Dziki wchodzą do centrum Łodzi. "Większość sytuacji konfliktowych jest prowokowana przez ludzi"

2 godzin temu

W Łodzi działa zespół do spraw dzikich zwierząt

- Chcielibyśmy pokazać, iż można radzić sobie z tym problemem w lepszy sposób. Z powodu choroby ASF i przepisów unijnych dzików nie można relokować, w związku z czym jest coraz więcej polowań na te zwierzęta. A one przed myśliwymi uciekają właśnie do miasta

- mówi Maciej Riemer z Sejmiku Województwa Łódzkiego.

Łódź chciałaby poradzić sobie z kwestią dzików inaczej niż niehumanitarnym strzelaniem.

- Pod koniec 2025 roku został powołany zespół do spraw dzikich zwierząt. Na razie wstępnie omówiliśmy problematykę. Zostały też wyznaczone miejsca, w których należy postawić znaki ostrzegające przed dzikimi zwierzętami. Czekamy również na wyłonienie wykonawcy ekspertyzy, w ramach której po pierwsze będziemy mieć obszerny obraz tego, w jakiej sytuacji jesteśmy, gdzie te zwierzęta bytują, gdzie się przemieszczają, gdzie szukają pożywienia

- opisuje radna miejska Magdalena Gałkiewicz.

I dodaje:

- W ramach tej ekspertyzy będziemy mieć też badanie opinii mieszkańców. Bazując na doświadczeniach miast, które wdrażają rozwiązania nieśmiercionośne, dzisiaj możemy pewne działania podjąć. Jako przykład podam Barcelonę, która o 70 proc. zmniejszyła liczbę sytuacji konfliktowych na linii dzikie zwierzęta - mieszkańcy.

https://tulodz.pl/materialy-partnerskie/komfort-lokalizacja-i-taras-z-widokiem-na-miasto-takie-jest-now-w-nowym-centrum-lodzi/pATFXT9DyQwHCJuF3Iwl

Dużym problemem jest dokarmianie dzików przez ludzi

Jako konieczne radni postulują ograniczenie bazy pokarmowej, z której korzystają dziki.

- Poprzez zabezpieczanie śmietników, kontenerów oraz egzekwowanie tego, żeby rzeczywiście te śmietniki były zabezpieczone. Trzeba też zabezpieczać karmniki dla kotów wolnożyjących, bo do nich również przychodzą dziki. Kolejna kwestia to to, jakie rośliny w mieście stosujemy, bo cebulowe, np. tulipany i krokusy, są przysmakiem dzików. Zamiast nich można sadzić rośliny, które dziki zniechęcają, chociażby lawendę

- mówi Magdalena Gałkiewicz.

Dużym problemem jest również dokarmianie dzików przez mieszkańców.

- To nie jest pomoc. To jest dla nich wyrok śmierci, ponieważ później takie dziki podchodzą do ludzi bez strachu i mamy zgłoszenie, iż takiego dzika należy zlikwidować.

https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/lokalne-zielone-przestrzenie-jak-inwestycje-integruja-tereny-rekreacyjne-i-parki/eibEfV3yfKBXBGlk1yV9

Mieszkańców trzeba edukować, jak zachowywać się przy dzikach

Radni chcą też szeroko zakrojonej kampanii edukacyjnej.

- Żeby informować mieszkańców, czego robić nie należy, nie tylko w zakresie dokarmiania, ale również nie podchodzenia do zwierząt, nie robienia sobie z nimi zdjęć, a jeżeli już dzika spotkają, jak należy się zachować. Większość sytuacji konfliktowych na linii mieszkańcy - dzikie zwierzęta jest prowokowana przez ludzi

- mówi Magdalena Gałkiewicz.

https://tulodz.pl/materialy-partnerskie/nowy-apartamentowiec-przy-ozorkowskiej-28-hi-tower-stawia-na-kameralnosc-i-spokojne-sasiedztwo-nie-bez-znaczenia-jest-bliskosc-okliicznych-szkol-oraz-przedszkoli-handlu-i-uslug-oraz-parku-podolskiego/YjDJBUbQt1B8jOfInUFf

Żeby rozwiązać sprawę dzików w mieście bez używania drastycznych środków, być może potrzebna byłaby zmiana prawa unijnego, które zabrania odłowu i przemieszczania dzików.

- Wystarczyłoby, żeby to przemieszczanie było dostępne, ale po kwarantannie. W Łodzi jest Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt, w którym taką kwarantannę dziki mogłyby odbywać, a później mogłyby być przewożone w inne miejsca w kraju

- proponuje Maciej Riemer.

Dołącz do kanału TuŁódź na WhatsAppie!

Idź do oryginalnego materiału