Tylna szyba była wybita, a samochód przewrócił się na dach. Byłam przytomna, ale nie mogłam poruszyć nogami.
Później dowiedziałam się, iż mam złamaną miednicę w trzech miejscach.
Nagle na drodze pojawił się samochód. Reflektory rozświetliły mnie, próbowałam rozpaczliwie machać ręką, żeby wezwać pomoc. Zdołałam krzyknąć, iż jestem ranna, zanim zupełnie straciłam świadomość. Kierowca zauważył mnie i natychmiast zatrzymał auto! Wysiadł i podszedł, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku.
Byłam już wtedy nieprzytomna, ale widział, iż obficie krwawię z głowy i ramion. Natychmiast zadzwonił po pogotowie i został przy mnie aż do przyjazdu karetki. Dzięki niemu przeżyłam to przerażające wydarzenie.
Nie pamiętam, jak długo nie było mnie przytomnej, zanim się obudziłam. Kiedy odzyskałam świadomość, poczułam przy sobie ogromną obecność. Pewna kobieta, pani Zofia, wyszła na spacer z psem, kiedy nagle upadła na chodniku.
Przeszła zawał serca i leżała nieprzytomna, podczas gdy jej wierny pies, Basia, pilnował jej przez cały czas. Dopiero po kilku godzinach ktoś przypadkiem ich znalazł i wezwał karetkę niestety było już za późno, pani Zofia zmarła.
Znam także historię pana Marka, którego oddany pies, Gucio, czuwał przy nim przez trzydniową śpiączkę, nie opuszczając go ani na chwilę. Ten dzielny czworonóg został okrzyknięty bohaterem i prawdziwym przyjacielem człowieka szczególnie w najtrudniejszych chwilach.
Patrząc na te zdarzenia, czuję coś więcej niż wdzięczność uświadamiam sobie, jak ważne jest mieć bliskich i jak nieocenioną wartość mają instynkt i empatia. W takich momentach choćby zwykła pomoc na drodze albo obecność psa nabiera głębokiego znaczenia.

1 tydzień temu








