Co z kładką do ogródków działkowych? Czy Lwówek Śląski zmarnował szansę?

3 godzin temu
Zdjęcie: Kładka nad rzeką do Rodzinnych Ogrodów Działkowych


Od półtora roku działkowcy czekają na odbudowę kładki prowadzącej do Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Wyzwolenie” w Lwówku Śląskim. Jej zniszczenie było okazją do wprowadzenia istotnej zmiany.

Kładka do Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Wyzwolenie” w Lwówku Śląskim

Powódź, jaka we wrześniu 2024 roku nawiedziła południe Polski, poczyniła wielkie straty. Gwałtowne opady deszczu doprowadziły do wezbrania rzek, których wody zalały miejscowości w kilku województwach, odcinając je od świata. Woda wdzierała się do domów, piwnic i zakładów pracy, niszcząc wyposażenie i infrastrukturę. Podmyte zostały drogi, uszkodzone mosty i przepusty, a w wielu miejscach zerwane sieci energetyczne. Woda pokryła tysiące hektarów pól niszcząc plony. Symbolem skali zniszczeń stała się przerwana zapora w Stroniu Śląskim. Wstępne szacunki mówiły o stratach liczonych w miliardach złotych.

Powódź nie oszczędziła mieszkańców powiatu lwóweckiego. Pod wodą znalazły się miejscowości położone wzdłuż rzeki Bóbr, od Pilchowic przez Wleń i Lwówek Śląski a także wzdłuż rzeki Kwisy, gdzie woda zalała m.in. część Gryfowa Śląskiego. W powodzi najbardziej ucierpieli zwykli mieszkańcy. Woda w niektórych domach przekraczała grubo ponad metr niszcząc cały dobytek. Ale i samorządy nie ustrzegły się strat. Jednymi z tych bardziej dotkliwych są z pewnością te w szkole podstawowej we Wleniu. Ale fala podmyła także drogi i mosty, w tym drogę wojewódzką 297 i most usytuowany przy DW 364 w Lwówku Śląskim, gdzie przez kilka tygodni trwały przygotowania i prace związane z przywróceniem ich do stanu pełnej sprawności.

Wśród poczynionych przez powódź szkód jedną z bardziej dotkliwych dla mieszkańców stało się naruszenie konstrukcji kładki dla pieszych nad rzeką Bóbr w Lwówku Śląskim, prowadzącej od ulicy Działkowej do ulicy Wyzwolenia, przy której znajdują się Rodzinne Ogrody Działkowe. Przeprawa ta miała około 45 metrów długości i nieco ponad 2 metry szerokości. Przeznaczona była wyłącznie dla pieszych. Lekka konstrukcja opierała się na betonowych podporach – dwóch przyczółkach na brzegach i dwóch filarach w nurcie rzeki. Światło pod mostem wynosiło ok 3,5 m.

Co z kładką?

Tuż po opadnięciu wody z wrześniowej powodzi okazało się, iż konstrukcja kładki jest naruszona i na tyle niebezpieczna, iż została ona wyłączona z użytkowania. Przez pierwsze pół roku zamknięcie przeprawy było prowizoryczne. Jakaś foliowa tasiemka, kawałek siatki i karteczki z informacjami, iż nie wolno przechodzić. To był czas intensywnych prac na działkach. Ich użytkownicy ogromnym wysiłkiem starali się doprowadzić swoje małe oazy spokoju do stanu sprzed powodzi. Wielkie sprzątanie trwało tu do wczesnej zimy. W tym czasie nikt nic nie robił sobie z oficjalnego zakazu i działkowcy, ale także spacerowicze ochoczo korzystali z „nieczynnej” przeprawy.

Czy Lwówek Śląski zmarnował szansę?

Sytuacja uległa zmianie wiosną 2025 roku, kiedy to przy kładce pojawili się robotnicy i sprzęt ciężki. Nie. Nie były to prace związane z rozpoczęciem remontu. Decyzją burmistrza przywieziono betonowe zapory, usypano hałdy piachu a samo wejście na most zaspawano kratami. Efekt prac bardziej przypominał szykowanie się do wojny, niż czasowy zakaz korzystania z obiektu mostowego. Zakres i sposób wykonania robót u niejednej osoby wywoływał uśmiech. Mimo tak zaawansowanych działań dla wielu te barykady nie stanowiły faktycznej przeszkody. Jak niejednokrotnie informowała redakcja Lwówecki.info, mieszkańcy z narażeniem życia przechodzili przez kraty i spokojnie podążali skrótem do domu.

Mijały kolejne tygodnie, miesiące, a przy kładce nic się nie działo. Dopiero rok po jej uszkodzeniu, na miejscu pojawiło się wojsko. I gdy wszyscy myśleli już, iż żołnierze z 4. Pułku Saperów z Dęblina odbudują przeprawę, okazało się, iż oni ją tylko rozebrali. W ciągu paru tygodni kładka zniknęła, a wraz z nią zniknęło wojsko. Nad rzeką Bóbr pozostała pustka. Seniorzy, użytkownicy ponad pięciuset ogródków działkowych przez cały czas byli zmuszeni nadkładać drogi chodząc dookoła.

Sam projekt remontu kładki prowadzącej do ROD Wyzwolenie podzielony został na cztery części. Jak wynika z dokumentacji przetargowej, ETAP 1 to zabezpieczenie istniejących podpór i filarów. ETAP 2 – rozbiórka istniejącej kładki. ETAP 3 – remont podpór obiektu, montaż łożysk pod nową konstrukcję kładki, wykonanie stref przejściowych, wykonanie nawierzchni na dojazdach do obiektu, montaż balustrad zabezpieczających i wykonanie profilowania skarp. Natomiast w ETAPIE 4 wykonany zostanie montaż konstrukcji nośnej przęsła zabezpieczonej antykorozyjnie, wykonanie nawierzchni kładki, oraz montaż balustrad zabezpieczonych antykorozyjnie.

Żołnierze wykonali etap 2 projektu. Na etap 1 i etap 3 Gmina Lwówek Śląski rozpisała przetarg. Z dokumentacji wynika, iż zaprojektowano odbudowę obiektu trójprzęsłowego, czyli opartego na dwóch przyczółkach i dwóch podporach.

„Odbudowany obiekt o szerokości pomostu jak istniejący, układ komunikacyjny nie ulegnie zmianie. Zaprojektowano kładkę o konstrukcji stalowej z pomostem drewnianym, przęsła w układzie swobodnie podpartym. Przyczółki i filary mostu zabezpieczone i poddane renowacji. Obiekt wyposażony zostanie w obustronne strefy przejściowe w zakresie dojazdów z geokraty komórkowej. Na ich końcach zastosowano drenaże odprowadzające wodę z wylotem na skarpy rzeki od strony wody dolnej” – możemy przeczytać w dokumentacji przetargowej.

Do realizacji pierwszego i trzeciego etapu wyłoniony został już wykonawca, który z początkiem 2026 roku przystąpił do robót. Ich realizacja ma się zamknąć do końca marca. Wrażenie robi kwota za te dwa etapy. To 1.274.280 zł. Tu wato pamiętać, iż to kwota tylko za część prac.

I w tym momencie warto na chwilę się zatrzymać i wrócić do historii i konstrukcji starej kładki. Jak wskazują czytelnicy Lwówecki.info, obiekt od początku istnienia był źle zaprojektowany, co pokazywała praktyka dnia codziennego. Stojące w nurcie rzeki Bóbr filary narażone były nie tylko na czynniki zewnętrzne – wilgoć, wodę, mróz. Ale także na uszkodzenia mechaniczne. W przeszłości niejednokrotnie zwracaliśmy uwagę na kłody i gałęzie, które niemal każdorazowo przy większym wezbraniu wody kumulowały się przy filarach. I nie chodzi tu o to, iż w ten sposób gromadziły się śmieci, ale każdorazowe uderzenie niesianej z rwącym nurtem rzeki kłody w filar osłabiało jego konstrukcję. Co więcej, filary swoją objętością zmniejszały także przepływ wody. To spostrzeżenia, których nie da się podważyć, ale które można było wykorzystać.

„Gdyby usunęli te podpory z koryta rzeki i zrobili nową kładkę, taką porządną, opartą tylko na brzegach, przecież to nie jest takie trudne. Takie mosty są wszędzie. Niedawno temu Jelenia taki robiła na Zabobrzu. Teraz Wleń ma chyba też taki garbaty most robić, tylko, iż tam to taki duży planują dla samochodów i ciężarówek. Można było i taki zrobić w Lwówku. Następnym razem powódź nie uszkodziłaby filarów”. – zwraca uwagę jeden z naszych czytelników.

I w tym miejscu trudno się nie zgodzić ze spostrzeżeniami. Kładka wsparta wyłącznie na przyczółkach zapewniałaby większy prześwit. Pod tak zwanym „garbatym mostkiem” mieściłoby się znacznie więcej wody. Konstrukcja byłaby znacznie bezpieczniejsza. W tym kontekście Lwówek Śląski zmarnował swoistą szansę, jaką przyniosła powódź.

Poniżej zdjęcia z początku lutego postępujących prac (etapów 1 i 3) remontu kładki do ogródków działkowych w Lwówku Śląskim. Na chwilę obecna trudno jednoznacznie wskazać dzień, w którym działkowcy będą mogli swobodnie przejść po nowej (w starym stylu) przeprawie.

Idź do oryginalnego materiału