Psy, kury, a choćby konie – Thompson na sesjach gościła najróżniejsze stworzenia. Wbrew obawom nie ma nic przeciwko udziałowi zwierząt w sesjach zdjęciowych, o ile tylko wykazują się one podstawowym posłuszeństwem. Mówi, iż ludzie często powtarzają, by unikać pracy z dziećmi i zwierzętami, ale jej zdaniem okiełznanie maluchów i czworonogów to pestka w porównaniu z grupą dorosłych, ale nietrzeźwych gości weselnych, którzy za nic mają jakiekolwiek wskazówki. W dobie rosnących kosztów życia Thompson zauważa wyraźny odwrót od wystawnych wesel. Coraz większą popularnością cieszą się kameralne przyjęcia. Dla fotografki to ulubiony rodzaj pracy, który pozwala uchwycić autentyczne emocje, niezakłócone przez logistykę wielkiego i hałaśliwego przedsięwzięcia.

6 godzin temu




