W piątkowym wydaniu "halo tu polsat", które oglądaliśmy 13 lutego, doszło do nietypowej sytuacji. Katarzyna Cichopek wystąpiła przed kamerami z kotem na rękach, jednak ten nie zamierzał współpracować. Przez cały czas próbował sprytnie wywinąć się z rąk prezenterki, natomiast Katarzyna Cichopek starała się go poskromić. Zapytaliśmy behawiorystkę Annę Błaszkiewicz, prowadzącą profil Kociguru, co o tym sądzi.
REKLAMA
Zobacz wideo Smaszcz miażdży ślub Kurzajewskiego i Cichopek. "Największy obciach w życiu"
Kot uciekał z rąk Katarzyny Cichopek. Ekspertka nie ma wątpliwości
Obecność kota w studiu "halo tu polsat" wywołała niemałe emocje. Ekipa programu pozwoliła sobie zażartować z tej sytuacji, tworząc mem "Ten jeden kotek, którego sprezentowała wam teściowa", natomiast widzowie zwrócili uwagę na fakt, iż kot najwyraźniej nie czuł się najlepiej w tej sytucji.
"Kot czuje energię", "Najwyraźniej kot miał dość", "Poznał się kot" - pisali internauci. Postanowiliśmy spytać behawiorystkę Annę Błaszkiewicz o zdanie i ocenę tej sytuacji. Nie miała wątpliwości, iż na nagraniu widać kota, który próbował wyrwać się z całych sił i oddalić. "Silnie podkulony ogon, nerwowe rozglądanie się, a przede wszystkim liczne próby oswobodzenia świadczą o dużym napięciu, zdenerwowaniu i strachu u tego zwierzęcia" - powiedziała nam. Od razu zwróciła też uwagę na nieprawidłowe próby podnoszenia kota przez Katarzynę Cichopek. Prezenterka łapała go bowiem "pod pachy", bez podparcia, co zdaniem behawiorystki, dodatkowo obniżyło jego poczucie bezpieczeństwa.
"Dla kotów, które w naturze, są nie tylko drapieżnikami, ale i ofiarami, brak stabilnego podparcia oznacza utratę kontroli nad własnym ciałem, co nasila reakcję stresową oraz prowokuje silniejsze próby wyrwania się. Większość kotów (niezależnie od rasy), źle się czuje będąc unieruchomionym, a tym bardziej gdy jest dodatkowo podnoszony przez osoby dla siebie obce, co wynika bezpośrednio z ich gatunkowego przystosowania do przetrwania" - powiedziała nam Anna Błaszkiewicz.
Behawiorystka jasno o obecności kota w "halo tu polsat". "To wszystko sprzeczne jest z kocią naturą"
Behawiorystka odniosła się również do samej obecności kota przed kamerami. W tym przypadku również nie miała wątpliwości, iż to nie jest odpowiednie miejsce dla tych zwierząt, które nie mają "scenicznej" natury. "(...) dla zdecydownej wiekszoći z nich, jest to sytuacja generująca ogromny (zupełnienie niepotrzebny) stres. Nowe miejsce, intensywne światło, obce zapachy, hałas, wiele nieznanych osób, brak możliwości ucieczki czy schowania się, to wszystko sprzeczne jest z kocią naturą. (...) To gatunek silnie terytorialny, u którego poczucie bezpieczeństwa związane jest ze znanym dla siebie (i oznaczonym 'po kociemu' dzięki m.in. feromonów) środowiskiem" - podkreśliła.
Przy okazji behawiorystka zdradziła, jak Katarzyna Cichopek powinna zachować się wobec kota, który nie miał ochoty być na jej rękach. "W tej konkretnej sytuacji, prowadząca nie powinna brać kota na ręce, zwłaszcza bez wyraźnego sygnału, iż zwierzę tego chce i czuje się bezpiecznie (ten kot nie czuł się dobrze i nie był na to gotowy). Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest kucnięcie (chodzi o to, by nie górować nad kotem), spokojne, powolne wyciągnięcie dłoni w jego kierunku i obserwacja, czy kot zdecyduje się podejść i powąchać dłoń. To kot powinien wykonać "pierwszy krok", jeżeli się otrze o dłoń, to możemy spróbować go pogłaskać pod szyją, po policzkach, ale jeżeli odejdzie, nie idziemy za nim. Należy dać zwierzęciu przestrzeń i wybór, na co teraz ma ochotę. Obcowanie z kotem zawsze powinno opierać się na wyborze i kontroli po jego stronie - powiedziała Anna Błaszkiewicz.

3 godzin temu







