
Casper, puchacz wirginijski, jest ważony i badany przez wolontariuszy z Towarzystwa Rehabilitacji Osieroconych Dzikich Zwierząt w Delcie. Kierownik Rob Hope mówi, iż puchacz ma naturalną awersję do ludzi i starają się minimalizować kontakt z nimi.
Puchacz wirginijski o imieniu Casper od lat pełni niezwykłą rolę w ośrodku Orphaned Wildlife Rehabilitation Society w Delcie. Ta doświadczona samica wychowała już ponad 500 młodych sów, stając się jedną z najważniejszych „matek zastępczych” dla osieroconych ptaków drapieżnych.
Jak podkreśla kierownik ośrodka Rob Hope, instynkt macierzyński Casper jest niezwykle silny. Równie istotna jest jej naturalna niechęć do ludzi, która pomaga młodym nauczyć się unikania człowieka – kluczowej umiejętności po wypuszczeniu na wolność.
Obecnie Casper opiekuje się czwórką sześciotygodniowych piskląt. Uczy je latania, polowania oraz reagowania na zagrożenia. Młode naśladują jej zachowania, co znacząco zwiększa ich szanse na przeżycie w naturalnym środowisku.
Casper trafiła do ośrodka w 1999 roku po tym, jak w Prince George wpadła w pułapkę, w wyniku czego straciła część szponów i nie mogła już samodzielnie polować. gwałtownie jednak odkryto jej wyjątkowy talent – opiekę nad innymi ptakami.
Jak wspomina Hope, gdy po raz pierwszy zobaczyła pisklę, natychmiast próbowała się nim zająć. Już po godzinie od kontaktu zaczęła je karmić. Od tego czasu nieprzerwanie pełni rolę „zaufanej mamy” dla kolejnych pokoleń sów.
Dzięki niej wolontariusze mogą ograniczyć kontakt z młodymi do minimum – wystarczy dostarczyć pożywienie, a resztą zajmuje się Casper. Obecne pisklęta pozostaną pod jej opieką jeszcze około miesiąca, zanim zostaną przygotowane do życia na wolności.

Casper (po prawej) siedzi z jedną z czterech sóweczek, którymi się w tej chwili opiekuje.







