Absurdalna kradzież w Poznaniu. Ukradły budkę dla bezdomnych kotów. "Złomiarze nie tknęli tej budy od ponad 6 lat, wystarczyły dwie durne baby"

3 godzin temu

Taka sytuacja na Podolanach.

2 maja wieczorem z osiedla przy ulicy Strzeszyńskiej w Poznaniu skradziono coś, co wydawałoby się, iż do kradzieży się nie nadaje. Budkę dla bezdomnych kotów udostępnioną przez schronisko dla zwierząt. To budka, która od kilku lat służyła kotom w potrzebie - nie tylko zimą, ale też latem. Mieszkańcy o nią dbali, regularnie dawali zwierzętom jedzenie i wodę. Ostatni raz 2 maja o 18.00 wystawiono tam pełne miski.

- Brunetka i blondynka (prawdopodobnie matka i córka) przyjechały czarnym Volkswagenem w kombi (trochę wyższe), srebrny reling na dachu, auto po 2012 (po lifcie). W poznańskiej rejestracji jest "860". Jak gdyby nigdy nic, wyniosły budkę i zapakowały do bagażnika. Sprawę zgłosiłem już do schroniska, a w piątek sprawa będzie zgłoszona na policję razem z materiałami z kamer. Nie wiem, jakim trzeba być beznadziejnym człowiekiem, żeby kraść rzeczy wydane przez schronisko i fundowane z naszych podatków. Złomiarze nie tknęli tej budki od ponad 6 lat, wystarczyły dwie durne baby - napisał jeden z mieszkańców.

Czytelniczka, która poinformowała nas o sprawie, przyznaje, iż kobiety mają czas do piątku, by zwrócić budkę na miejsce. jeżeli to nie nastąpi, nagranie z monitoringu z ich wizerunkiem w piątek trafi na komisariat wraz z informacją o kradzieży. - Budka była w użytku, na naszym osiedlu cały czas są dokarmiane koty, mamy grafik, karmimy je codziennie. Swego czasu kotki zostały wyłapane na kastrację i odrobaczenie. Zdarzały się sytuacje, iż trzeba było złapać zdziczałego kota na leczenie. Naprawdę troszczymy się o nie na miarę możliwości. Trzy koty z naszej okolicy trafiły pod mój dach. Stan ich zdrowia wskazywał, iż tak będzie najlepiej. Jako iż jestem behawiorystką, postanowiłam je oswoić i nauczyć życia w domu. Teraz są szczęśliwymi miziakami, ale niestety nie sposób aż tak pomóc wszystkim. Natomiast to, co zrobiły te kobiety, nie może nam się pomieścić w głowie - zaznacza Dagmara.

Idź do oryginalnego materiału