Wychłodzony bocian Lolek uratowany
Historia tego bociana poruszyła całą Polskę. Dziś już wiemy, iż słynny Lolek ma się dobrze. A od czego się zaczęło?
Ptak otrzymał imię Lolek, a rozpoczęta wtedy akcja ratunkowa gwałtownie połączyła wolontariuszy, mieszkańców i specjalistów z całej Polski.
Bocian trafił pod opiekę Stowarzyszenia Razem dla Zwierząt. Jak relacjonują wolontariusze, ptak był skrajnie osłabiony, ale bez widocznych urazów czy złamań. Nie mógł jednak wzbić się w powietrze, substancja na piórach praktycznie go unieruchomiła.
Wolontariuszka Marika zabrała Lolka do siebie na tydzień. Zgodnie z instrukcją Artura Paula z Ośrodka Rehabilitacji Bocianów w Gminie Żychlin, próbowała oczyścić pióra ciepłą wodą i szarym mydłem. Niestety, bez skutku.
czytaj także: Droga do szkoły wciąż w ruinie. Interwencja posłanki przynosi rozwiązanie?
- Lolek już po kąpieli wstępnej. Niestety to czym jest oblepiony nie chce się zmyć. To tłusta, ciemna ciecz. Może jakiś smar lub ropa? Nie wiemy. Konieczne będzie, by zajął się nim ktoś doświadczony, kto ma wiedzę jak zaopiekować się piórami. - informowało Stowarzyszenie Razem dla Zwierząt.
Stowarzyszenie zaczęło szukać transportu do Ośrodka Rehabilitacji „Pomagam Bocianom” w gminie Żychlin - ponad 318 km od Wałcza. Apel w mediach społecznościowych spotkał się z odzewem. Dzięki panom Mateuszowi i Tomaszowi, którzy zawieźli bociana do ośrodka za darmo, ptak uzyskał specjalistyczną pomoc.
Dopiero w środku można było rozpocząć długotrwały proces ratowania jego upierzenia.
Najważniejsze w takich przypadkach jest natychmiastowe działanie. jeżeli substancja zostanie usunięta w ciągu kilku godzin od kontaktu, często udaje się wypłukać ją bez szkody dla piór. Niestety w przypadku Lolka nie wiadomo, jak długo znajdował się na polu.
Kiedy trafił do specjalistów, maź była tak silnie związana z piórami, iż nie dało się jej już zmyć.
Dopiero po „przepierzeniu”, czyli wymianie uszkodzonych piór na nowe, Lolek mógłby wrócić na wolność.
Szczęśliwy finał
Minęło już kilka tygodni podczas których Lolek przebywał w ośrodku pod Żychlinem pod stałą opieką. Jak sytuacja ma się obecnie?
- Dziś możemy wreszcie pokazać dobrą wiadomość. Pierwsze zdjęcie przedstawia efekt naszej pracy — upierzenie zostało oczyszczone bez żadnej ingerencji w jego strukturę. Bocian znów jest bielutki, a choć część piór została utracona, niedługo odrosną. Najważniejsze jednak, iż udało się bezpiecznie usunąć nieznaną substancję, która była dla niego realnym zagrożeniem. - poinformował Artur Paul.
Bocian więc dzięki pomocy wielu osób powoli dochodzi do siebie, a nim się obejrzymy zostanie wypuszczony na wolność. Cała historia pokazuje jak wiele możemy zdziałać nie będąc obojętnymi na los dzikich zwierząt.

3 godzin temu





