
Właśnie wróciliśmy z Półwyspu Helskiego. Hel port, kładka, wydmy, wraki, oczyszczalnia - pusto, pusto, pusto. Słowem nie pamiętam tak słabego października. choćby mysikrólika ledwie można było wypatrzyć, nie mówiąc już o rzadkościach. Wielu kolegów również opuszczało te miejsca zniechęconych i rozczarowanych.
Na koniec Władysławowo, a tam choć świergotek nadmorski. Jednak długi czas bawił się z nami w chowanego w umocnieniach zewnętrznego falochronu. Do tego trzymał się od strony morza, więc było do niego daleko.








