Anonimowe zawiadomienie o nieprawidłowościach, do jakich miało dochodzić w schronisku, wpłynęło do Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt w grudniu 2025 r., a później zostało przekazane do Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Portal bytom.naszemiasto.pl informuje, iż pod koniec grudnia podczas wizyty w placówce urzędnicy miejscy zauważyli, iż wiele psów miało biegunkę. Zwrócili też uwagę na odchody, intensywny fetor, rażący brak czystości w szczeniakarni oraz widoczne urazy u zwierząt.
Sprawą zajęli się społecznicy, którzy zarzucają prowadzącym schronisko brak współpracy i nietransparentne działania, jak również bytomscy radni: Beata Adamczyk- Nowak z Koalicji Obywatelskiej oraz Maciej Bartków z Prawa i Sprawiedliwości. W specjalnym raporcie wykazali, iż w schronisku przez lata dochodziło do nieprawidłowości. Wskazywali na złą opiekę nad zwierzętami, skrajnie niezadowalający stan sanitarny obiektu, a choćby eutanazje bez przyczyny.
Sprawa zrobiła się głośna – do Bytomia przyjechała choćby piosenkarka Dorota Rabczewska. Informowała dziennikarzy m.in. o przypadku psa, który po nieudanej eutanazji spędził dwa dni w chłodni, i innego, który miał obszerną ranę szyi po nieprofesjonalnym założeniu kołnierza weterynaryjnego. Denerwowała się, iż tydzień wcześniej wysłała ubrania dla zwierząt z tego schroniska, ale do jej przyjazdu z nich nie skorzystano. Piosenkarka pojawiła się także w Sejmie na posiedzeniu komisji nadzwyczajnej ds. ochrony praw zwierząt, gdzie krytykowała „patoschroniska”, które są – jej zdaniem – mordowniami i miejscami wegetacji; porównywała je do obozów męki i śmierci.
15 stycznia – jak zapewniał w mediach prezydent Bytomia Mariusz Wołosz – umowa z operatorem schroniska została rozwiązana. Włodarz Bytomia podkreślił, iż na początek najważniejsze jest, aby zaopiekować się zwierzętami. „Zmieniamy zamki, w schronisku rozpoczyna się inwentaryzacja. Zwierzęta mają zapewnioną opiekę, ubraliśmy je w ciepłe kamizelki, które przekazała schronisku Doda, zabezpieczyliśmy budy i kojce” – napisano na stronie internetowej urzędu.
Dotychczasowi prowadzący schronisko nie zgadzają się z zarzutami. Uważają, iż są to ataki, pomówienia i znieważenia. Decyzję o rozwiązaniu umowy oceniają jako „niezrozumiałą i oburzającą”. W oświadczeniu cytowanym przez „Dziennik Zachodni” sygnalizują, iż opublikują odpowiedź na raport radnych, wskazują też, iż w ostatnich latach decyzje Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Katowicach dotyczyły jedynie uchybień infrastrukturalnych – wydawane były nakazy dotyczące naprawy ogrodzenia, wyodrębnienia pomieszczeń dla kotów (w tym do kwarantanny) oraz pomieszczeń do izolowania zwierząt podejrzanych o chorobę zakaźną.

9 godzin temu