Czy naszej cywilizacji grozi depopulacja?

3 miesięcy temu
Zdjęcie: depopulacja


Czy ludzkości grozi depopulacja na globalną skalę? Z powodu nawarstwiania się kryzysów na świecie może się to okazać nieuniknione.

W 1980 roku w stanie Georgia pojawił się dziwny pomnik. Miał on postać sześciu wielkich płyt granitowych o wadze prawie 108 kg. Cztery płyty znajdowały się na zewnątrz, jeden blok stał w środku, natomiast szósta, górna płyta, była podtrzymywana przez pozostałe. Pomnik nieoficjalnie nazwano amerykańskim Stonehenge. Na wszystkich ośmiu stronach czterech płyt zewnętrznych były wyryte inskrypcje zapisane w ośmiu językach: angielskim, hiszpańskim, suahili, hindi, hebrajskim, arabskim, chińskim tradycyjnym i rosyjskim.

Inskrypcje te zawierały nakazy tego, jak powinna wyglądać idealna przyszłość naszej planety. Jednak dla wielu osób były one dość problematyczne, wręcz w niektórych przypadkach nieakceptowalne. Ale największe kontrowersje wzbudziła inskrypcja pierwsza, która po polsku brzmi: Utrzymać ludzkość poniżej 500 000 000 w ciągłej równowadze z naturą. Zwolennicy teorii spiskowych uważają, iż pomnik jest dowodem na to, iż elity świata planują tzw. depopulację Ziemi właśnie do poziomu poniżej 500 milionów ludzi.

Racjonaliści odpowiadają, iż Georgia Guidestones postawiono w okresie zimnej wojny, kiedy powszechny był strach przed wojną jądrową. Tym samym inskrypcje miały być instrukcjami, jak powinna wyglądać nowa cywilizacja po apokalipsie nuklearnej (obawy te w tej chwili powracają z powodu międzynarodowych ambicji Rosji i nie tylko). Niemniej przeciwnicy megalitu dopięli swego w 2022 roku, gdy ktoś uszkodził go dzięki ładunku wybuchowego. Uszkodzony pomnik zdecydowano się rozebrać ze względów bezpieczeństwa1.

Zdj. 1. Georgia Guidestones, zdjęcie z 2022 roku. © Źródło: Wikimedia Commons. Autor: Quentin Melson. Licencja: CC BY-SA 4.0.

Ogólne prognozy demograficzne dotyczące Ziemi

Teorie spiskowe niekoniecznie przedstawiają prawdę, ale prawdą jest to, iż ryzyko depopulacji powoli narasta. Dziś na Ziemi żyje ponad 8 miliardów ludzi i ta liczba wciąż rośnie. Ale od jakiegoś czasu rośnie coraz wolniej. Organizacja Narodów Zjednoczonych przytacza różne szacunki wzrostu ludności świata. W najbardziej optymistycznym wariancie w 2100 roku ma być na Ziemi choćby 14 miliardów ludzi. Natomiast w wariancie najbardziej pesymistycznym liczba ludności na świecie około 2050 roku osiągnie szczyt na poziomie 8,8 miliarda, a w 2100 roku będzie wynosić 6,2 miliarda. Mediana między obiema skrajnościami przewiduje szczyt około 2085 roku na poziomie 10,3 miliarda, po czym zaczyna powoli opadać2.

To są dane globalne. Ale inaczej wygląda to w skali lokalnej. To właśnie lokalny ujemny przyrost naturalny prowadzi do spadku wzrostu liczby ludności świata i może potencjalnie przyczynić się do tego, iż liczba ludności zacznie w przyszłości spadać. A wszystko przez drastyczny spadek dzietności3 w wielu krajach, zwłaszcza tych najbogatszych. Szacunki bywają różne, ale według danych Banku Światowego w 2022 roku rekord osiągnęła Korea Południowa z dzietnością zaledwie 0,8. Wiele państw wykazuje dzietność powyżej 1,0, w tym Polska (1,3)4. Jednak aby zachować zastępowalność pokoleń, dzietność musi tradycyjnie wynosić 2,1. W 2022 roku dla całego świata było to 2,26, ale współczynnik ten spada5.

Innymi słowy, tzw. Globalna Północ, włącznie z Polską, powoli wyludnia się z powodu spadającej liczby urodzeń. Z kolei Globalne Południe na ogół wciąż utrzymuje dzietność na poziomie pozwalającym na zastępowalność pokoleń, ale również tutaj powoli zachodzą zmiany. Dlaczego tak się dzieje i dlaczego ludzie decydują się na coraz mniej dzieci?

Dlaczego Globalna Północ wyludnia się?

Czynników jest bardzo wiele. Można je wszystkie podpiąć pod ogólne zmiany cywilizacyjne, zwłaszcza na Zachodzie i na Dalekim Wschodzie. Ale dotyczą one w głównej mierze kobiet. Tradycyjny model rodziny zawsze był taki, iż mąż był głową rodziny, w tym swojej żony, a dzieci rodziło się dużo. Wynikało to chociażby z faktu, iż w dawnych czasach dziecko było swego rodzaju inwestycją: im więcej dzieci, tym więcej rąk do pracy w polu lub warsztacie. Dzisiaj natomiast dzieci podlegają obowiązkowi szkolnemu, który trwa wiele lat, co wymusza na rodzicach więcej wyrzeczeń (a większość dzieci dodatkowo idzie później na studia).

Do spadku współczynnika dzietności przyczyniły się także radykalne zmiany społeczne. W erze przemysłowej wykształcił się model tzw. rodziny nuklearnej, w której mąż zarabia pieniądze u kogoś innego, np. w fabryce lub biurze, a żona sama zajmuje się pracami domowymi i wychowywaniem dzieci. Ale wtedy także doszło do kilku fal tzw. emancypacji kobiet, w tym na rynku pracy. Dzisiaj dziewczyny nie tylko idą na studia, ale myślą o karierze, jaka dawniej była zarezerwowana głównie dla mężczyzn. I wiele kobiet realizuje te dążenia. Z jednej strony jest to pozytywny trend, ale z drugiej strony (wespół z tzw. rewolucją seksualną i zmianami obyczajowości) sprzyja on m.in. rozwodom i wolnym związkom.

A jeszcze są inne czynniki. Wśród nich: rosnące tempo życia (skutkujące m.in. zaburzeniami depresyjnymi i lękowymi), oczekiwania państwa i społeczeństwa co do tego, jak wychowywać dziecko (rodzice nie mogą sobie już pozwolić na najmniejsze błędy wychowawcze, w niektórych krajach grozi to choćby odebraniem dzieci i praw rodzicielskich), a także rozwój przemysłu rozrywkowego, Internetu i social mediów (które odbierają nam cenny czas i często niwelują chęć uczestnictwa w tzw. prawdziwym życiu). Wszystkie te czynniki zdają się skutecznie zagłuszać instynkty rodzicielskie wielu obywateli państw bogatych. A programy państwowe w stylu naszego polskiego 800 plus kilka pomagają, o ile cokolwiek6.

Jak może wyglądać przyszłość?

Nic dziwnego, iż powoli rośnie przepaść w dzietności między krajami Globalnej Północy i Globalnego Południa. Jak to może wyglądać w przyszłości? Popatrzmy na ludzi w wieku produkcyjnym (18-59/64 lata) – jest to segment społeczeństwa, który wykonuje pracę w dużej mierze na rzecz ludzi w wieku przedprodukcyjnym (dzieci, czyli m.in. uczniowie szkół) i poprodukcyjnym (seniorzy, czyli emeryci). Podział ten zresztą jest wynalazkiem naszych czasów – dawniej pracowały zarówno dzieci (w rodzinnym polu lub w innym rodzinnym biznesie, ale podczas rewolucji przemysłowej niestety także w fabrykach w oderwaniu od rodziny), jak i osoby starsze (chyba, iż już naprawdę nie mogły).

Przede wszystkim niska dzietność sprawia, iż z czasem zmniejsza się liczba ludzi w wieku produkcyjnym. Tym samym biorą oni na siebie coraz większe zobowiązania społeczne wynikające z utrzymania ludzi w wieku poprodukcyjnym i przedprodukcyjnym. Należy też dodać, iż współczesna medycyna skutecznie wydłuża życie ludzi starszych. Wszystko to coraz silniej obciąża ludzi w wieku produkcyjnym7. Najwyraźniej, aby zniwelować to obciążenie, ludzie w wieku produkcyjnym rezygnują z brania na siebie obowiązku wychowywania dzieci. Nie dadzą się namówić na reprodukcję, bo to dodatkowo zwiększy ich obciążenie.

Nic dziwnego, iż aby ratować gospodarki, rządzący próbują podwyższać wiek emerytalny, co spotyka się często z negatywnym odbiorem przez społeczeństwo. Innym sposobem może być odbudowanie siły roboczej przez ściąganie imigrantów w wieku produkcyjnym, co jednak wywołuje konflikty na tle kulturowym. W ten sposób rośnie niezadowolenie społeczne, które już teraz daje o sobie znać – a co będzie w najbliższej przyszłości? To wszystko może jednak okazać się naprawdę konieczne w sytuacji, gdy dzieci będzie się rodzić coraz mniej.

Zdj. 2. Czy depopulacja pomoże Ziemi odzyskać równowagę ekologiczną? © Źródło: Canva.

Depopulacja Ziemi a ochrona środowiska planety

Istnieje jeszcze jeden bardzo istotny wymiar potencjalnej depopulacji: środowiskowy, tj. ekologiczny. Nie chodzi jednak o same czyste liczby populacyjne, ponieważ Ziemia potencjalnie byłaby w stanie utrzymać o wiele więcej miliardów ludzi niż obecnie8. Największy problem leży w stylu życia dużej części populacji Ziemi. W porównaniu do naszych przodków mieszkańcy Globalnej Północy (choć nie wszyscy) naprawdę żyją w luksusie. Nie można tego natomiast powiedzieć o większości mieszkańców Globalnego Południa, gdzie bieda jest rzeczywiście powszechna.

Oprócz tego zasoby naturalne dla utrzymania takiego poziomu cywilizacji Globalnej Północy (lub Zachodu, ale nie tylko) nie są niewyczerpalne. Gdybyśmy na przykład chcieli zapewnić wszystkim mieszkańcom Globalnego Południa takie same warunki życia, jak nam samym, to Ziemia mogłaby tego nie wytrzymać. Z drugiej strony gwałtowna rezygnacja przez Globalną Północ z dobrodziejstw współczesnej cywilizacji mogłaby pomóc naszej planecie, ale jednocześnie spowodowałaby zapaść naszego poziomu życia, co przyniosłoby ogrom śmierci z powodu głodu i epidemii (przynajmniej na jakiś czas).

Depopulacja – radykalny sposób na uratowanie Ziemi?

Niemniej pojawiają się także radykalne głosy mówiące, iż o ile mamy naprawdę uratować Ziemię i nie pozwolić na tzw. szóste wielkie wymieranie gatunków9, to powinniśmy zezwolić na depopulację ludzkości. A przynajmniej na depopulację znacznych części Ziemi – taki pomysł przedstawia niejaki Edward O. Wilson, autor książki Half Earth. Jego plan nie polega na samym zmniejszeniu globalnej populacji, ile na przesiedleniu dużej jej części do miast, aby połowa planety była wolna od człowieka i pozostawiona dzikiej przyrodzie. Uważa, iż ten proces zachodzi już teraz i można go przyspieszyć na różne sposoby10.

Ale istnieją także inne organizacje, mocno radykalne, wzywające ludzi do zaprzestania reprodukcji. Należy do nich organizacja Voluntary Human Extinction Movement (VHEMT11, w uproszczeniu Ruch na rzecz dobrowolnego wymarcia ludzkości), którą założył Les U. Knight w 1991 roku. Wyznaje ona pogląd znany jako antynatalizm, czyli sprzeciw wobec prokreacji, w tym wypadku w celu dobrowolnego wymarcia człowieka z powierzchni Ziemi. Wystarczy, iż przestaniemy się rozmnażać już teraz, a ludzkość wyginie w przeciągu maksymalnie 120 lat. Oczywiście taki pomysł doczekał się twardej krytyki m.in. na łamach The Economist12.

Groźba gwałtownej depopulacji Ziemi w XXI wieku

Jaka więc przyszłość czeka ludzkość? W tej chwili wydaje się, iż znajdujemy się w jednej wielkiej niewiadomej, ponieważ palące problemy naszego świata nawarstwiają się coraz bardziej. Należą do nich m.in. kryzys klimatyczny, który już teraz częściowo odpowiada za globalny kryzys migracyjny. Inny problem to narastające napięcia międzynarodowe, które coraz mocniej pchają nas ku wojnie jądrowej. Współczesne czasy charakteryzuje także rozwój Internetu, mediów społecznościowych i sztucznej inteligencji (AI), które ułatwiają nam życie, ale jednocześnie ogłupiają nas samych.

W takich warunkach idea czy wręcz groźba depopulacji świata, która krąży w naszej infosferze od dawna (a także stanowi popularny motyw teorii spiskowych), staje się coraz bardziej aktualna, żeby nie powiedzieć kusząca. Przed chaosem I wojny światowej nikt nie przypuszczał, iż w jej wyniku dojdzie do masowych przewrotów, głównie komunistycznych i faszystowskich, które doprowadzą do ideologicznie motywowanych zbrodni na wielką skalę. Ideologie te pojawiły się i rozwinęły pod wpływem ówczesnych nastrojów społecznych faworyzujących tzw. darwinizm społeczny, który jednocześnie stworzył problemy społeczne z powodu preferencji dla niepohamowanego kapitalizmu.

W XXI wieku mamy inne nastroje społeczne i nowe problemy, takie jak wspomniane wyżej kryzys klimatyczny i ryzyko wojny jądrowej. Niedawno Sir David Frederick Attenborough, znany naturalista i twórca seriali dokumentalnych, wypowiedział bardzo zaskakujące słowa: Jesteśmy plagą na Ziemi13. Czy globalny chaos, do którego w tej chwili się zbliżamy, może doprowadzić do eksperymentowania z nowymi ideologiami, których postulatem może stać się właśnie gwałtowna depopulacja z powodu wspomnianych problemów globalnych? Takie ryzyko niestety istnieje i powinniśmy być tego świadomi. Jak wiemy z historii świata, tego rodzaju eksperymenty społeczne nigdy nie kończą się dobrze.

Źródło idei depopulacji: ewolucjonizm

Ale powinniśmy mieć świadomość jeszcze jednego: fundamenty ideologiczne ruchów mających na celu zbawienie naszej planety potencjalnie kosztem ludzkości tkwią w dużej mierze w teorii Karola Darwina. Choć sam Darwin określał siebie jako agnostyka, to jego teoria wznieciła lub wpłynęła na szereg prądów myślowych, których nie przewidział. Teoria Darwina wpłynęła m.in. na Karola Marksa, a przez niego na dalszy rozwój ideologii komunistycznej w kierunku czystego materializmu i ateizmu14. Teoria ta doprowadziła także do wykształcenia się eugeniki i darwinizmu społecznego. Naziści zastosowali obie te koncepcje na poziomie całych grup narodowych, co skutkowało m.in. Holocaustem.

Współcześnie ewolucjonizm przyczynił się do powstania ruchów wyrażających potrzebę ochrony środowiska, zarówno świeckich, jak i religijnych: od enwironmentalizmu, przez tzw. głęboką ekologię i hipotezę Gai, po neopogaństwo. Skoro bowiem przyroda to wszystko, co istnieje, to jest ona święta w taki czy inny sposób. A zatem w sytuacji, gdy zmiany klimatyczne wywołane przez działalność człowieka szkodzą nie tylko środowisku lokalnemu, ale i całej świętej przyrodzie ziemskiej, to można by pomyśleć, iż należy ratować ją za wszelką cenę, a potencjalnie także za cenę dużej części ludzkości, jeżeli nie całej. W końcu według niektórych myślicieli jesteśmy plagą na Ziemi.

Gdzie znajdziemy ratunek?

Niestety więc depopulacja czeka nas tak czy siak. Czy będzie ona mieć charakter powolny czy gwałtowny, a także czy będzie działo się to naturalnie, czy będzie to zaplanowane? Tego nie wiemy. Musimy być jednak gotowi choćby na najgorsze. Jak mówił Pan Jezus: Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Wystąpi głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi (Ewangelia według Mateusza 24,7). Te rzeczy dzieją się od czasu do czasu w historii świata. Ale ludzkość nigdy nie znajdowała się w takim punkcie historii, kiedy może uwidocznić się wiele kryzysów naraz, które będą mieć zasięg globalny i mogą doprowadzić do gwałtownej depopulacji naszej planety.

Gdzie wtedy znajdziemy nadzieję? Możemy ją znaleźć tylko u Tego, który przewidział to wszystko: u Jezusa Chrystusa. Ponieważ niedługo mogą nadejść bardzo trudne czasy, to powinniśmy zawsze mieć w pamięci Tego, który będąc Bogiem, nie tylko stał się człowiekiem, ale również zachował Swoje człowieczeństwo15. I my także będziemy musieli je zachować.

Zapraszamy także do lektury innych artykułów o zbliżonej tematyce:

  • Jak może wyglądać społeczeństwo post-scarcity?
  • Czy cywilizacja zachodnia zmierza ku upadkowi?
  • Czy kosmici uratują ludzkość i Ziemię?
  • W poszukiwaniu superinteligencji

Przypisy

  1. Georgia Guidestones: 'America’s Stonehenge’ demolished after blast, BBC, 07.07.2022, https://www.bbc.com/news/world-us-canada-62073675 [dostęp: 17.12.2024].
  2. Zob. https://population.un.org/wpp/Graphs/Probabilistic/POP/TOT/900 [dostęp: 17.12.2024].
  3. Współczynnik dzietności, mówiąc w skrócie, to średnia liczba dzieci, które urodziłaby kobieta w przeciągu fazy rozrodczej swego życia (15-49 lat).
  4. Zob. Fertility rate, total (births per woman), World Bank Group, https://genderdata.worldbank.org/en/indicator/sp-dyn-tfrt-in [dostęp: 17.12.2024].
  5. Zob. World – Fertility Rate, Total (births Per Woman), Trading Economics, https://tradingeconomics.com/world/fertility-rate-total-births-per-woman-wb-data.html [dostęp: 17.12.2024].
  6. Rząd wskazuje na porażkę. 800 plus nie pomogło, Business Insider, 21.10.2024, https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/800-plus-nie-pomoglo-demografii-rzad-oficjalnie-to-przyznal/r9f8txb [dostęp: 17.12.2024].
  7. R. Bombała, Rośnie współczynnik obciążenia demograficznego, ObserwatorFinansowy.pl, 09.09.2024, https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/rosnie-wspolczynnik-obciazenia-demograficznego/ [dostęp: 17.12.2024].
  8. How many people can Earth actually support?, Australian Academy of Science, https://www.science.org.au/curious/earth-environment/how-many-people-can-earth-actually-support [dostęp: 17.12.2024].
  9. Jest to odniesienie do rzekomych pięciu wcześniejszych wielkich wymierań w historii geologicznej Ziemi, jednym z których miało być wymarcie dinozaurów 66 milionów lat temu.
  10. K. S. Robinson, Empty half the Earth of its humans. It’s the only way to save the planet, The Guardian, 20.03.2018, https://www.theguardian.com/cities/2018/mar/20/save-the-planet-half-earth-kim-stanley-robinson [dostęp: 17.12.2024].
  11. W języku angielskim ma tu miejsce gra słów, ponieważ skrót VHEMT brzmi podobnie jak vehement, czyli po polsku gwałtowny, zażarty lub porywczy.
  12. Sui genocide, The Economist, 17.12.1998, https://www.economist.com/christmas-specials/1998/12/17/sui-genocide [dostęp: 17.12.2024].
  13. L. Gray, David Attenborough – Humans are plague on Earth, The Telegraph, 22.01.2013, https://www.telegraph.co.uk/news/earth/earthnews/9815862/Humans-are-plague-on-Earth-Attenborough.html [dostęp: 17.12.2024].
  14. D. Klinghoffer, Karl Marx at 200 — Darwinism & Communism, Evolution News, 03.05.2018, https://evolutionnews.org/2018/05/karl-marx-at-200-darwinism-communism/ [dostęp: 17.12.2024].
  15. List do Filipian 2,5-11 BT.

Wszystkie cytaty biblijne pochodzą z Biblii Tysiąclecia.

© Źródło zdjęcia głównego: Canva.

Idź do oryginalnego materiału