W Polsce rośnie problem związany z bezdomnością zwierząt i opieką nad nimi. Według raportu The State of Pet Homelessness Project z maja 2024 roku (dotąd nie ukazały się badania z nowszymi danymi), w Polsce jest około 950 tys. bezdomnych psów i kotów. Z kolei z raportu Głównego Lekarza Weterynarii za 2023 r. w 230 polskich schroniskach przebywało 117 169 zwierząt (w tym 81 778 psów i 35 391 kotów). W porównaniu do 2021 r. ich liczba wzrosła o 1,3 proc. O problemie polskich schronisk i warunków w nich panujących jest głośno co jakiś czas - głównie za sprawą fundacji prozwierzęcych oraz aktywistów. Wystarczy wspomnieć, iż w ostatnich latach ujawniono m.in. nieprawidłowości w schronisku dla zwierząt w miejscowości Bystry, właścicielce i zarządczyni schroniska w Wojtyszkach postawiono zarzuty znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem, a w schronisku dla psów w miejscowości Posadówek w gminie Lwówek w 2023 policja znalazła martwe psy w budach i lodówkach, które umierały z zimna i głodu. To tylko niektóre ze skandali związanych z polskimi schroniskami. Teraz problem ten nagłośniła Doda, która wzywa prokuraturę do tego, by przyjrzała się temu, co ma się dziać w schronisku w Bytomiu.
REKLAMA
Zobacz wideo Doda o sytuacji zwierząt w schroniskach
Doda mówi o patoschoniskach i pracujących w nich oprawcach
Doda słynie z ciętego, często wulgarnego języka. Piosenkarka tym razem postanowiła wypowiedzieć się na temat tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami niektórych polskich schronisk. W najnowszej publikacji na Instagramie nie przebierała w słowach. "Tragiczne warunki w niektórych schroniskach czy BRAK ZABEZPIECZENIA NA ZIMĘ stały się niebezpieczną normą. Przyzwyczailiśmy się do narracji, w której schronisko to miejsce walki o przetrwanie, a nie instytucja opiekuńcza" - zaczęła piosenkarka. "Obecny stan rzeczy to wynik systemowego przyzwolenia na bylejakość i znęcanie się nad psami. Prawo wciąż dopuszcza absurdy, które w cywilizowanym świecie nie powinny mieć miejsca jak patoschroniska czy też mordownie, do których fundacje boją się zawozić psy z interwencji, bo wiedzą, iż od razu zostaną zabite. Większość z tych schronisk ma plecy w gminie czy u weterynarza, który wystawia sfałszowane powody eutanazji" - grzmiała na Instagramie.
W rozmowie z Plotkiem Doda podkreśliła, iż schroniska nie powinny być prowadzone przez osoby, które nie kochają zwierząt, a szczególnie przedsiębiorców, którzy patrzą na bezdomne zwierzaki jak na zysk. Takie placówki nie powinny być bowiem dochodowym interesem, a miejscem, w którym realnie pomaga się zwierzętom.
Najważniejsze, żeby nie było prywatyzacji schronisk, na które idzie dofinansowanie z pieniędzy obywateli, czyli z naszych podatków. Tak absolutnie być nie może. To jest kuriozum, absurd, żeby nie sprawdzać psychicznych predyspozycji właścicieli i kierowników schronisk, żeby tam się zatrudniali psychopaci, którzy znęcają się nad zwierzętami. To jest szok. Prywatyzacja musi się skończyć, a te placówki powinny być opiekuńcze, a nie mordownie
- usłyszeliśmy.
Wnioski Dody na temat schronisk, które działają w kontrowersyjny, nieetyczny sposób, są niezwykle gorzkie. - Prawda jest taka, iż takie mordownie są teraz legalne i działają w świetle prawa. Nie można nic zrobić, choćby z fundacjami. Można jedynie liczyć na ludzi, którzy po prostu etycznie się na to nie zgodzą, bo otworzą oczy, a media i społeczeństwo wywrą presję i [zarządcy patoschtonisk - red.] się ugną - usłyszeliśmy.
Piosenkarka wspomniała również o tym, iż do niektórych schronisk nie są wpuszczani wolontariusze. Według niej taki stan rzeczy wynika z faktu, iż placówki te mają do ukrycia prawdę na temat tego, w jakich warunkach trzymają zwierzęta. - Dopóki nie zmieni się prawo w Sejmie, to nikt niczego się nie będzie bał. No może mediów - oceniła.
DIOZ o brudnych i zaniedbanych schroniskach. "Funkcjonują tam niewłaściwi ludzie"
O komentarz w sprawie dotyczącej warunków w polskich schroniskach poprosiliśmy Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt. Organizacja prowadzi interwencje ratujące zwierzęta z najbardziej dramatycznych sytuacji i jest laureatem międzynarodowej nagrody Brian Davies Award dla najlepszej organizacji ochrony zwierząt na świecie. Wnioski prezesa zarządu organizacji na temat polskich schronisk są szokujące. "Szacujemy, iż najwyżej 20 procent polskich schronisk zapewnia zwierzętom warunki, które można uznać za minimalnie akceptowalne. Reszta to miejsca, które powinny zostać natychmiast zamknięte". Warto nadmienić, iż DIOZ nie oddaje ratowanych z interwencji zwierząt do schronisk.
Według organizacji cały system ochrony zwierząt w Polsce wymaga całkowitej, systemowej przebudowy. "Dziś odpowiedzialność za zwierzęta bezdomne spoczywa na gminach. Oznacza to, iż pieniądze podatników trafiają do schronisk po to, aby zwierzęta miały zapewnione bezpieczeństwo, leczenie, adekwatne żywienie i godne warunki bytowe. W praktyce wygląda to zupełnie inaczej" - dowiedzieliśmy się.
Każdej zimy w Polsce powtarza się ten sam dramat, pojawiają się apele o pilne wyciąganie zwierząt ze schronisk, bo grozi im zamarznięcie.
"W wielu placówkach brakuje elementarnych standardów opieki, brakuje ocieplonych bud, adekwatnej infrastruktury, regularnej opieki lekarza weterynarii, leczenia, kastracji, czipowania. Zwierzęta są karmione najtańszą, niskiej jakości paszą, która prowadzi do chorób, wyniszczenia organizmu i przewlekłego cierpienia. Brud, zaniedbanie, choroby i brak diagnostyki to wciąż codzienność wielu schronisk w Polsce" - komentuje DIOZ.
Organizacja podkreśla, iż zapewnienie zwierzętom podstawowych warunków bytowania (takich, jak ocieplone budy, adekwatna karma, leczenia i opieka lekarza weterynarii, czystość oraz bezpieczeństwo) jest OBOWIĄZKIEM schronisk. Działania te są opłacane z budżetów gmin, a więc pieniędzy podatników.
o ile w schronisku nie ma tych podstaw, czyli nie ma ocieplonych bud na zimę, nie ma dobrej karmy, nie ma leczenia i realnej opieki lekarza weterynarii, to znaczy, iż w tej placówce jest ogromny problem albo z zarządzaniem, albo z nadzorem, albo z jednym i drugim naraz. To oznacza, iż funkcjonują tam niewłaściwi ludzie, iż brakuje kontroli, iż pieniądze publiczne "przechodzą jak przez sito", a efekty nie są widoczne ani w warunkach bytowych, ani w zdrowiu zwierząt, ani w standardzie opieki.
- wyjaśnia organizacja, która jednocześnie apeluje, aby podatnicy dociekali, na co dokładnie zostały wydane środki, które schroniska otrzymały od gmin. "Mieszkańcy zwykle nie wiedzą, ile pieniędzy schronisko dostaje, na co dostaje, jak jest rozliczane, więc 'można robić, co się chce', bo i tak nikt tego realnie nie weryfikuje" - podsumowują władze DIOZ.
Kto ponosi odpowiedzialność?
Według DIOZ, jeżeli zwierzęta w schroniskach nie mają zapewnionej odpowiedniej opieki, to winę za to ponoszą kierownicy tych placówek oraz gmina. "Jeżeli schronisko nie zapewnia podstawowych standardów, to pierwszą decyzją powinno być natychmiastowe zwolnienie osób kierujących placówką, bo one nie wykonują elementarnych obowiązków wobec zwierząt i wobec pieniędzy publicznych. Równolegle odpowiedzialność ponosi gmina, bo to ona ma ustawowy obowiązek opieki nad zwierzętami bezdomnymi i nie może go 'zrzucić' na wykonawcę umowy, a potem udawać, iż jej to nie dotyczy" - usłyszeliśmy.
Sytuację mogłyby uratować rzetelne kontrole w schroniskach oraz zaostrzenie prawa o ochronie praw zwierząt. "Jeżeli nadzór jest fikcją i przez to zwierzęta cierpią, a środki publiczne są marnowane lub wyprowadzane, to powinno to skutkować nie tylko kontrolą i konsekwencjami administracyjnymi, ale również rozważeniem odpowiedzialności prawnej, w tym karnej, osób odpowiedzialnych po stronie gminy za nadzór i dopuszczenie do takiego stanu rzeczy" - komentuje organizacja.
Według DIOZ problem sięga głębiej, bo urzędnicy (w tym administracja rządowa) mają zdawać sobie sprawę, iż model funkcjonowania ochrony zwierząt w Polsce jest patologiczny, ale na to nie reagują. W tej materii potrzebne są więc gruntowne zmiany prawne. Według organizacji, sytuacja bezdomnych zwierząt w Polsce zmieniłaby się po wprowadzeniu nowych zasad. "Po pierwsze, obowiązek opieki nad zwierzętami bezdomnymi powinien zostać przeniesiony z gmin na powiaty, które mają większe możliwości organizacyjne. Po drugie, należy wprowadzić całkowity zakaz prowadzenia schronisk przez prywatnych przedsiębiorców, opieka nad zwierzętami nie jest, i nie powinna być, działalnością nastawioną na zysk. Po trzecie, schroniska powinny być prowadzone wyłącznie przez jednostki publiczne lub organizacje społeczne działające na rzecz ochrony zwierząt, przy realnym, stałym nadzorze" - przekazano nam w komunikacie.

3 godzin temu







