Koszmar psów w gminie Mircze. Walczą o życie po interwencji policji i fundacji [ZDJĘCIA]

5 godzin temu
Zdjęcie: Koszmar psów z gminy Mircze. Walczą o życie po interwencji policji i fundacji [ZDJĘCIA]


Co najmniej 16 psów, wygłodzonych, w katastrofalnym stanie zdrowia mieszkało na mrozie na jednej z posesji w gminie Mircze. Właścicielami gospodarstwa jest para 52-latków. Zwierzęta zostały im odebrane i trafiły pod opiekę jednej z fundacji. Jeden nie przeżył, reszta walczy o życie i zdrowie.

Reporterka Radia Lublin Joanna Nowicka była na miejscu. Wraz z nią przedstawicielka z ”Fundacji 4Paws, Wschodni patrol dla zwierząt”.

Zareagował tylko policjant.

– To ja prowadziłam razem z koleżanką interwencję – mówi Emilia Piłat, przedstawicielka Fundacji 4Paws, Wschodni patrol dla zwierząt. – My w ogóle nie planowaliśmy tam jechać, zacznijmy od tego. Przyjechałyśmy tutaj do biura, gdzie jesteśmy aktualnie i zadzwonił policjant, iż aktualnie są na interwencji. Ten policjant w ogóle powinien dostać medal, bo to jest jedyny człowiek, który zareagował. To nie było tak, iż sąsiedzi czy tam ktoś zareagował, to zareagował policjant.

– Dzielnicowy z posterunku policji w Dołhobyczowie, aspirant sztabowy Piotr Skurski, który zajmuje się akurat gminą Mircze, miał taką informację, iż na jednej z posesji mogą znajdować się zwierzęta, które są w bardzo złych warunkach bytowania, więc udał się pod ten adres – mówi aspirant sztabowy Edyta Krystkowiak z Komendy Powiatowej Policji w Hrubieszowie. – I tam, jak się okazało duże zdziwienie, ponieważ on miał informacje, iż tych piesków miało być dwa, natomiast jak się okazało, tych piesków było 16.

Czy to było anonimowe zgłoszenie?

– Z tego co przekazał mi dzielnicowy, to po prostu była jego własna informacja, natomiast szczegółów tutaj zdradzić nie mogę – dodaje aspirant sztabowy Edyta Krystkowiak.

„Na przodzie stał malutki psiak, Rudzik z łańcuchem oplecionym wokół szyi.”

– Na początku my nie wiedziałyśmy w ogóle ile tam jest zwierząt, jak ta cała sytuacja wygląda. Jechałyśmy tam z myślą, iż zobaczymy, bo nie wiedziałyśmy ile tam jest psów od razu, no to się zabierze i coś będziemy tutaj kombinowały jakieś posty o dom tymczasowe. Zjechałyśmy na tą posesję i tam już na przodzie stał malutki psiak, Rudzik z łańcuchem oplecionym wokół szyi i oczywiście jakieś betonowe klocki, jako buda. Wyszedł do nas pan policjant i mówi: chodźcie zobaczycie to, co tu się dzieje. 16 sztuk psów powiązanych dookoła posesji, w różnych miejscach. Jakby to nie było tak, iż oni mieli te wszystkie psy na podwórku w jednym miejscu czy spuszczone, tylko te psy były powiązane. To są wszystko psy, które są porozmnażane pomiędzy sobą i szczenięta były po prostu powiązane w różnych miejscach. Tam z tych starszych psów, to jest chyba tylko jedna suczka, która ma około trzech lat, reszta to są wszystko psy do roku czasu. Ta suczka, którą wstawiłam teraz na stronę, iż nie żyje, to suczka, którą jak zabierałam z łańcucha, to wiedziałam, iż ona nie przeżyje. I jeszcze jeden psiak był, którego ja już wiedziałam, iż nie przeżyje, ale na razie walczy. Sądziłam jak go odbieraliśmy, iż to koniec. Stał traktor i do każdego koła one były przywiązane na sznurku, oczywiście ze sznurem wrośniętym w szyję szczeniak. W tej chwili mamy wszczęte dochodzenia w tej sprawie. Dochodzenie jest w sprawie znęcania się nad zwierzętami, natomiast za znęcanie się nad zwierzętami, według ustawy grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. o ile to jest znęcanie ze szczególnym okrucieństwem, to jest tam kara podwyższona do 5 lat.

Wójt gminy Mircze: Nikt nas o tej sytuacji nas nie poinformował

– Do tej pory nikt nas o tej sytuacji nas nie poinformował – mówi Marta Małoszek, wójt Gminy Mircze. – Nie słyszeliśmy o tym dramacie zwierząt, o tym, iż są w takich strasznych warunkach przetrzymywane. Na pewno gdyby jakikolwiek sygnał do nas dotarł, byśmy zareagowali. Jeden z tych piesków trafił do nas, opiekujemy się nim. Jest bardzo wystraszony.

„Nie wierzę, iż ludzie nie wiedzieli!”

– Może rzeczywiście gmina nie dostała wcześniej zgłoszenia, ale nie wierzę w to, iż nie wiedzieli ludzie pomiędzy sobą. Z drogi widać było te psy, także nie wierzę – dodaje Emilia Piłat.

Kto wiedział, co wiedział oraz dlaczego nie reagował?

To pytanie zadaje sobie dzisiaj wiele osób. Ja szukałam na nie odpowiedzi w miejscowości, w której doszło do dramatu zwierząt. Ich właściciele nie chcieli ze mną rozmawiać, nie życzyli sobie, bym weszła w ogóle na ich posesję. Ta leży kilkadziesiąt metrów od ulicy pośród pól. W tej części rozległej wsi zabudowa jest bardzo rozproszona. Nie ma sąsiadów za płotem, ale są kilkadziesiąt metrów dalej. Nikt z mieszkańców miejscowości nie chciał zabrać głosu w tej sprawie. Większość tłumaczyła to strachem przed reakcją pary pięćdziesięciodwulatków. I może to właśnie strach lub przynajmniej chęć nierobienia sobie kłopotu w sprawił, iż nikt do tej pory nie zgłosił, iż u małżonków źle się dzieje. We wsi usłyszałam, iż z gospodarstwa słychać było piski psów, a zwierzęta nierzadko biegały po wsi, bywały też agresywne, a na pewno widać było, iż są wygłodniałe. Wszystko wskazuje na to, iż wiele osób wiedziało, iż coś się dzieje, choć na pewno mało kto przypuszczał, jaka jest skala tej tragedii. Co ciekawe, para pięćdziesięciodwulatków prowadzi punkt wymiany butli z gazem i choć może interes nie kwitnie, to pewne jest, iż ktoś na ich posesję musiał zaglądać, choćby jeżeli niechętnie, bo pięćdziesięciodwulatkowie nie mają dobrych relacji z otoczeniem, a z niektórymi sąsiadami są wręcz skonfliktowani.

„Czegoś takiego nie widziałam!”

– Pani już sporo widziała, nie? – Czegoś takiego nie widziałam. Potrzebujemy karmy i to nie jest tak, iż wymagamy, żeby to była jakaś konkretna super fantastyczna karma zamówiona nam pod dom. Tylko na przykład czyjś pies czegoś nie chce, zostało komuś parę puszek, my to naprawdę weźmiemy, bo ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, iż to gospodarstwo, które my teraz ogarniałyśmy, to jest kropla w morzu. Tutaj tych psów jest masa. Tu tej pomocy nie ma, a nas jest trzy dziewczyny. Skąd? To jest ogrom psów w stanie agonalnym – wyjaśnia Emilia Piłat.

Sprawę prowadzi policja pod nadzorem prokuratury, ale fundacja, która zabezpieczyła i zaopiekowała się zwierzętami także złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. I zapowiada walkę o ukaranie małżonków z gminy Mircze.

JN / opr. AKos

Fot. KPP Hrubieszów

Idź do oryginalnego materiału