Dawno temu, gdy Pałac Potockich w Radzyniu Podlaskim rozbrzmiewał muzyką, a jego komnaty wypełniały się blaskiem świec, wśród ogrodowych alejek i pałacowych okien żył niezwykły słowik.
Nikt nie wiedział, skąd przybył. Pojawił się pewnej wiosny, gdy Eustachy Potocki i jego ukochana żona, Marianna z Kątskich, postanowili uczynić Radzyń swoim domem. Właśnie wtedy pałac zaczął zmieniać się w zachwycającą rezydencję, pełną sztuki, książek i muzyki. A słowik, jakby przeczuwając, iż trafił w miejsce szczególne, uwił sobie gniazdo w ogrodzie.
Każdego ranka siadał na gałęzi niedaleko pałacowych okien i śpiewał. Jego głos był tak piękny, iż choćby ogrodnicy przerywali pracę, by go posłuchać. ale słowik miał w swoim śpiewie coś jeszcze – melodię, która zdawała się rozumieć ludzkie serca.
Najbardziej upodobał sobie Eustachego i Mariannę.





