16-letni chłopak przebija się samochodem przez płonącą stodołę, by uratować 14 uwięzionych koni rasy śląskiej

1 tydzień temu

Piorun nagłe uderzył w stodołę, w której przebywało czternaście potężnych koni rasy śląskiej. Mateusz, będący wtedy w domu, usłyszał huk i natychmiast wybiegł na dwór. Przerażony, podbiegł do płonącej stodoły i zaczął walić pięściami w jej masywne drzwi, próbując ostrzec konie przed śmiertelnym zagrożeniem.

Jego mama, Teresa Marciniak, ze łzami w oczach opowiadała później sąsiadom: Gdyby nie on, nie byłoby już nas ani naszych koni. Mateusz już wcześniej rzucał się na ratunek w niebezpieczeństwie, zawsze bez wahania.

Chociaż ziemia się zatrzęsła i okna w domach w całej wsi Osiek zadzwoniły o szyby, nie zgłoszono poważniejszych zniszczeń ani rannych.

Osiek nie przeżył takiego trzęsienia od wielu lat, jeżeli w ogóle kiedykolwiek mówiła dziennikarzom rzeczniczka Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, Alicja Janek.

Dzięki odwadze Mateusza, rodzinne konie zdążyły uciec z płonącej stodoły. Przy pomocy sąsiadów udało się wypchnąć zwierzęta na zewnątrz. Straty były duże, ale stodoła nie spłonęła doszczętnie; ocalała część budynku oraz życie najważniejsze życie ukochanych koni.

Idź do oryginalnego materiału