Kiedy Ignacy i Fabian zobaczyli, jak z kartonu leżącego przy drodze wystaje głowa małego kotka, przerazili się. Ale nie stracili zimnej krwi. Z pomocą rodziców uratowali zwierzęta.
Ignacy ma 12 lat, chodzi do szóstej klasy podstawówki. W poniedziałkowe popołudnie wybrał się na rowerze do kolegi. Planowali pograć w piłkę. Jadąc rowerem, jego uwagę zwrócił karton leżący przy drodze w Woli Koszuckiej. Kiedy jechał tam kolejny raz, tym razem z kolegą, znowu spojrzał na karton. Obaj się przerazili. Z kartonu wystawała głowa małego kotka. Ignacy od razu zadzwonił do mamy.
– Powiedział, iż przy drodze znaleźli karton z małymi kotami. Od razy wsiadłam w samochód i pojechałam w to miejsce. Po chwili syn znowu zadzonił i powiedział, iż w tym kartonie jest aż sześć kotków. Zadzwoniłam do znajomego lekarza weterynarii, ale powiedział, iż w tej sytuacji nie ma jak pomóc. Do schroniska w Katarzynowie już nie mogłam się dodzwonić. Zresztą nie chcieliśmy oddawać tych kotków do schroniska. Postanowiliśmy zabrać je do domu i spróbować poszukać ludzi, którzy się nimi zaopiekują – relacjonuje Karolina Dogoda, mama Ignacego. W domu nakarmili kotki, a krotko potem Karolina opublikowała post na Facebooku. – Dzisiaj dzieci znalazły małe kotki w kartonie przy drodze w Woli Koszuckiej. Ktoś najprawdopodobniej je porzucił i zostawił na pewną śmierć… Na ten moment są zabezpieczone, ale pilnie potrzebują domu stałego lub chociaż domu tymczasowego, w którym będą bezpieczne i zaopiekowane – brzmiało ogłoszenie. Odzew był ogromny. Do wieczora udało się znaleźć nowe domy dla czałej szóstki porzuconych kotków. – Wszystkie kotki mają już swoje nowe domy. Bardzo, bardzo dziękuję wszystkim za tak liczne udostępnienia, wiadomości, zainteresowanie i chęć pomocy. Dzięki Wam ta historia zakończyła się szczęśliwie! – napisała Karolina dziękując wszystkim, którzy zaangażowali się w pomoc.

1 godzina temu







