Do makabrycznego odkrycia doszło dzięki ustaleniom asp. szt. Piotra Skurskiego. Dzielnicowy z Mircza powziął informację, iż na terenie prywatnej posesji zwierzęta mogą być przetrzymywane w tragicznych warunkach. Policyjna interwencja potwierdziła najgorsze przypuszczenia.„Schronienia” z gruzu i jedzenie z trocinNa miejscu funkcjonariusze zastali 16 psów w stanie skrajnego wycieńczenia. Zwierzęta były niewymownie wychudzone i zaniedbane. Ich schronienia przypominały wysypisko śmieci – były to prowizoryczne konstrukcje ze starych arkuszy blachy i płyt eternitowych, pustaków i desek opartych o maszyny rolnicze, a nawet... wbitej w śnieg samochodowej szyby.Większość psów była uwiązana na krótkich, poskręcanych łańcuchach. Uwiązanie uniemożliwiało zwierzętom swobodne poruszanie się. Psy nie miały dostępu do wody ani adekwatnego pożywienia. Jak relacjonowali świadkowie interwencji, miski przez cały dzień były puste, a gdy w końcu podano „pokarm”, okazało się, iż były to namoczone „trociny” (śruta).CZYTAJ TEŻ: W centrum Werbkowic kobieta odebrała sobie życieInterwencja i pomocNa miejsce natychmiast wezwano przedstawicieli Urzędu Gminy Mircze oraz lekarza weterynarii. Ten ostatni nie miał wątpliwości – stan zwierząt był krytyczny. Warunki bytowe zagrażały ich życiu, zwłaszcza w obliczu panujących mrozów. Wszystkie czworonogi zostały odebrane właścicielom i trafiły pod opiekę wolontariuszy fundacji ochrony zwierząt, gdzie w tej chwili przechodzą rekonwalescencję.PRZECZYTAJ: Schronisko dla zwierząt pod lupą prokuratury. Były protesty, jest śledztwoDominika Bobak, wolontariuszka Fundacji IV Paws, Wschodni Patrol dla Zwierząt, łamiącym się głosem opowiada o tym, w jakich warunkach przetrzymywano 16 psów w gospodarstwie w gminie Mircze:– Sytuacja jest bardzo dramatyczna, żadne zwierzę na pewno nie zasługuje na takie traktowanie, na takie warunki bytowe, jak miało to stado zwierząt, zwłaszcza iż od początku stycznia mamy bardzo niskie temperatury. Psy w ogóle nie były w żaden sposób zabezpieczone przed chłodem, mrozem i innymi skrajnie wycieńczającymi warunkami atmosferycznymi. Nie miały dostępu do czystej wody, w miskach nie miały w ogóle nic do jedzenia. Później, w trakcie interwencji, rzucono im jakieś „trociny”, tzn. zmielone zboże, chyba śrutę. Psy zostały strategicznie uwiązane „na krótko” w różnych miejscach, tak by chroniły dobytek. Jeden był uwiązany pod ciągnikiem, drugi pod ciągnikową przyczepą. Aż trudno sobie wyobrazić, ile te zwierzęta musiały wycierpieć – zaznacza wolontariuszka, a po chwili dodaje:– Właśnie wracam od weterynarza z jednym psem, ma anemię. Jego skóra jest w bardzo złym stanie. Pchły dosłownie po nim tańczą, pies ma robaki wewnętrzne. W ogóle jest w bardzo złym stanie – bardzo zabiedzony i niedożywiony. Pozostałe 15 piesków jest pod opieką wolontariuszy z naszej fundacji. Na razie psy po prostu muszą zostać z nami. Zwierzęta są w bardzo złym stanie i chcemy je z tego wyprowadzić. Przede wszystkim trzeba je leczyć, nie były szczepione na wściekliznę, ani odrobaczane, ani w żaden inny sposób zadbane. Teraz musimy więc o to wszystko zadbać, a gdy już będą w tzw. dobrym stanie, zdecydujemy, czy są gotowe do adopcji, a wtedy dopiero będziemy szukać im domów. Jednak najpierw czeka je bardzo długi proces leczenia, co na pewno potrwa kilka miesięcy – przypuszcza wolontariuszka Fundacji IV Paws, Wschodni Patrol dla Zwierząt.Właściciele psów staną przed sądem52-letni małżonkowie z gminy Mircze usłyszą zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, za świadome wystawianie zwierząt na warunki atmosferyczne zagrażające ich zdrowiu oraz brak zapewnienia pokarmu i wody grozi kara pozbawienia wolności.PRZECZYTAJ: Pomagały bezdomnym zwierzętom w Tomaszowie Lubelskim. Przerosła je skala pretensji, kłamstw i pomówieńPolicja przypomina: zwierzę to nie przedmiot!W związku z niskimi temperaturami funkcjonariusze apelują o empatię i przestrzeganie obowiązków przez opiekunów. Zwierzęciu należy zapewnić ocieploną, odizolowaną od podłoża budę, wyścieloną wewnątrz słomą (koce chłoną wilgoć i zamarzają). W czasie mrozów pies potrzebuje ciepłej, wysokoenergetycznej karmy oraz stałego dostępu do niezamarzniętej wody. Przepisy zabraniają trzymania zwierząt na uwięzi dłużej niż 12 godzin na dobę. Brak ruchu to najkrótsza droga do wychłodzenia organizmu.„Widzisz krzywdę? Reaguj! jeżeli wiesz o zwierzętach przetrzymywanych w złych warunkach, dzwoń pod numer alarmowy 112, skorzystaj z Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa lub wyślij zgłoszenie do policyjnej „Zielonej Strefy”” – apelują hrubieszowscy policjanci.