Na Głównym Mieście coraz trudniej wypatrzyć kota. Gdańsk od lat finansuje budki, karmę, leczenie oraz sterylizacje kotów wolno żyjących. Równocześnie prowadzi w Śródmieściu działania dotyczące szczurów. Miejskie dokumenty pokazują skalę wydatków i liczbę planowanych zabiegów. Nie pokazują jednak, jak przez te lata zmieniała się liczba kotów w centrum. Kot, który przemyka przez bramę, przysiada na podwórku i obserwuje przechodniów z bezpiecznej odległości, przez lata był zwyczajnym elementem miejskiego krajobrazu. Dziś podczas spaceru po Głównym Mieście łatwiej natknąć się na kolejną nową restaurację niż na jego ślady. To obserwacja, nie wynik liczenia zwierząt. Jej znaczenie trudno jednak zignorować. Gdańsk od lat








