Ci, którzy krzyczą „to nie mój Prus”, mylą adres reklamacji. To faktycznie nie jest ich Prus. Jest mój, mojej córki, pokolenia, które nie musi już wychodzić za mąż, żeby przeżyć, i które ogląda salonowe sztuczki XIX wieku z tą samą podejrzliwością, z jaką patrzy na dzisiejsze mechanizmy władzy i pieniądza. Serial nie tłumaczy się przed tradycjonalistami