 15”. Dlaczego to tak ważne? W gęstej zabudowie, szczególnie na stykach różnych ulic, sama cyfra może być myląca dla kuriera, listonosza, a przede wszystkim dla kierowcy karetki pogotowia.

Pan Jacek z Legionowa zamontował tabliczkę z samym numerem „23”. Bez nazwy ulicy. Straż gminna wystawiła mandat – tabliczka nie spełnia wymogów. Pan Jacek musiał kupić nową, z pełnym adresem „ul. Słoneczna 23”.

Dom w głębi działki? Potrzebujesz dwóch tabliczek

Lokalizacja tabliczki również nie jest dowolna. Ustawodawca wskazuje, iż powinna ona wisieć na przedniej ścianie budynku, w miejscu widocznym od strony ulicy lub dojazdu. Tu jednak pojawia się problem w przypadku domów usytuowanych w głębi dużej działki.

Jeśli dom stoi daleko od ulicy, dodatkowa tabliczka powinna wisieć na ogrodzeniu przy bramie lub furtce. To najważniejsze dla służb ratunkowych – karetka przyjeżdżająca pod adres musi wiedzieć, który to dom, jeszcze przed wjazdem na posesję.

Państwo Nowakowie z Piaseczna mają dom 30 m od ulicy. Zamontowali tabliczkę tylko na budynku. Straż gminna wystawiła mandat – tabliczka z ulicy nie jest widoczna. Musieli kupić drugą i zamontować przy furtce. Koszt: 70 zł (2 tabliczki) + mandat 250 zł. Razem 320 zł za błąd.

Wycofano przepis o oświetleniu, ale dla bezpieczeństwa warto

Do kwietnia 2023 r. przepisy nakazywały oświetlenie tabliczki w nocy. Właściciele musieli montować lampki LED, reflektory elewacyjne lub korzystać z oświetlenia ulicznego padającego na tabliczkę. Za brak oświetlenia groził mandat 250 zł.

W ramach pakietu deregulacyjnego ustawodawca zniósł obowiązek oświetlenia tabliczek z numerem porządkowym. To ustępstwo wobec właścicieli domów, którzy skarżyli się na dodatkowe koszty i uciążliwość montażu.

Jednak eksperci podkreślają: zniesienie obowiązku nie oznacza, iż oświetlenie nie ma sensu. Tabliczka widoczna tylko w dzień to pół rozwiązania. Zimą o 17:00 jest już ciemno. jeżeli karetka przyjedzie wieczorem, musi wiedzieć gdzie jechać.

Pani Elżbieta z Pruszkowa ma tabliczkę oświetloną lampką LED z czujnikiem zmierzchu. Kosztowała 80 zł. „Zrobiłam to dla własnego bezpieczeństwa” – mówi. „Jeśli kiedyś będę potrzebować pomocy w nocy, karetka nie będzie tracić czasu w szukanie mojego domu”.

Praktyczne rozwiązania oświetlenia

Jeśli chcesz oświetlić tabliczkę, masz kilka opcji:

  • Tabliczka podświetlana LED z czujnikiem zmierzchu – włącza się automatycznie po zmroku. Koszt: 80-150 zł. Zużywa około 3 W, czyli niecałe 20 zł rocznie za prąd.
  • Lampa elewacyjna zamontowana nad numerem – oświetla wejście i tabliczkę. Koszt: 50-200 zł w zależności od modelu. Zużywa około 10 W.
  • Latarnia ogrodowa przy furtce – jeżeli stoi blisko tabliczki, jej światło może wystarczyć. Nie wymaga dodatkowych inwestycji.

Pan Tomasz z Nadarzyna zamontował prosty reflektor LED nad furtką. Kosztował 60 zł. „Oświetla bramę, drogę i tabliczkę z numerem. Czuję się bezpieczniej, bo wiem iż karetka mnie znajdzie choćby w nocy”.

Koszt to maksymalnie 80 zł – nie zwlekaj

Standardowa tabliczka z numerem porządkowym kosztuje 30-50 zł w wersji plastikowej PVC. Metalowa, bardziej trwała to wydatek 50-80 zł. Do tego należy doliczyć montaż, jeżeli nie chcemy robić tego sami – 50-100 zł robocizny.

Najpopularniejsze są tabliczki PVC – lekkie, odporne na warunki atmosferyczne, dostępne w wielu kolorach. Wytrzymują kilka lat bez utraty czytelności. Aluminiowe są droższe, ale praktycznie niezniszczalne. Dobrze sprawdzają się w miejscach narażonych na akty wandalizmu.

Można również zamówić tabliczki wykonane na indywidualne zamówienie – grawerowane w kamieniu, metalu, drewnie. Tu ceny sięgają choćby 300 zł. Trzeba tylko upewnić się iż spełniają wymóg czytelności. Ozdobna tabliczka, której numeru nie widać z ulicy, nie spełnia obowiązku prawnego.

Montaż samodzielny – 15 minut roboty

Montaż nie jest skomplikowany. Wystarczy wiertarka, kołki rozporowe i śruby. Ważne żeby tabliczka była zamocowana trwale i znajdowała się w widocznym miejscu. Najczęściej montuje się ją przy głównym wejściu do budynku, na wysokości 150-200 cm.

Pani Joanna z Wawra zamontowała tabliczkę samodzielnie. Kupiła w markecie budowlanym za 35 zł, wywiercił 4 dziury w elewacji, przykręciła. Zajęło jej 15 minut. Teraz nie martwi się o mandaty, ubezpieczycieli ani o to iż karetka nie trafi pod adekwatny adres.

Pan Krzysztof z Konstancina nie miał wiertarki. Poprosił sąsiada o pomoc. Razem zamontowali tabliczkę w 10 minut. „Sąsiad się ucieszył, bo przy okazji przypomniał sobie iż jego własna tabliczka jest już wyblakła i ledwo widoczna. Kupił nową tego samego dnia”.

System nie zapomni o kontroli – prędzej czy później przyjdą

Gminy prowadzą elektroniczne ewidencje numerów porządkowych. Każde nadanie numeru jest rejestrowane w systemie wraz z datą wysłania zawiadomienia do właściciela. Po 30 dniach system automatycznie oznacza adres jako podlegający kontroli.

Straże miejskie i gminne mają dostęp do tych danych. Podczas rutynowych patroli sprawdzają adresy oznaczone jako wymagające weryfikacji. jeżeli tabliczki nie ma, wystawiają mandat. jeżeli jest, oznaczają w systemie iż obowiązek został spełniony.

To sprawia iż kilka nieruchomości umknie kontroli. Może nie przyjdą od razu po upływie 30 dni, ale prędzej czy później patrol się pojawi. W dużych miastach kontrole są częstsze, w małych gminach rzadsze, ale system dba o to żeby każdy adres został sprawdzony.

Pan Marek z Raszyna myślał iż nikt nie zauważy. Dostał zawiadomienie o numerze w marcu 2024, miesiąc minął w kwietniu, przez cały rok nikt się nie pojawiał. W styczniu 2025 przyszedł patrol straży gminnej. Sprawdzili adres, porównali z systemem, wystawili mandat. Po 10 miesiącach zwlekania. System nie zapomniał, straż tylko miała inne priorytety, ale w końcu dotarła.

Rada dla czytelnika

Jeśli dostałeś zawiadomienie o nadaniu numeru porządkowego:

  • Masz dokładnie 30 dni na zamontowanie tabliczki – termin jest sztywny
  • Kup tabliczkę od razu, nie czekaj – standard PVC kosztuje 30-50 zł
  • Sprawdź czy twoja gmina ma specjalne wymagania co do wyglądu (kolor, rozmiar)
  • Montuj na wysokości 150-200 cm przy głównym wejściu, widoczne od ulicy
  • Jeśli dom stoi w głębi działki, zamontuj dodatkową tabliczkę na ogrodzeniu
  • Na tabliczce musi być numer ORAZ nazwa ulicy (lub miejscowości)
  • Rozważ oświetlenie dla własnego bezpieczeństwa – choć nie jest już obowiązkowe
  • Mandat 250 zł to dopiero początek – ubezpieczyciel może obniżyć odszkodowanie
  • Karetka tracąca czas na szukanie adresu to zagrożenie dla życia

Artykuł został przygotowany na podstawie obowiązujących przepisów prawa oraz rzetelnych źródeł branżowych. Poniżej znajdziesz wykaz aktów prawnych, które omawiamy w tekście:
Ustawa Prawo geodezyjne i kartograficzne (art. 47b), Kodeks wykroczeń (art. 64).
Źródła: statystyki Państwowego Ratownictwa Medycznego, wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie rodziny z Gdańska, Warszawa w Pigułce.

Idź do oryginalnego materiału