Kiedy pierwsze wyraźne powiewy ciepła zaczęły topić grubą warstwę śniegu zalegającą na elbląskich osiedlach, mieszkańcy zamiast radosnego powitania wiosny, przeżyli wyjątkowo niesmaczne zaskoczenie. Wraz z ustąpieniem mrozu, z pod bieli wyłonił się krajobraz, który trudno nazwać estetycznym czy higienicznym. Trawniki, skwery, a choćby główne chodniki w niemal każdej dzielnicy miasta – od Zawady i Nad Jarem, aż po Stare Miasto – przypominają dziś prawdziwe pole minowe. Problem, który przez kilka tygodni był skrzętnie skrywany pod puchową kołdrą zimy, uderzył w elblążan ze zdwojoną siłą, wywołując falę oburzenia i dyskusję nad kulturą osobistą właścicieli czworonogów.
„Spacer to survival” – głosy z elbląskich ulic
Mieszkańcy Elbląga nie kryją irytacji, a media społecznościowe oraz lokalne fora zalała fala krytyki pod adresem niefrasobliwych właścicieli psów. Wielu rodziców skarży się, iż wyjście na spacer z dzieckiem do Parku Kajki czy Parku Modrzewie stało się w tej chwili szkołą przetrwania, w której trzeba mieć oczy dookoła głowy, aby nie wrócić do domu z nieprzyjemną niespodzianką na butach lub kołach wózka. Problem nie dotyczy jednak wyłącznie terenów zielonych, ponieważ pośniegowe błoto zmieszane z ogromną ilością psich odchodów zalega również na wąskich chodnikach wzdłuż ulicy Gwiezdnej, 1 Maja czy na terenach rekreacyjnych nad rzeką Elbląg. Brak odpowiedzialności części mieszkańców uderza rykoszetem w całą społeczność opiekunów zwierząt, budując dla nich niesprawiedliwy, negatywny wizerunek w oczach reszty sąsiadów.
Wyjście na spacer z dzieckiem do Parku Kajki to w tej chwili szkoła przetrwania. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, żeby nie wrócić do domu z nieprzyjemną niespodzianką na butach lub kołach wózka – mówi pani Anna, mieszkanka ulicy Beniowskiego.
Mechanizm zimowego przyzwolenia i sanitarny koszt zaniedbań
Dlaczego skala zjawiska jest tak ogromna właśnie teraz? Mechanizm psychologiczny jest stary jak świat: wielu właścicieli psów wychodzi z błędnego założenia, iż skoro odchody natychmiast zostają przykryte świeżym opadem, to problem magicznie znika. Niestety, niskie temperatury działają jak zamrażarka, konserwując nieczystości, które po nagłym ociepleniu kumulują się w jednym czasie, tworząc sanitarny i estetyczny koszmar. Warto pamiętać, iż psie odchody to nie tylko kwestia wizualna, ale przede wszystkim biologiczna – zawierają one liczne bakterie, wirusy i jaja pasożytów, które po rozpuszczeniu się śniegu przenikają do gleby i mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia ludzi oraz innych zwierząt, obalając jednocześnie popularny mit, jakoby miały one służyć jako naturalny nawóz dla miejskiej zieleni.
Surowe konsekwencje. Ile kosztuje brak woreczka w Elblągu?
Władze miasta oraz Straż Miejska w Elblągu przypominają z całą stanowczością, iż sprzątanie po swoim pupilu to nie tylko kwestia dobrego wychowania czy empatii, ale twardy obowiązek prawny wynikający z Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Miasto Elbląg. Za pozostawienie nieczystości w miejscu publicznym grozi mandat karny w wysokości od 50 do choćby 500 złotych, a w sytuacjach, gdy właściciel odmawia przyjęcia kary, sprawa może zostać skierowana do sądu, gdzie grzywna potrafi wzrosnąć do 5000 złotych. Strażnicy miejscy podkreślają, iż brak specjalnych koszy na psie pakiety nie jest żadnym usprawiedliwieniem, ponieważ zgodnie z przepisami, szczelnie zapakowane nieczystości można wrzucać do każdego ogólnodostępnego kosza na śmieci, co czyni ten obowiązek niezwykle prostym do wypełnienia.
Edukacja i egzekwowanie prawa jako droga do czystszego miasta
Rozwiązanie tego wstydliwego problemu wymaga dwutorowych działań: z jednej strony nieuchronności kary, a z drugiej głębokiej zmiany mentalności części społeczeństwa. Choć elbląska Straż Miejska zapowiada wzmożone patrole w okolicach najpopularniejszych traktów spacerowych, to ostateczny sukces zależy od samych mieszkańców i ich poczucia wstydu przed sąsiadami.
Sprzątanie po psie powinno stać się tak naturalnym odruchem jak zabranie ze sobą kluczy do mieszkania, ponieważ tylko w ten sposób elbląskie trawniki przestaną straszyć przy każdym roztopie, a spacer po mieście odzyska swój rekreacyjny charakter.
Pamiętajmy, iż czyste miasto to nie zasługa służb sprzątających, ale przede wszystkim świadomych obywateli, którzy dbają o wspólną przestrzeń każdego dnia, niezależnie od pogody.







