Mieszkańcy tyskiej dzielnicy Żwaków zaobserwowali 3 maja stado dzików przemieszczające się między blokami. Strażnicy miejscy próbowali wytropić te zwierzęta, ale zdążyły już wrócić do lasu. Zupełnie inaczej zachowywał się dzik, który odwiedzał osiedle Cztery Pory Roku.
Jak poinformował nas mł. insp. Marcin Paździorek, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Tychach, 3 maja ok. godz. 22.00 oficer dyżurny SM odebrał informację o stadzie dzików w rejonie ul. Lencewicza. Szybka interwencja na kilka się jednak zdała. Gdy strażnicy zjawili się na ul. Lencewicza, dzików już tam nie było. Rozpytywani przechodnie informowali, iż widzieli dziki, wskazując rejon, w który się przemieszczały. Na tej podstawie udało się ustalić marszrutę zwierząt. Wędrowały w obszarze ulic Lencewicza, Legionów Polskich, Myśliwskiej i wróciły do lasu.
Marcin Paździorek zwraca uwagę na fakt, iż dziki pojawiają się w tych rejonach miasta graniczących z lasem, gdzie znajdują się niezamykane wiaty śmietnikowe. Po prostu przychodzą tu na tanie i łatwo dostępne posiłki.
– Jakiś czas temu wezwani zostaliśmy do wiaty śmietnikowej przy ul. Legionów Polskich – mówi mł. insp. Paździorek. – Między kontenerami buszowało tam stado dzików.
Serię ciekawych przypadków strażnicy odnotowali rok temu. Dotyczyły jednego dzika. Osobnik ten żerował w rejonie osiedla Cztery Pory Roku. Strażnicy osaczyli zwierzę, załadowali je do samochodu i wywieźli do pobliskiego lasu. Dzik w pełni docenił te wysiłki. W rejonie osiedla zaczął pojawiać się regularnie dzień w dzień i po obfitym posiłku najwyraźniej oczekiwał transportu do domu. Zdesperowani strażnicy za każdym razem wywozili dzika coraz głębiej w las. Bynajmniej nie przeszkadzało mu to powracać w tak gościnne miejsce oferujące bogate menu i darmową podwózkę.
(pp)

2 godzin temu




