5 września 2026 roku na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, przed pomnikiem Mikołaja Kopernika, zgromadzili się ludzie, którym nie jest obojętny los zwierząt – domowych, gospodarskich, hodowlanych i dzikich.
Przyszli tu po to, aby wziąć udział w Marszu Wyzwolenia Zwierząt, dołączyć do wspólnoty i zamanifestować solidarność z braćmi mniejszymi. Przynieśli ze sobą nie tylko przekonanie, iż o prawa zwierząt należy upominać się tak długo, jak będzie to konieczne, ale również dobrą energię, szczerość i optymizm.
Manifestacja na otwarcie MWZ '2026. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.Zaopatrzeni często w wykonane własnoręcznie tablice i transparenty z hasłami oraz rysunkami wyrażającymi sprzeciw wobec wykorzystywania istot, które nie mogą się bronić, a także promującymi organizacje prozwierzęce, stworzyli barwną i żywą tamę. Stali tam ludzie w różnym wieku. Nie zabrakło niepełnosprawnych i gości z innych krajów. Było też jedno zupełnie małe dziecko, przywiezione przez rodziców w wózku, ze słuchawkami na uszach.
Wszystkich łączyły dwie cechy: naturalność i uśmiech. Chętnie pozowali do zdjęć, świadomi tego, iż za pośrednictwem mediów ich przesłania i obrazy dotrą do innych osób.
Działaczka fundacji „Noga w Łapę”. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.O godzinie 14. uczestnicy uformowali pochód, który ruszył ulicami stolicy. Co ciekawe, choć Marsz Wyzwolenia Zwierząt odbywał się w ich imieniu, tym razem organizatorzy wyraźnie zaznaczyli, iż nie powinny w nim uczestniczyć żadne zwierzęta. „Marsz jest wydarzeniem w obronie zwierząt, a nie przy użyciu zwierząt” – napisali w portalu społecznościowym. Celem takiej decyzji było zapewnienie zwierzętom bezpieczeństwa i komfortu, a także ograniczenie stresu związanego z hałasem i obecnością dużej liczby osób.
Trasa prowadziła przez Nowy Świat, Świętokrzyską, Emilii Plater, Aleje Jerozolimskie i Marszałkowską, by następnie Świętokrzyską i Krakowskim Przedmieściem wrócić na miejsce rozpoczęcia przemarszu.
Start pochodu. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.Po zakończeniu korowodu przyszedł czas na wiec i przemówienia. Głos kolejno zabierali aktywiści zaangażowani w organizację wydarzenia.
Jako pierwsze odczytano orędzie Joanny Wydrych, założycielki fundacji „Czarna Owca Pana Kota”. Tekst został przedstawiony przez Joannę Frankowską z Krakowa. Wydrych skupiła się przede wszystkim na zwierzętach jako istotach, które każdego dnia próbują przetrwać w świecie zbudowanym przez ludzi i podporządkowanym ludzkim potrzebom. Przywoływała historie stworzeń, które uciekły z miejsc, w których były krzywdzone, ratowały siebie lub inne zwierzęta i w ten sposób stawiały opór przemocy.
W przemówieniu padło mocne stwierdzenie, iż to właśnie zwierzęta są „prawdziwymi bohaterami i bohaterkami”. Wydrych przekonywała, iż ich ucieczki, obrona przed przemocą czy odmowa wykonywania poleceń nie powinny być sprowadzane do przypadkowych zachowań. Są przejawem walki o własne życie i wolność. Jak podkreślała, zwierzęta potrzebują ludzi, którzy będą ich aktywnymi sojusznikami.
Słowa Joanny Wydrych powinny obowiązkowo trafić do dzieci i młodzieży – być odczytywane podczas godzin wychowawczych zarówno w szkołach podstawowych, jak i ponadpodstawowych. Jest w nich mądrość i miłość podane w sposób przystępny i poruszający. (Pełna treść: > tutaj, video: > tutaj).
O skali zabijania dzikich zwierząt w Warszawie mówił Mariusz Kaczmarczyk z Warszawskiego Ruchu Antyłowieckiego i inicjatywy „Nie Trzaskać Dzików”. Według przedstawionych przez niego danych pracownicy Lasów Miejskich-Warszawa zabijają miesięcznie od 30 do ponad 60 dzików. Kaczmarczyk mówił również o decyzjach dotyczących redukcji populacji dzików wydanych innym podmiotom, wymieniając m.in. Centrum Bioróżnorodności PAN w Powsinie, ArcelorMittal, SGGW i Lotnisko Bemowo. Łącznie, według przedstawionych przez niego informacji, decyzje te miały obejmować około 700–800 dzików.
Mariusz Kaczmarczyk podczas wystąpienia. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.Społecznik zwrócił przy tym uwagę na sprzeczność między takimi działaniami a powołaniem przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego zespołu mającego zajmować się poszukiwaniem metod i sposobów rozwiązywania konfliktów między mieszkańcami a dzikimi zwierzętami bez potrzeby ich zabijania. Kaczmarczyk mówił również o odpowiedziach, jakie otrzymywał na swoje wnioski o informację publiczną, kwestionując ich zgodność ze stanem faktycznym dotyczącym wydawanych decyzji. Powiedział: – I miasto tutaj bezczelnie skłamało w informacji publicznej, iż nie zostały wydane takie nowe decyzje.
Przedstawione przez Mariusza Kaczmarczyka dane i ocena postawy urzędników mogły wywołać jedno, ale wyjątkowo ponure skojarzenie – „ostateczne rozwiązanie kwestii dzikich zwierząt” na terenie Warszawy. (Video: > tutaj).
Czytaj: „Myśliwi zabiją ponad 4000 dzików w województwie łódzkim. Jest decyzja wojewody”.
Michał Dobrzyński z krakowskiej fundacji „W Imię Zwierząt” zwracał uwagę, iż celem ruchu nie jest jedynie poprawianie warunków, w jakich zwierzęta są wykorzystywane. – Jesteśmy tu nie po to, aby prosić o trochę większe klatki – mówił. Jak podkreślał, chodzi o zakwestionowanie samej zasady eksploatowania zwierząt i przekonania, iż ich życie, ciała i wolność mogą pozostawać do dyspozycji człowieka. (Video: > tutaj).
Monika Kohut, również reprezentująca fundację „W Imię Zwierząt”, mówiła: – Musimy walczyć o lepszy świat, a nie polepszać okoliczności życia i śmierci zwierząt w tym aktualnym, na wskroś opresyjnym. Podkreślała także potrzebę budowania środowiska ludzi zdeterminowanych, empatycznych i gotowych dzielić się wiedzą. (Video: > tutaj).
Najdłużej przemawiała dr Karolina Kuszlewicz, adwokat, inicjatorka „Kuszlewicz w imieniu”, rozbudowanej platformy edukacyjnej i kompendium wiedzy, oraz twórczyni profilu „W imieniu zwierząt i przyrody – głosem adwokatki”, obserwowanego w Facebooku przez ponad 45 tys. osób.
Wystąpienie dr Kuszlewicz kilkakrotnie przerywały brawa. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.Na początku podziękowała uczestnikom za udział w marszu i ich zaangażowanie oraz usprawiedliwiła nieobecność prof. Andrzeja Elżanowskiego (zmarł kilka dni później). Następnie poinformowała o zebraniu 204 tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem ustawy „Uwaga! Polowanie. Zmieńmy prawo łowieckie na dobre”. Inicjatorzy wskazują w nim pięć głównych obszarów wymagających zmian w prawie łowieckim: ograniczenie polowań komercyjnych, zwiększenie odległości polowań od zabudowań, zapewnienie publicznej informacji o planowanych polowaniach, wprowadzenie odpowiedzialności za polowanie pod wpływem alkoholu oraz zwiększenie bezpieczeństwa w związku z wypadkami podczas polowań.
– 204 tysiące podpisów właśnie trafiło do Kancelarii Sejmu – powiedziała dr Kuszlewicz, uznając to za niezwykle istotny moment dla społecznego ruchu sprzeciwiającego się obecnemu modelowi prawa łowieckiego.
Mówiła również o tym, jak powinien rozwijać się ruch wyzwolenia zwierząt. Podkreślała znaczenie wiedzy, krytycznego myślenia, różnorodności, solidarności i uczciwości. Uwypuklała także konieczność wychodzenia poza własne środowisko i szukania ludzi, którzy mogą stać się sojusznikami. – My nie chcemy zostać w swojej bańce, my chcemy dotrzeć do tych innych osób – mówiła.
Na zakończenie zwróciła uwagę, iż zaangażowanie w sprawę zwierząt wymaga konsekwencji i pracy, a nie jedynie okazjonalnego udziału w akcjach. – Angażowanie się w ruch wyzwolenia zwierząt jest w dzisiejszych czasach aktem heroizmu i jest ciężką pracą – podsumowała.
W istocie słowa dr Kuszlewicz miały charakter programowy, wyznaczając kierunek zmian, o które zabiega ruch na rzecz ochrony zwierząt. Dlatego poniżej dostępne jest pełne nagranie.
Komentarz
Zmiany w prawie są rezultatem wieloletniej, konsekwentnej i często wymagającej pracy działaczy, aktywistów, prawników, organizacji zajmujących się ochroną zwierząt. To oni nagłaśniają przypadki okrucieństwa, przygotowują projekty zmian, prowadzą kampanie społeczne i wywierają presję na ustawodawców. To przede wszystkim im należy się szacunek i wsparcie, gdyż najczęściej wyprzedzają działania polityków i parlamentarzystów. Robią to myślą i uczynkiem. Nadrabiają zaniedbania, których nie potrafili albo nie chcieli dostrzec ci, którzy mieli możliwość i obowiązek je naprawiać.
Plakat tegorocznego marszu. Grafika: organizatorzy. Kliknij, aby powiększyć.Tegoroczny Marsz Wyzwolenia Zwierząt można podsumować jednym zdaniem: 5 września 2026 roku na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, przed pomnikiem Mikołaja Kopernika, spotkały się empatia, humanizm i poczucie praworządności.
Organizatorzy: Stowarzyszenie Empatia, Fundacja „W Imię Zwierząt”, Polska dla Zwierząt. Wsparcie: Kuszlewicz w imieniu, Green REV Institute, Fundacja „Czarna Owca Pana Kota”.
Redakcja serdecznie dziękuję p. Michałowi z fundacji „W imię Zwierząt” za przekazanie materiału video i transkrypcji.
W ubiegłym roku „Gazeta Trybunalska” zamieściła 33 zdjęcia dokumentujące marsz. Dziś galeria jest trzykrotnie większa – chcemy w ten sposób pokazać pięknych ludzi, którzy w nim uczestniczyli.
→ M. Baryła
13.09.2026
• foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska
• czytaj także: > „Zwierzęta nie mają głosu – my mówimy w ich imieniu. Marsz Wyzwolenia Zwierząt w Warszawie”
© materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone; dalsze rozpowszechnianie treści tylko za zgodą wydawcy „Gazety Trybunalskiej”

1 tydzień temu







