Jedyna Życie: Odkrywanie Cudów Naszej Egzystencji

polregion.pl 6 godzin temu

Jedyna egzystencja

Ulewa rozpalająca wdzierała się w Kicię od środka. Nie był to pierwszy raz, ale piętnaście dni temu kotka natknęła się na resztki niskiej trawy, ledwie dotkniętej pierwszym, nieśmiałym mrozem.

Kicia pożarła ją całą, wgryzając się aż po same korzenie w twardą ziemię. Ulżyło jej tak, iż prawie zapomniała, jak kiedyś było źle. I znowu…

Tego zioła już nie udało się jej znaleźć, a i tak nie pomogłoby już tak bardzo. ale roślina lecznicza mogła choćby stłumić tę przytłaczającą, rozpruwającą żarłocznie gorączkę, rozpalającą się gdzieś w głębi komórek i wędrującą w dół żołądka.

Kto twierdził, iż kot ma dziewięć żyć? Ona posiada jedynie jedną, małą, niepozorną, ale ciepłą, otulającą falą wszystkich, których potrafiła pokochać. Tego życia nie da się odrodzić, ale można je podarować, jeżeli kot tego chce.

Kicia chciała Chwytała wszystkimi łapkami swoją najdrobniejszą egzystencję i nie chciała tak po prostu stracić jej w bezkresie. Zaczęła wypatrywać na ulicy Innych Ludzi, którzy już utracili swoje życia.

Nie różnili się od pozostałych: chodzili, mówili, jedli i spali. ale to, co trzymało ich na tej ziemi, rozmyło się w wieczności i przestrzeni. Gdy to odpłynęło, zgasła też druga egzystencja. Utraceni zamienili się w Innych

Stracili dziecko, ukochaną, rodziców, pozostali wierni przyjaciołom. Zniechęceni życiem, wiarą, wszystkim, w co kiedyś wierzyli i którym ufali Po prostu żyli, przemienieni w maszyny, w androidy puste ciała z funkcją mówienia i połykania pożywienia.

Człowieka takiego nie dostrzega się, ale koty widzą i omijają. W pobliżu Innych nie ma miejsca dla kotów.

Jednak teraz Kicia sama zaczęła szukać spotkań z nimi.

Kotka przybyła na zatłoczone miejsce i zająła stanowisko niedaleko przystanku. Usiadła tak, by nie rzucać się w oczy, i uważnie obserwowała. Wokół byli ciepli, żywi ludzie z własnymi troskami i radościami. Kicia czekała długo, a gdy prawie straciła nadzieję i chciała odejść, nagle poczuła lodowaty prąd chłodzący rozpaloną duszę.

Kobieta Młoda Piękna Nie wyróżniała się w tłumie, ale Kicia wyczuła.

Czuła zimny próżny przestrzeń, dzwoniącą pustkę i rozpływający się w szkiełku duszy rozgorycz. Kicia podskoczyła, zamarznięta od otaczającego ją bólu, i rzuciła się w stronę kobiety.

Jadwiga nie rozumiała, skąd nagle pojawił się kot. Jako jasny punkt nagle stanął pod jej stopami, krzycząc szorstkim, skrzypiącym głosem i nie odrywając od niej wielkich, pięknych oczu.

Kobieta pochyliła się, po prostu, by pogłaskać ale kotka, obejmując przednimi łapami nadgarstek człowieka, już wspinała się po ramieniu i zatrzymała się przy barku. Przylegając pyszczkiem do przyszłej zagłębiny i mocno wgryzając pazury w ubranie, nie zamierzała puszczać tej kobiety.

Inni i tak pozostawali. Dla nich łatwiej wziąć kota ze sobą, niż wyrywać go z ulicy. Jadwiga nie stawiała oporu. Nie miała siły. Również kotka nie miała już mocy. Gdyby Jadwiga chciała, bez wysiłku zdmuchnęłaby Kicię. Dwa wyczerpane stworzenia odnalazły się nawzajem

Nocą, nie napotykając sprzeciwu, kotka przeczołgała się pod kołdrę Jadwigi. Nie wiedziała, co zrobić, i działała intuicyjnie. Centymetr po centymetrze kładła się na zimnym ciele. Gorączka własna przyspieszała jej krok Kicia musiała zdążyć.

W czwartej nocy Jadwiga nagle się obudziła Echa własnego dziecka, utraconego przy porodzie, cofnęły się.

Będę czekać, mamo Ale nie teraz. Jak dobrze, iż mnie puściłaś!

Jadwiga zapomniała, jak to jest pokrywać się rosą, czuć strach, żal, litość. W zasadzie jakiekolwiek odczucie Kot leżący na jej brzuchu uważnie wpatrywał się w Jadwigę, migocząc w ciemności świetlikami w oczach.

Boże, jakaż jesteś gorąca

Z tymi słowami Jadwiga zaczęła dotykać kota O Boże, jak twardy i rozgrzany brzuszek. Ojej, jak bardzo boli! Kot przy dotyku wydał cichy, chrypliwy jęk.

Kicia była wściekła i rozczarowana Prawie już oddała swoje życie, gdy nagle Jadwiga się obudziła i zaczęła ugniatać jej i tak już bolący brzuszek. Teraz męki nie da się uniknąć

I nie uratowała cudzej egzystencji, a własnej już nie utrzymała sił.

Kto mówił, iż kot ma dziewięć żyć? Ma tylko jedno, które może oddać, podarować, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Ale Jadwiga nie potrzebowała kota życia

Jeszcze kilka godzin i nie udałoby się go uratować.

Weterynarz uspokajał płaczącą kobietę, która w środku nocy wdarła się do przychodni z kotem, przerywając jej spokojny sen podczas dyżuru.

Ból minie, jeszcze przyjrzę się jej i będzie można odebrać. Nie płacz już Zdołałaś!

Kot nie ma dziewięciu żyć. Ma tylko jedną, którą może oddać, jeżeli zechce.

A jeżeli i wy zechcecie, możecie przywrócić życie z powrotem.
Tę samą, którą podzieliła się z wami

Idź do oryginalnego materiału