"Krzew motyli" jest zagrożeniem nie tylko dla ogrodu. Powinien gwałtownie zniknąć z rabat

1 miesiąc temu
Kwitnie bujnie, pachnie obłędnie i wabi motyle, przez co uchodzi za ozdobę każdego ogrodu. Efektowna roślina rozgościła się w Polsce na dobre, ale nie wszyscy się z tego cieszą. Dlaczego Budleja Dawida jest inwazyjna? Za jej urokiem kryje się ryzyko, które może sporo kosztować przyrodę.
Budleja Dawida to krzew o długich, pachnących wiechach kwiatów, które od lipca do jesieni mienią się odcieniami bieli, fioletu i różu. Nie wymaga szczególnej pielęgnacji, świetnie znosi suszę i gwałtownie rośnie, dlatego stała się ulubienicą wielu ogrodników. W połączeniu z faktem, iż przyciąga owady, wygląda jak spełnienie marzeń o "żywym ogrodzie". Problem w tym, iż ta niepozorna piękność coraz częściej wymyka się spod kontroli.


REKLAMA


Zobacz wideo


Dlaczego Budleja Dawida jest inwazyjna? To gatunek, który łatwo przejmuje ogród
Budleja Dawida pochodzi z Azji, ale zadomowiła się w Europie tak skutecznie, iż dziś przypomina bardziej gościa, który nie ma zamiaru wracać do domu. W Polsce uchodzi za ozdobny hit: odporna, pachnąca, pełna motyli. Jednak, jak zauważa dr Sebastian Pilichowski w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", sadzenie budlei w ogrodzie jest ryzykowne. Przez to, iż rośnie zbyt dobrze i wypiera inne gatunki, w wielu krajach np. w Niemczech czy Szwajcarii znalazła się już na "czarnej liście".
Paradoks budlei polega na tym, iż choć nazywana jest "motylim krzewem", wcale owadów nie wspiera. - Gąsienice potrzebują innych roślin, często tych mniej atrakcyjnych wizualnie: pokrzyw, szczawiu, dzikich traw. Gdy je usuwamy, motyle nie mają gdzie złożyć jaj - tłumaczy dr Pilichowski. W efekcie ogród pełen budlei wygląda malowniczo, ale dla przyrody staje się pustynią.


Problem nie kończy się jedynie na estetyce. Budleja potrafi zająć nieużytki, przydroża, nasypy kolejowe, a choćby tereny poprzemysłowe. To roślina pionierska, więc gwałtownie kolonizuje teren. Dodatkowo jej korzenie potrafią przerastać szczeliny między kamieniami i płytami, uszkadzając ogrodzenia, murki, a choćby fundamenty budynków czy altan. W krajach Europy Zachodniej roślina znana jest z tego, iż porasta ruiny i pęknięcia w konstrukcjach betonowych. Bywa nazywana wręcz "chwastem z dworca", bo potrafi rosnąć w miejscach, gdzie nic innego nie przetrwa.
Wszystko powyższe sprawia, iż budleja Dawida została niepisanym symbolem współczesnych dylematów w ogrodnictwie: między modą, estetyką a odpowiedzialnością ekologiczną. - Nie powstrzymamy sadzenia obcych gatunków, ale powinniśmy uczyć się świadomie korzystać z przestrzeni - podkreślił Pilichowski.


Budleja Dawida - inwazyjna roślinaFot. pexels.com/ autor Christian Himmel,


Jak pozbyć się budlei? Unikaj ostrych środków chemicznych w ogrodzie
Choć trudno rozstać się z rośliną, która kwitnie tak pięknie, w przypadku budlei warto zachować czujność. Jej nasiona są bardzo żywotne, dlatego najważniejsze jest regularne usuwanie przekwitłych kwiatostanów, zanim zaczną się rozsiewać. Nie wolno też wyrzucać ich na kompost. Najlepiej zebrać wszystko do worka i zutylizować z odpadami zielonymi. jeżeli roślina zaczęła rozrastać się poza wyznaczone miejsce, trzeba działać zdecydowanie. Krzew można przyciąć przy ziemi, a młode odrosty systematycznie usuwać. W przypadku większych egzemplarzy konieczne bywa wykopanie całych korzeni, ponieważ choćby małe fragmenty potrafią się odrodzić.


Eksperci od przyrody zalecają też, by nie pozostawiać po budlei gołej ziemi. Warto od razu posadzić gatunki rodzime, które gwałtownie zagospodarują przestrzeń i ograniczą ponowny samosiew. Dobrym wyborem będzie np. sadziec konopiasty, lebiodka pospolita, dzika marchew lub krwiściąg. Wszystkie wspierają motyle i zapylacze, ale nie stanowią zagrożenia dla ekosystemu.
Stosowanie silnych środków chemicznych, takich jak roundup, to rozwiązanie ostateczne. W ogrodach przydomowych lepiej postawić na metody mechaniczne i naturalne: wyrywanie, ściółkowanie, zacienianie gleby. Choć to dłuższy proces, jest bezpieczny dla mikroorganizmów i owadów. Warto też pamiętać, iż budleja lubi słoneczne, suche miejsca o lekkiej glebie. jeżeli w takich warunkach planujesz ogród, lepiej wybrać rośliny o podobnym charakterze, ale bez ryzyka, np. perowskia, lawenda, przetacznik czy kocimiętka. Dzięki temu nie narazisz się na kłopoty. Czy zdarzyło Ci się walczyć z inwazyjną rośliną w swoim ogrodzie? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.


Zachęcamy do zaobserwowania nas w Wiadomościach Google.
Idź do oryginalnego materiału