16-letni chłopak przebija się przez płonącą ścianę stodoły, by uratować 14 uwięzionych koni rasy śląskiej

polregion.pl 13 godzin temu

Ogień, który niespodziewanie pojawił się po uderzeniu pioruna, w mgnieniu oka przejął władzę nad całą stodołą, gdzie stało czternaście potężnych koni śląskich. Maciej, będący w tym czasie w domu, wyrwany z letargu snu, wybiegł boso na zroszoną deszczem trawę i z determinacją zaczął walić pięściami w stare, dębowe drzwi stodoły, nawołując konie, aby uciekały przed płonącą pułapką.

Matka Macieja, Elżbieta Majewska, powtarzała potem z łzami w oczach: Nie byłoby nas tutaj, gdyby nie on, wspominając, jak jej syn już wcześniej ratował ludzi i zwierzęta, wbiegając bez wahania do płonących budynków.

W tym samym czasie ziemia zaczęła drżeć trzęsienie ziemi rozkołysało szyby i meble w wielu domach w Opolu, jednak poza przestraszonymi domownikami i małymi pęknięciami na ścianach nie wyrządziło większej szkody.

Opole dawno nie pamiętało takiego wstrząsu, a może i nigdy się tu taki nie wydarzył? zastanawiała się Anna Wiśniewska z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Dzięki odwadze Macieja śląskie konie zostały uratowane z ognia udało się wypchnąć je przez boczne wyjście, zanim dach runął. Stodoła wprawdzie ucierpiała, ale nie wszystko uległo zniszczeniu; wciąż pachniało w niej sianem, przesiąkniętym dymem, jakby sen miał zaraz zaczynać się od nowa.

Idź do oryginalnego materiału