Kiedy zamarzają jeziora

4 godzin temu
Zdjęcie: fot. Maria Krześlak-Kandziora


W patrzącym następuje rodzaj zmieszania, ta powierzchnia jest taka płaska i cicha, to biała plama, temporalny fragment mapy, zniknie wraz z dodatnimi temperaturami.

Geografia zimy

Ruszam nad jezioro dzieciństwa, panuje nad nim zimny spokój. Z trzcin wychodzi lis, na bieli jeziora zostawia tropy, podążając na drugi brzeg. Kuleje. Przystaje, węszy, przekracza połowę pustaci i kieruje się w kępy suchych, szeleszczących trzcin.

Na zamarzniętym jeziorze krzyżują się tropy, pojawia się nowa mapa: możliwość skrótu, eksploracji, tymczasowych wędrówek lodowym szlakiem. Maleńkie tropy gryzonia sąsiadują z „igrekami” wielkich stóp, prawdopodobnie czapli.

Jest tak cicho, znad jeziora odleciały kormorany. Żeby jeść, żeby żyć, potrzebują oparzelisk, czy wody płynącej i zasobnej w ryby. Tak wiele zależy od stanu skupienia wody. Gdy świat zamarza, wszystko ulega przesunięciom.

Czarny lód

„najbardziej wytrzymały jest świeży czarny lód”.

fot. Maria Krześlak-Kandziora

W czarnym lodzie nie ma zamarzniętych pęcherzyków powietrza, woda zamarzała równo dzięki stałej niskiej temperaturze. Mróz trzyma już drugi tydzień.

„w miejscach gdzie występują prądy, lód traci na wytrzymałości około 15–20%”.

Naucz się czytać lód. Służby dwoją się i troją, ostrzegają przed wchodzeniem na zamarznięte rzeki i jeziora, stawy i kanały. Tymczasem w Gdańsku tłum na Motławie, w Poznaniu na Rusałce niedzielni spacerowicze. Trudno powstrzymać ludzi od wchodzenia na lód. Tak dawno nie skuł krajobrazu. Magia lodu jest potężna.

Rok temu zima wystawiła nas do wiatru. W Wielkopolsce śnieg spadł może ze trzy razy. Wiosna nastała adekwatnie po przedłużającej się jesieni. Wydaliśmy mniej pieniędzy na ogrzewanie i ciepłe swetry, ale czy w ogólnym rozrachunku czuliśmy się szczęśliwi?

Bo być może nie ma nic piękniejszego niż padający śnieg w styczniu?

Śnieg to jasność, którą piją nasze oczy. Solidna zima jest trudna dla ludzi, roślin, zwierząt, ale jest też gwarantem zdrowia środowiska. A w Wielkopolsce śniegu i tak spadło zbyt mało, żeby uratować nas przed letnią suszą. Padaj, śniegu, jeszcze trochę, zalegaj na polach, zalegaj.

Luki w asortymencie

Zima 2025/2026 przyniosła luki w asortymencie sklepów sportowych: od kilku tygodni nie można kupić łyżew, brakuje poszukiwanych rozmiarów. Media społecznościowe zalewane są zdjęciami i filmami znad zamarzniętych jezior i rzek.

Ze sklepów znikają narty biegowe, bo w części polski przez cały czas leży śnieg. Zimno, śnieg i lód przejmują narrację. Zimowy Bałtyk, ogromna ślizgawka na jeziorze kierskim, zmarznięte i szczęśliwe twarze – będą symbolami tej zimy. Czy ostatniej takiej?

Simone de Iacobis i Małgorzata Kuciewicz z duetu architektonicznego Centrala pisali kiedyś, iż w przyszłości zjawiska pogodowe związane z wilgocią i mrozem będziemy oglądać jak dzieła sztuki. W weekend media obiegają zdjęcia tłumów nad polskim morzem, wszyscy przyjechali zobaczyć torosy: zwały lodowe, spiętrzenia kry, zbudowane ze słonej wody i mrozu

Jan Mencwel ze stowarzyszenia krajoznawczego krajobraz przypomina w swoich social mediach zapomniane nazwy zjawisk zimowych. Oprócz torosów jest i śryż na rzece, jest okiść: ciężki śnieg przykrywający grubą, przygniatającą do ziemi czapą drzewa. I są morszkulce, zjawiskowe kule lodu tworzone przez mróz, śryż, błoto pośniegowe, wiatr i fale morskie. „odpominanie”, uzupełnianie luk w asortymencie słów, które zniknęły z pamięci razem ze zjawiskami, które opisywały. Są świadectwem dynamiki zmian.

Zimowy las jest wielozmysłowy. Wędrujemy w głębokim śniegu, wdychamy mroźne powietrze, czujemy, iż zimno operuje na naszej skórze, organizm pracuje na wysokich obrotach, by utrzymać adekwatną temperaturę.

Biolożka Kaja Nowakowska przypomina, iż zima objawia się też w zapachu:

„odbicie światła na śniegu oraz zimne powietrze mogą aktywować nerw trójdzielny, dając wrażenie metalicznej i chłodnej nuty zapachowej”.

Śnieg jest izolatorem zapachu, który zimą trzyma się bliżej drzew,

„zimowy las pachnie mniej zielono i owocowo, a bardziej terpenowo i kamforowo” – pisze Kaja.

Śpiew lodu

Jadę nad Wartę, do Rogalinka. Na łęgach zalega śnieg, zamarzła przystań kajakowa. Stoję na żółtawym rzecznym lodzie i patrzę na płynący śryż. Jego płaty ocierają się o siebie, szeleszczą, na pierwszy rzut oka płaskie, pod wodą są nieregularnymi formami lodowymi. Na ich powierzchni tworzą się małe jeziorka.

Korzystają z nich wrony siwe. Siadają na płynącej strukturze i zażywają kąpieli, piją. Jak na transatlantyku z basenem i barem. W zakolu, na małym kawałku piasku śpią krzyżówki, a z kawałka wody, który omija śryż, korzystają gągoły i perkozki.

W teatrze lodu jest też opera. Pewnego dnia robi się nieco cieplej, od rana świeci słońce, pogoda jak z sanatorium, otuleni wszystkim ciepłym wylegamy na powietrze. Staję na brzegu jeziora i słucham. Lód pracuje, rozpręża się, śpiewa głosem humbaków lub sonarów.

Takie dźwięki wydaje również zamarzanie, przyrastanie lodu i jazda na łyżwach po kilkucentymetrowej tafli. To sport dla tych, którzy znają na wylot wodę, po której jeżdżą. Ale gdy jezioro zamarza, można z brzegu posuwistym ruchem posłać na taflę fragment lodu lub mały kamień. Wtedy jezioro też zaśpiewa.

Idź do oryginalnego materiału