Dlaczego dzieci kochają dinozaury (i jak wykorzystać to podczas ferii zimowych)?

1 tydzień temu

Nadeszły ferie! Dla dzieciaków – długo wyczekiwana przerwa. Dla rodziców – wyzwanie logistycznoorganizacyjne. Ale nie lękajcie się, mamy coś ekstra i dla jednych, i dla drugich!


<< Kup dziecku prawdziwą naukę na ferie! >>

Ogromne, tajemnicze stworzenia sprzed milionów lat są dla dzieci czymś więcej niż „fajnym tematem”. To zaproszenie do zadawania pytań. A nauka — ta prawdziwa — zaczyna się właśnie tam.

Dinozaury jako naturalny silnik ciekawości

Dzieci uczą się najskuteczniej wtedy, gdy coś je autentycznie ciekawi. Gdy temat wywołuje emocje, zdziwienie albo lekki dreszcz ekscytacji. Dinozaury robią to znakomicie. Są realne, ale jednocześnie niemal baśniowe. Wiemy o nich dużo, a jednocześnie wciąż nie wszystko. Dzięki temu dziecko może pytać: czy dinozaurom było zimno, jak gwałtownie potrafiły biegać, czy miały kolory maskujące, a może wręcz przeciwnie — ostrzegawcze.

Co ważne, wiele z tych pytań nie ma jednej, prostej odpowiedzi. I to jest ich największa zaleta. Z punktu widzenia rozwoju poznawczego takie pytania uczą myślenia, a nie odtwarzania wiedzy. Dziecko nie „zalicza tematu”, tylko zaczyna go badać.

Dlatego nie dziwi fakt, iż właśnie wokół dinozaurów powstała książka „Franek i Frajda. Dinozaury i nie tylko!”, a zimą także jej specjalny dodatek: „Dinoferie”, który rozwija tę historię i zamienia ferie w naukową przygodę. Co ważne: książka w zestawie jest gratis.

Nauka, która zaczyna się poza biurkiem

Wbrew temu, co czasem podpowiada intuicja dorosłych, nauka nie musi zaczynać się od siedzenia przy stole. Wręcz przeciwnie — mózg dziecka bardzo dobrze uczy się w ruchu, w terenie, w kontakcie z realnym światem.

Spacer, podczas którego dziecko szuka śladów w śniegu, zaczyna działać jak miniwyprawa badawcza. Kamień znaleziony w parku przestaje być „zwykłym kamieniem”, a staje się obiektem do obserwacji i snucia hipotez. choćby rysowanie dinozaura to nie tylko zabawa plastyką, ale próba odpowiedzi na pytanie: po co natura mogła stworzyć go właśnie takim?

W takich momentach dziecko robi dokładnie to, co robią naukowcy — obserwuje, porównuje, zgaduje, poprawia własne pomysły. Tyle iż bez presji, ocen i testów.

Ferie zimowe jako przestrzeń do odkrywania

Z perspektywy mózgu ferie nie są „przerwą w nauce”. Są raczej zmianą jej rytmu. To idealny czas na naukę wolniejszą, bardziej eksploracyjną, opartą na doświadczeniu i ciekawości, a nie na programie do zrealizowania. Dobrze zaprojektowane aktywności na ferie nie próbują udawać szkoły. Zamiast tego dają dziecku poczucie sprawczości i przygody. Pozwalają się nudzić, ruszać, rysować, zadawać pytania — choćby te bardzo dziwne.

I właśnie w tym miejscu sensownie zaprojektowana zabawa spotyka się z edukacją.

Dinoferie jako przygoda, nie „materiał do przerobienia”

„Franek i Frajda. Dinoferie” to przykład podejścia, w którym nauka nie jest celem samym w sobie, ale naturalnym efektem dobrej zabawy. Dziecko nie dostaje listy zadań do odhaczenia, tylko serię misji, które stopniowo wciągają je w rolę odkrywcy. Rodzic nie musi niczego tłumaczyć ani sprawdzać. Wystarczy stworzyć przestrzeń i pozwolić dziecku działać. Reszta dzieje się sama — poprzez ruch, obserwację i rozmowę.

To właśnie takie doświadczenia najczęściej zostają w pamięci na długo, bo są związane z emocjami, a nie z obowiązkiem.

Co z tego wynika dla rodzica?

Jeśli ferie mają być czymś więcej niż tylko przerwą od szkoły i jeżeli szukasz aktywności, która naprawdę rozwija ciekawość dziecka, warto sięgnąć po rozwiązania, które nie udają nauki, tylko ją pokazują w naturalnym środowisku.

Idź do oryginalnego materiału