Jesienne porządki w ogrodzie często kończą się stertą gałęzi, liści i innych pozostałości roślinnych. Wiele osób przez cały czas zastanawia się, czy w listopadzie można po prostu spalić je na własnej działce. Przepisy są jednak znacznie bardziej restrykcyjne, niż mogłoby się wydawać. W określonych sytuacjach za takie ognisko może grozić mandat lub grzywna.
Fragment przydomowej działki Fot. Warszawa w PigułceJeszcze kilkanaście lat temu widok dymu unoszącego się nad działkami jesienią nikogo specjalnie nie dziwił.
Liście, suche gałęzie i pozostałości po przycinaniu drzew często trafiały na ognisko.
Dziś takie rozwiązanie może skończyć się interwencją straży miejskiej, policji albo straży pożarnej.
Czy można palić gałęzie na własnej działce?
Samo prawo własności do działki nie oznacza, iż można na niej dowolnie spalać odpady.
Kluczowe znaczenie ma ustawa o odpadach.
Zgodnie z art. 31 ust. 7 dopuszczalne jest spalanie zgromadzonych pozostałości roślinnych poza instalacjami i urządzeniami tylko wtedy, gdy nie są one objęte obowiązkiem selektywnego zbierania.
Problem w tym, iż bioodpady komunalne są w tej chwili objęte systemem selektywnej zbiórki.
Dotyczy to między innymi odpadów z ogrodów, w tym części roślin, liści czy gałęzi, o ile właściciel chce się ich pozbyć.
W praktyce oznacza to, iż zebranie po jesiennym przycinaniu sterty gałęzi i jej spalenie zamiast oddania do systemu odbioru bioodpadów może być potraktowane jako niezgodne z przepisami gospodarowanie odpadami.
Listopad nie daje żadnego wyjątku
W przepisach nie ma zasady pozwalającej na spalanie gałęzi tylko dlatego, iż jest jesień albo listopad.
Nie ma też specjalnego okresu, w którym właściciel działki mógłby bez konsekwencji pozbywać się w ten sposób pozostałości roślinnych.
Decydujące znaczenie ma to, czym są spalane materiały i czy są objęte obowiązkiem selektywnego zbierania.
Dlatego argument, iż „jesienią zawsze paliło się gałęzie”, nie ma znaczenia w przypadku ewentualnej kontroli.
Gałęzie nie zawsze są odpadem
Jest jednak ważne rozróżnienie.
Nie każde drewno automatycznie staje się odpadem.
Ustawa o odpadach wiąże pojęcie odpadu z substancją lub przedmiotem, którego właściciel się pozbywa, zamierza się pozbyć albo do którego pozbycia jest zobowiązany.
Jeżeli więc kawałki drewna zostały przygotowane jako opał i są rzeczywiście wykorzystywane w przeznaczonym do tego urządzeniu grzewczym, sytuacja prawna jest inna niż wtedy, gdy właściciel pali świeżo ścięte gałęzie wyłącznie po to, aby pozbyć się ich z działki.
Nie oznacza to jednak, iż wystarczy nazwać stertę gałęzi „drewnem opałowym”, aby przepisy przestały obowiązywać.
Znaczenie mają rzeczywiste okoliczności i sposób wykorzystania materiału.
Za spalanie odpadów można dostać mandat
Nielegalne spalanie odpadów może prowadzić do odpowiedzialności na podstawie ustawy o odpadach.
W praktyce interwencja może zakończyć się mandatem.
Jeżeli sprawa zostanie skierowana do sądu, sankcja może być wyższa.
W typowych sprawach dotyczących wykroczeń grzywna może sięgać kilku tysięcy złotych.
To jednak nie jedyne przepisy, które mogą mieć zastosowanie.
Problem zaczyna się także wtedy, gdy ognisko stwarza zagrożenie
Niezależnie od przepisów dotyczących odpadów właściciel działki musi przestrzegać zasad bezpieczeństwa przeciwpożarowego.
Jeżeli ogień zostanie rozpalony w sposób mogący spowodować pożar albo jego rozprzestrzenienie się, zastosowanie może znaleźć art. 82 Kodeksu wykroczeń.
Po zmianach obowiązujących od 2026 roku w przypadku części wykroczeń przeciwpożarowych możliwa grzywna jest znacznie wyższa niż standardowe 5000 zł.
W niektórych przypadkach sąd może wymierzyć choćby 30 tys. zł grzywny.
Nie oznacza to oczywiście, iż każdy, kto rozpali ognisko z gałęzi, automatycznie otrzyma karę w takiej wysokości.
Musiałyby zostać spełnione przesłanki konkretnego wykroczenia dotyczącego zagrożenia pożarowego.
Znaczenie ma między innymi miejsce rozpalenia ognia, odległość od zabudowań, warunki pogodowe, sposób zabezpieczenia ogniska i ryzyko rozprzestrzenienia się płomieni.
Dym może być kolejnym problemem
Nawet jeżeli ogień nie stwarza bezpośredniego zagrożenia pożarowego, intensywny dym może powodować konflikt z sąsiadami.
Jeżeli dym przedostaje się na sąsiednie nieruchomości i utrudnia normalne korzystanie z nich, mogą pojawić się również roszczenia cywilne związane z tzw. immisjami.
Problem może być szczególnie dotkliwy przy spalaniu wilgotnych liści i gałęzi, które generują dużo dymu.
Co zrobić z gałęziami zamiast je palić?
Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest sprawdzenie zasad gospodarowania bioodpadami obowiązujących w danej gminie.
W zależności od lokalnego systemu gałęzie mogą być odbierane bezpośrednio z posesji albo przyjmowane w PSZOK.
Nie zawsze oznacza to więc konieczność samodzielnego wożenia wszystkiego do punktu selektywnej zbiórki.
Część gmin organizuje okresowe odbiory bioodpadów lub zapewnia specjalne worki i pojemniki.
Gałęzie można wykorzystać w ogrodzie
Drugą możliwością jest zagospodarowanie ich na miejscu.
Cieńsze gałęzie można rozdrobnić.
Powstałe zrębki nadają się między innymi do ściółkowania rabat, drzew i krzewów.
Liście i część pozostałości roślinnych można przeznaczyć na kompost.
W niektórych gminach osoby korzystające z przydomowego kompostownika mogą dodatkowo otrzymać częściowe zwolnienie z opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi.
Warto sprawdzić lokalny regulamin
Szczegółowe zasady gospodarowania odpadami mogą różnić się pomiędzy gminami.
Regulamin określa między innymi sposób odbioru bioodpadów, działanie PSZOK oraz zasady dotyczące kompostowania.
Dlatego przed jesiennymi porządkami warto sprawdzić informacje publikowane przez urząd gminy lub miasta.
Najważniejsze jest jednak to, iż listopad nie daje automatycznego prawa do palenia gałęzi na działce. o ile pozostałości roślinne są bioodpadami objętymi selektywną zbiórką, ich spalanie zamiast przekazania do systemu odbioru może skończyć się mandatem lub grzywną.

4 godzin temu




